Przedstawienie stosunku dworu petersburskiego do Konstytucji 3 maja jest kwestią stosunkowo trudną, ze względu na słabą znajomość archiwów rosyjskich tego okresu. Dopóki nie poznamy całej korespondencji dyplomatycznej ówczesnego rządu rosyjskiego, listów Ostermanna, Bezborodki i korespondencji dyplomatycznej między Bułhakowem a rządem w Petersburgu, dopóki nie prześledzimy całej korespondencji Katarzyny II, dopóki nie będziemy dysponowali raportami i sprawozdaniami z posiedzeń Rady Państwa, a także instrukcjami, jakie zostały przesłane do posłów rosyjskich w Wiedniu i Berlinie, dopóty rozważania nasze będą połowiczne i ogólnikowe. Nie będziemy mogli dać pełnej odpowiedzi, kiedy i w jakich okolicznościach zapadła w Petersburgu decyzja o interwencji w Polsce, kto ją usilnie popierał i jak przedstawiały się argumenty opozycji.
Historycy polscy i europejscy od dawna starali się wyśledzić i zrozumieć politykę Rosji wobec Polski i Francji w 1791 r., a zwłaszcza właściwie ocenić „tak długie oficjalne milczenie” władz rosyjskich w sprawie Polski. Już w 1895 r. historyk francuski Charles Lariviere, charakteryzując rządy carycy stwierdził „kwestia polska wyjaśnia i pozwala zrozumieć postępowanie Katarzyny wobec Francji rewolucyjnej”.
W sposób najbardziej precyzyjny politykę imperatorowej w stosunku do Polski w 1791 i 1792 r. przedstawił Walerian Kalinka w rozprawie Katarzyna II i polityka Rosji w 1867 r. Ten znakomity badacz naświetlił ją na tle powikłanej sytuacji europejskiej: „Mało jest w historii przykładów zemsty w gruncie rzeczy za dość mizerną obrazę, zemsty tak głęboko obmyślanej, wszechstronnej, a po cichu przygotowanej i dokonanej z takim tryumfem. Wszystkie niemal potęgi europejskie były do tej gry użyte. Polska zarzucona znienacka siecią intryg, Austria i Prusy usilnie do wojny z Francją popychane… emigranci francuscy hojnie wspierani, służą jej po wszystkich Dworach, nie wchodząc w to, skąd się wzięła w owej ‘przyjaciółce Woltera’ tak wielka naraz gorliwość w obronie dawnych podstaw społeczeństwa, a to wszystko nie w innym celu, tylko aby Carowa mogła sam na sam rozprawić się z Polską, wywrócić dzieło 3 maja, rozpędzić jej stronników, zdeptać naród i króla. Zaprawdę trudno oprzeć się zdumieniu na widok tak niezmiernej zręczności, której Katarzyna dowiodła w swej intrydze, oraz tej pewności użytych środków dla oszukania sprzymierzeńców i zaduszenia swego przeciwnika. Z tego jednego przykładu można by wyuczyć się całej następnej polityki rosyjskiej, aż do naszych czasów”.
Z historyków polskich najgłębszej analizy stosunków austriacko-rosyjskich i na tym tle rosyjsko-polskich dokonał Bronisław Dembiński w pracy Rosja a Rewolucja Francuska. Nie należał do tych, którzy jak to jest obecnie modne „ustawiają” temat, ale po dokładnym przebadaniu korespondencji posła austriackiego w Petersburgu oceniając stanowisko Katarzyny wobec Polski, stwierdził: „zniesienie gwarancji rosyjskiej [dla Rzeczypospolitej – przyp. red.] było w oczach imperatorowej największą, jaka być mogła rewolucją, było początkiem i niechybnie objawem ‘anarchii’. W rosyjskim umyśle nie mogło się już pomieścić, aby polski rząd mógł być samodzielny i narodowy”. Odnośnie do polityki rosyjskiej tego okresu wobec Polski, od ponad 200 lat panuje głębokie niezrozumienie i wiele sprzecznych sądów. Już współcześni popełniali kolosalne błędy. Nasz dyplomata w Paryżu Feliks Oraczewski, w liście do króla z 2 kwietnia 1792 r. pisał: „Mówią, że Imperatorowa z królem szwedzkim chce wszystkich uprzedzić w tym koncercie. Dałby Bóg, żeby ta dywersja dała czas naszej Konstytucji ugruntować się zupełnie”. W liście zaś do monarchy z 22 czerwca 1792 r. stwierdzał: „… jeżeli Imperatorowa ma cokolwiek względu na własną sławę, odstąpi zapewne gwałtownych kroków względem narodu, którego napaść jest zgorszeniem dla Europy i może być przyczyną rewolucji w jej własnym kraju”. Nasz dyplomata popełniał kardynalny błąd nie doceniając interesów mocarstwowych Rosji. Zresztą nie on jeden. Nie ulega bowiem wątpliwości, że Katarzyna od pierwszej chwili zwołania Sejmu Wielkiego, od pierwszego momentu, gdy otrzymała wiadomość o Konstytucji, starała się w sposób przemyślany, jak to napisała w jednym z reskryptów do Jakoba Siewersa [poseł carski na polskim dworze w okresie od 16 lutego do 28 grudnia 1973 r., skutecznie organizował II rozbiór Polski – przyp. red.] zniszczyć „ducha przewrotności, zemsty i ambicji, które leżą na dnie Rewolucji z dnia 3 maja”.
Spośród współczesnych historyków najwięcej zasług w rozświetleniu stosunku dworu petersburskiego do Polski przyznać należy Jerzemu Łojkowi. Jego Misja Debolego w Petersburgu w latach 1787-1792, jakkolwiek krytykowana, stawia wiele wartościowych pytań i pobudza do dalszych badań. W książce Geneza i obalenie Konstytucji 3 Maja zagadnieniu temu poświęcił Łojek rozdział Dwór petersburski wobec Polski po 3 maja 1791 r. Na podstawie polskich źródeł archiwalnych starał się odpowiedzieć na pytanie, kiedy w Petersburgu zapadła realna decyzja interwencji zbrojnej, oraz przedstawić układ sił w Petersburgu wobec problemu podjęcia decyzji o wkroczeniu wojsk rosyjskich do Polski. Być może autor szanse porozumienia polsko-rosyjskiego określa zbyt optymistycznie, gdyż praktycznie Rosja takiego porozumienia nie chciała. Być może zbyt surowo ocenia uległą postawę Stanisława Augusta wobec Rosji, za co wielokrotnie spotykały go słowa krytyki. Ale przecież ten badacz, w przeciwieństwie do innych, ma wiele racji, bo wielu historyków już 100 lat temu stwierdzało to samo, co on. Prof. Władysław Smoleński także bardzo krytycznie ocenił postawę Stanisława Augusta wobec Rosji, pisząc: „… żebrząc tajemnie o złagodzenie okrutnych postulatów deklaracji z 18 maja, składał broń u stóp protektorki konfederatów [targowickich – przyp. red.]”.
Wiadomość o uchwaleniu Konstytucji 3 maja przywiózł z Warszawy do Petersburga specjalny kurier od posła carskiego w Warszawie Jakowa Bułhakowa, który do stolicy Rosji przybył 10 maja, równo w tydzień po uchwaleniu Konstytucji. Depesza utrzymana była w tonie panicznym i gorączkowym, przedstawiała wydarzenia i ich spodziewane skutki z ogromną przesadą. Była napisana w sposób tak zagmatwany, że nie można jej było zrozumieć bez listu de Cache – posła austriackiego w Warszawie, przesłanego Cobenzlowi – posłowi austriackiemu w Petersburgu, który nadszedł w tym samym dniu. Johann von Cobenzl tak przedstawił pierwszą reakcję władz Petersburga: „Widziałem Imperatorową, księcia Potemkina i hrabiego Ostermanna mocno zafrasowanych myślą, że Polska pod dynastią dziedziczną przyjdzie do znaczenia, gdy przeciwnie uważają tu za interes pierwszorzędny dla państw sąsiednich, aby ona nigdy nie wyszła ze stanu swej nicości. Imperatorowa rzekła do mnie: ‘Musimy się bliżej w tej mierze porozumieć’. Zapewniałem monarchinię, że zawsze i wszędzie jesteśmy gotowi jej służyć. ‘Ale czyż mogę na was liczyć’, zapytała. Odpowiedziałem JC Mości, że byleby środki pozwalały, mój pan nie będzie znał granic w swoim ofiarowaniu się na korzyść Rosji. ‘W tej chwili trzeba mi czegoś bardziej pozytywnego’, odpowiedział Hr. Ostermann zawsze skłonny widzieć rzeczy czarno – obawia się, by rewolucja zaszła w Warszawie nie była dziełem gabinetu berlińskiego, i przewiduje, że kombinacja Polski z Saksonią może być zaporą w dobrych chęciach naszego dworu. – Hr. Woroncow przeciwnie, uważa prawie za niepodobne, aby Prusy starały się o stworzenie rzeczywistej potęgi w Polsce, gdyż to mniej jeszcze zgadza się z ich interesem, niż obu Dworów cesarskich. ‘Jeżeli to więc stało się wbrew gabinetowi pruskiemu, nie będzie trudno nakłonić go do nowego podziału, zawsze jednak pod warunkiem, że Dwory cesarskie w najściślejszym porozumieniu zostaną. Lecz jeżeli przeciwnie, odmiany polskie są dziełem Prus, to znak, że one mają w tej chwili zamiary najzgubniejsze, bo dla nich poświęcają względy najwyższej na przyszłość wagi, co tym bardziej skłonić powinno Dwory cesarskie do utrzymania z sobą jedności. Trzeba zatem – kończył – abyście przyszli nam w pomoc, bo jeżeli wszyscy będą przeciwko nam, a nikt nas nie wesprze, my sami nie odwrócimy złego’. Widzę, żeby z przyjemnością się dowiedziano, gdyby wskutek sprawy przez Króla polskiego podjętej, wybuchły w Polsce rozruchy. Ks. Potemkin nosi się już z myślą utworzenia konfederacji w sąsiednich polskich prowincjach, do czego, jak zapewnia, wszelkie będą łatwości”.
Bułhakow na temat przewrotu 3 maja przesłał swemu rządowi w kolejnej z depesz następujące uwagi: „We wszystkich innych państwach reforma powyższa mogłaby osiągnąć zadanie, ale nie w Polsce, gdzie nie ma wytrwałości, ani siły. Na prowincji w ogóle chwalą konstytucję, ale to dlatego, że nikt nie śmie wypowiedzieć swego zdania. Jest jednak wielu niezadowolonych z konstytucji, którzy dotychczas nie śmieli wypowiedzieć przeciw niej ani jednego słowa. Sami główni sprawcy przewrotu rachowali na pomoc Prus, na intrygi Saksonii, a teraz sami nie wiedzą, co czynić dalej i jakim sposobem nadać trwałość swemu dziełu. Już obecnie dręczy ich strach przed zawarciem pokoju z Turcją [chodzi o wojnę rosyjsko-turecką w latach 1787 – 1792, która absorbowała siły carskie uniemożliwiając skierowanie większych oddziałów do Rzeczypospolitej – przyp. red.]. Wprawdzie podrażniona przebywaniem obcych wojsk w kraju szlachta przysięgała ochoczo na konstytucję i poszła do wojska, ale jak zobaczy, że obietnice zwycięstw były urojone, a płacone z ich majątków podatki nie wystarczają na utrzymanie wojska, zmieni szybko swe przekonania i pocznie inaczej myśleć. To jest pewnym, że Polacy niezadługo wyrzekną się dziedzicznego tronu i despotycznej władzy królewskiej”.
Pierwsze reakcje Petersburga na wieść o uchwaleniu Konstytucji 3 maja skomentował precyzyjnie Szymon Askenazy: „Niespodziewana wiadomość żywo dotknęła carową. ‘Zdaje się’ mówiła pod świeżym wrażeniem do Bezborodki [minister spraw zagranicznych Rosji, przyszły kanclerz imperium – przyp. red.] – ‘że tłuszcza warszawska narzuciła prawa sejmowi, i jeżeli tam dalej tak pójdzie, będzie to wkrótce podobne do rzeczy paryskich. Jak tylko ujrzymy w narodzie najlżejszy pochop do konfederacji, trzeba ją będzie zawiązać bez straty czasu’. Ale niebawem carowa ochłonęła. Nowiny warszawskie posłała zwykłą drogą pod rozpoznanie Rady Państwa, zaleciwszy wziąć je po prostu do wiadomości i znieść się względem nich nasamprzód z cesarzem rzymskim [w Wiedniu – przyp. red.]. Bułhakowowi rozkazała śledzić wszystko najpilniej, ‘dobadywać’ się gruntu dla przyszłej interwencji, lecz tymczasem, w dalszym ciągu, nie przedsiębrać niczego i siedzieć cicho. Postanowiła nie spieszyć się. Zamknęła się w dotychczasowym wyczekującym milczeniu. Nie kwapiła się z groźbą, ani z protestem. Opanowała gniew i mściwość. Chciała wprzódy skrępować do reszty swobodę poruszeń mocarstw europejskich. Skoro te dwa warunki kardynalne ziszczą się spółcześnie, skoro ona sama będzie miała ręce wolne, skoro nikt, prócz niej, nie będzie miał wolnych w Europie, wtedy wybije godzina obrachunku i odwetu”.
Prawie wszystkie pierwsze reakcje rządu petersburskiego na wiadomość o Konstytucji 3 maja były Polsce nieprzychylne. Aleksander Bezborodko w liście do przyjaciela napisał: „Król polski został samowładcą, elektora saskiego wybrano jako następcę. Tron uczyniono dziedzicznym, z tym, że otrzyma go córka elektora, a Rzeczpospolita wybierze dla niej męża, myślę, iż któregoś z Poniatowskich. Ustanowiono różne prawa dotyczące administracji i obecnie, gdy widać, że mieszczanie przysłużyli się tej rewolucji, trwają prace, by także chłopom dać wolność”. Wrogo do Konstytucji 3 maja usposobiony był też hr. Aleksander Woroncow. Początkowo sądził, że inspiracją do jej uchwalenia stały się namowy Prus – sugerował to wicekanclerz Iwan Ostermann. Szybko jednak odrzucił tę myśl i cynicznie stwierdził: „…a jeżeli nawet, to łatwo przyjdzie zawrócić Prusy z tej drogi i skłonić do nowego rozbioru”. Jedynie wypowiedzi starego wicekanclerza Ostermanna nie były tak jednoznacznie negatywne. Nie odrzucał koncepcji pogodzenia się z nową formą rządów w Polsce: „… najlepiej byłoby uznać dynastię saską na tronie polskim i związać się z nią silnie przeciwko Prusom”. Niemniej i Ostermann – choć nie miał większego wpływu na politykę Rosji – nie odrzucał całkowicie planów rozbiorowych, ani interwencji zbrojnej. Katarzyna II w liście do niemieckiego barona Friedricha Melchiora von Grimma z 10 maja 1791 r. ostro krytykowała Sejm polski za zniesienie liberum veto i wprowadzenie dziedziczności tronu.
W Polsce tymczasem z napięciem oczekiwano, jak Petersburg zareaguje na pierwsze informacje o Konstytucji 3 maja. Stanisław August Poniatowski nie spodziewał się wieści niekorzystnych. W liście do Augustyna Deboli’ego [absolwent Szkoły Rycerskiej, minister pełnomocny króla polskiego na dworze carskim w latach 1788-1792] z 11 maja 1791 r. pisał: „Bułhakow dotychczas cicho i słodko z nami się obchodził. Zdaje mi się, że samo oświadczenie Branickiego i Kossakowskiego adhezji do rewolucji oznacza, że Moskwa na nas się nie porwie o samą rewolucję. Jeszcze nie mamy wiadomości, jak ta nowina była przyjęta w Wiedniu i Berlinie”. Również Deboli nie nadsyłał do Warszawy alarmujących wieści. W liście z 17 maja 1791 r. do króla pisał: „Po drugiej relacji sztafetą nadeszłej, przy której i Bułhakow przysłał Ustawę Rządową in extenso, oswoili się przecie z tym ewentem i gadają teraz o nim z zimniejszą krwią”.
W błogim nastroju samouspokojenia król pozostawał bardzo długo. Jeszcze 29 października 1791 r. pisał do Glayre’a: „Nie zanosi się więc na podniesienie oręża w kraju, a dopóki tego nie będzie, dopóki Rosja nie będzie miała pozoru do poparcia jakiegoś odłamu obywateli, niby to uciemiężonych, można mniemać, że nas nie zaczepi”. Tymczasem w Petersburgu otrzymano nowe depesze od Bułhakowa z bardziej szczegółowymi informacjami o przewrocie i zaprzysiężeniu Konstytucji. A gdy 18 maja przybył kurier z raportem o nowej formie rządu i sposobie jej ustanowienia, carowa przedstawiła depeszę Radzie Państwa, nakazując jej wypowiedzieć swoją opinię, co należy czynić w kwestii polskiej. Ta na posiedzeniu 23 maja 1791 r. wyraziła następujący pogląd: „Jeżeli nowa forma rządów zostanie przyjęta i umocni się w całej Polsce, nie może być nieszkodliwą dla państw sąsiednich, także i dla Rosji; jednakże, skoro nie wiadomo jeszcze, czy nie współuczestniczył dwór pruski, wynosząc w tym przypadku uzyskanie doraźnych celów nad zasadniczą korzyść, przed wyjaśnieniem tej istotnej okoliczności nie należy podejmować żadnej decyzji, szczególnie teraz, gdy przedłuża się wojna z Turcją i dochodzi do wyjaśnienia naszych stosunków z dworem berlińskim i londyńskim, powinniśmy się także porozumieć z sojuszniczym dworem wiedeńskim, aby poznać jego opinię”.
Wiele informacji przynoszą również relacje innych posłów ze stolicy Rosji. Poseł saski, Georg Adolf Helbig, w depeszy z 9 maja 1791 r. donosił, że wiadomość o uchwaleniu Konstytucji 3 maja w Polsce została w Petersburgu przyjęta bardzo niechętnie, a Katarzyna nie potrafiła ukryć niezadowolenia. Również bardzo oburzony był książę Potiomkin, a Bułhakow był bardzo wstrząśnięty. Dopiero następna depesza wysłannika rosyjskiego została przyjęta z większym spokojem. Było w niej powiedziane, że ministrem wojny ma zostać hrabia Branicki, ministrem spraw zagranicznych początkowo miał zostać książę Czartoryski, ale potem Ignacy Potocki, co oczywiście przez Rosję zostało odebrane z głębokim niezadowoleniem. Helbig 19 maja 1791 r. pisał, że poseł pruski w Warszawie, Goltz, jeszcze w przeddzień uchwalenia Konstytucji 3 maja zamierzał zastosować rozmaite intrygi. Zdaniem Helbiga, w Petersburgu podejrzewano, że Prusy odegrały dużą rolę w sfinalizowaniu przeprowadzenia Konstytucji, by zaszkodzić interesom Rosji. W depeszy z 27 maja, analizując nastroje w kołach rządowych Petersburga, Helbig donosił, że zarówno cesarzowa, jak i Potemkin odnoszą się do Konstytucji negatywnie. 6 lipca podawał zaś, że doszły go pogłoski, iż elektor saski zapewniał króla polskiego, że przyjmie na pewno koronę, natomiast Deboli otrzymał polecenie z Warszawy, by wszedł w jak najściślejsze związki z posłem saskim i uzgadniał z nim wszystko, co dotyczy Polski i Saksonii.
Dla zrozumienia pierwszych reakcji Petersburga na wydarzenia warszawskie dużą wartość posiada też korespondencja posła pruskiego w Petersburgu, Leopolda Heinricha Goltza. W depeszy z 12 maja 1791 r. donosił Fryderykowi Wilhelmowi II, że na dworze cesarskim wrażenie wywołane zmianami w Polsce było bardzo silne. Potem dopiero przyjęto postawę obojętną, nie wypowiadając się w tej sprawie wobec posła polskiego czy saskiego. Dwór petersburski bardzo chciał poznać stanowisko Prus. Poseł Goltz, w depeszy z 20 maja 1791 r., ponownie donosił o wrogich wobec Konstytucji wypowiedziach Potiomkina. Możliwość życzliwego oświadczenia Rosji nie mogła być brana pod uwagę, gdy zniknęło niebezpieczeństwo zagrożenia ze strony Prus i Anglii. Jest faktem znamiennym, że król pruski polecił swemu posłowi w Petersburgu, by z uwagą obserwował wszelkie reakcje dworu petersburskiego odnośnie do Konstytucji 3 maja. Miał również pilnie śledzić działalność i wypowiedzi tamtejszego posła saskiego.
De Cache bezpośrednio po uchwaleniu Konstytucji wyraził się, że Polska rewolucja spotka się z dezaprobatą dworu berlińskiego i rosyjskiego. Według Lossa, ministra spraw zagranicznych Saksonii, imperatorowa Rosji przyjęła wiadomość o uchwaleniu Konstytucji w sposób wyniosły, z pozoru obojętnie, a w gruncie rzeczy z szyderstwem i pogardą. W Petersburgu podejrzewano, że Prusy po to przyczyniły się do przeprowadzenia Konstytucji w Polsce, by uzyskać Gdańsk i Toruń.
Bardzo wartościowe są również wypowiedzi następcy Helbiga w Petersburgu, Gustawa Georga Völckersahma, który wielokrotnie komentował stanowisko władz rosyjskich wobec Polski, a także milczenie Petersburga wobec wszystkich posłów zagranicznych rezydujących w stolicy Rosji. Jak podawał Völckersahm – według Deboli’ego – milczenie Rosji miało oznaczać albo sztuczną obojętność, albo miało wskazywać, że za tym ukrywa się jakiś tajemniczy plan, który dopiero z czasem może zostać wyjaśniony.
Ciekawej analizy polityki rosyjskiej na tle spraw europejskich, a zwłaszcza stosunku wobec Francji i Polski, dokonał minister spraw zagranicznych Prus Filip Karl Alvensleben. W depeszy do Fryderyka Wilhelma II z 3 lipca 1792 r. stwierdzał, że Rosja, podobnie jak i inne państwa europejskie, nie zmierza do całkowitego rozbicia monarchii francuskiej i do przyszłego jej rozbioru, ale do tego, by szukać łatwego odszkodowania w Polsce. Dużą wartość dla zrozumienia postawy kół urzędowych Petersburga wobec spraw polskich posiadają listy Jakobiego-Kloesta, posła pruskiego w Wiedniu, który 9 lipca 1791 r. donosił, że cesarzowa wyraziła głęboką dezaprobatę dla Konstytucji 3 maja. Proponowała cesarzowi doprowadzenie do rozbicia stronnictwa, które ją przygotowało. Doradzała także elektorowi saskiemu, by nie przyjął korony polskiej. W Wiedniu, jak donosił Jakobi-Kloest w depeszy z 9 listopada 1791 r., panowało przekonanie, że Rosja nie zgodzi się na najistotniejsze postanowienia Konstytucji 3 maja i raczej będzie starała się wspólnie z dworem berlińskim i wiedeńskim podjąć jakieś plany w kierunku przeciwdziałania polskim reformom.
Poseł pruski w Wiedniu w depeszy z 23 listopada 1791 r. poddał ostrej krytyce polskie stanowisko w odniesieniu do celów rosyjskiej dyplomacji. Jego zdaniem, Polacy poważnie przesadzają w ocenie spraw dotyczących stosunku Rosji do Polski i kierują się iluzjami. Szczególnie skrytykował sądy i przypuszczenia, że Katarzyna II po śmierci Potiomkina być może zrezygnuje z przeprowadzenia zakrojonych na bardzo dużą skalę wrogich planów wobec Polski. W depeszy z 12 października 1791 r. przytacza cały szereg faktów, które miały wskazywać na wzrastającą wrogość Katarzyny II wobec Konstytucji 3 maja. Jego zdaniem, istotne plany Rosji zostaną wyjaśnione i sprecyzowane ze względów taktycznych dopiero pod koniec roku. (Ciąg dalszy w następnym numerze)
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/historia/395188-prof-henryk-kocoj-rosja-a-konstytucja-3-maja-1-polityka-podlych-intryg-imperatorowej