Siedemdziesiąt lat temu doszło do pogromu kieleckiego. 4 lipca 1946 roku śmierć poniosło 37 osób narodowości żydowskiej. Zgodnie z ustaleniami IPN, w czasie pogromu kieleckiego zginęło 37 osób narodowości żydowskiej (35 zostało rannych) i troje Polaków. Tego dnia w Kielcach i okolicach miały miejsce również inne zajścia, w których pokrzywdzonymi stali się obywatele narodowości żydowskiej. Na tle rabunkowym zamordowano mieszkankę Kielc pochodzenia żydowskiego Reginę Fisz i jej kilkutygodniowe dziecko.

Kielecki pogrom w 1946 r. sprowokowała plotka o uwięzieniu przez Żydów chrześcijańskiego chłopca i rzekomym dokonaniu na nim rytualnego mordu. Dziewięć z dwunastu osób (w większości przypadkowych), oskarżonych o masakrowanie Żydów skazano w pospiesznym, pokazowym procesie na śmierć i stracono.

Wobec nieznalezienia podstaw do oskarżenia kogokolwiek za udział w pogromie Żydów w Kielcach miejscowa delegatura Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu IPN w Krakowie w 2004 r. umorzyła śledztwo w tej sprawie.

Podsycany stereotypami antysemityzm miał swojej korzenie jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym. Wynikał m.in. z dużej hermetyczności diaspory żydowskiej. Na niechętny stosunek do ocalałych z Zagłady miał wpływ także fakt, że wielu Żydów objęło ważne funkcje urzędowe w komunistycznej władzy, w tym w osławionym Urzędzie Bezpieczeństwa. Zapewne wszystkie to przyczyniło się do tragedii, która rozegrała się 4 lipca

– pisze w swoim artykule na TVP.info Rafał Pasztelański.

Mly/tvp.info/PAP