NASZ WYWIAD. Senator Bierecki: "Z Lechem Kaczyńskim pracowaliśmy do późna, Lech Wałęsa kładł się spać z kurami"

fot. Fratria
fot. Fratria

Okrągły stół z udziałem odpowiednich grup – także ludzi Solidarności, był częścią planu komunistów. Chcieli przeczekać, nabrać sił

—mówił w rozmowie z portalem wPolityce.pl senator Grzegorz Bierecki.

wPolityce.pl: Był pan współpracownikiem śp. Lecha Kaczyńskiego, zna sytuację o której dziś jest głośno, z pierwszej ręki. Jak wyglądał podział obowiązków w Solidarności po jej reaktywacji.

Grzegorz Bierecki: Miałem przyjemność, miałem honor pracować ze świętej pamięci prezydentem Lechem Kaczyńskim, nie tylko w okresie, po ponownej legalizacji Solidarności, ale także i wcześniej, w zarządzie regionu gdańskiego. Widziałem, jaką rolę Lech Kaczyński odgrywał w podziemiu, w tajnym zarządzie. Dla współpracowników było jasne, że pełnił on funkcję kierowniczą. Bogdan Borusewicz był formalnie szefem struktury podziemnej, jednak ze względu na konieczność ukrywania się, bieżącą działalność zarządu regionu, ciężką pracę, brał na swoje barki Lech Kaczyński.

Po 1989 roku, kiedy Solidarność była reaktywowana, 2 maja zostałem zatrudniony jako dyrektor Komisji Krajowej „S”, będąc jej drugim pracownikiem. Tym samym, jestem zatem przekonany, że mam wszelkie podstawy do rzetelnej oceny sytuacji. Nasze biuro stanowił wówczas jeden stół przywieziony z działki letniskowej Wałęsy. Jako dyrektorowi biura kontaktów z organizacjami społecznymi, a potem także kontaktów z rządem, przypadła mi w udziale jedna czwarta część tego stołu. Tak wyglądały pierwsze dni Solidarności.

Jednak organizacja szybko się rozwinęła…

Oczywiście zmieniło się to bardzo szybko, gdyż Solidarność reorganizowała się. Lech Kaczyński był wtedy za ten właśnie proces odpowiedzialny. Kierował i nadzorował odbudową. Lech Kaczyński był człowiekiem, który z biura wychodził późną nocą. Jego gabinet opuszczaliśmy nierzadko o godzinie 23-24. Kiedy następnego dnia pojawialiśmy się w pracy nieco po ósmej, Lech Wałęsa miał zwyczaj wpisywania nam „esek” – spóźnień. Wałęsa wstawał wcześnie, więc czekał z listą obecności. Nie interesowało go to, że pracowaliśmy do późna, gdyż sam opuszczał biuro bardzo szybko. Nie było tajemnicą, że chodził spać „z kurami”.

Czym Lech Wałęsa zajmował się w tym biurze?

Nie miał wielu zajęć, poza przyjmowaniem zagranicznych dziennikarzy i tłumaczeniem im rzeczywistości. Natomiast ciężka praco organizacyjna, odbudowa struktur, to zasługa Lecha Kaczyńskiego i zespołu ludzi, których wokół siebie zgromadził.

Trudno zrozumieć informacje o nieznacznej roli Lecha Kaczyńskiego w Solidarności, kiedy przypomnimy fakt, iż był on blisko wyboru na przewodniczącego organizacji podczas III Zjazdu „S”. Miał on wówczas ogromne poparcie, ogromny szacunek i tylko w wyniku zakulisowych działań i sojuszu skonfliktowanych wcześniej grup, doszło do wyboru innego przewodniczącego. Było jasne, że obowiązywała zasada – każdy, byle nie Lech Kaczyński. W ten sposób na scenie pojawił się Marian Krzaklewski.

A zatem umniejszanie roli Lecha Kaczyńskiego jest bezzasadne?

Oczywiście. Był on szanowanym człowiekiem i z całą pewnością byłby najlepszym przewodniczącym Solidarności.

Ciąg dalszy na następnej stronie.

12
następna strona »

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych