Żołnierze Wykleci w trzecim pokoleniu zmartwychwstają – w tym pokoleniu, które zawsze domaga się prawdy; w tym pokoleniu, w którym geny dziadków i pradziadków zaczynają mówić oraz w tym pokoleniu, któremu nie sposób już zatkać gęby.

Dobrze gdy trzecie pokolenie zaczyna rozumieć swoich przodków, dobrze, gdy kontynuuje ich ideały i zaczyna dostosowywać je do sobie współczesnych czasów (na tym polega przekaz pokoleń i ciągłość myśli). Gdy jest inaczej, jest źle – dla wszystkich, a najbardziej dla tych, co myślą, że mogą porzucić przeszłość dla przyszłości lub sądzą, że PRL dał im nowe życie.

Niepodległa II RP żyła w polskim narodzie dotąd, dopóki żyli jej wychowankowie i przekazywali (czasami mimo woli) jej wartości. Potem było już coraz gorzej. Teraz szkielety Żołnierzy Niepodległej wydobywa się spod ziemi i chowa z należnymi im honorami. Ale wraz z ich szczątkami wydobywa się zbrodnię popełnioną na nich i na Polsce, którą trzeba osądzić… I teraz rzecz najważniejsza: nie zrozumie się świata Niezłomnych i Wyklętych, dopóki nie przeczyta się książek prof. Anny Pawełczyńskiej; nie zrozumie się tej zbrodni i nie osadzi w sposób właściwy, dopóki nie zostanie odsłonięta jej istota – a więc odpowiedź na pytanie: dlaczego podjęli nierówną walkę i dlaczego zostali zamordowani?

I można jeszcze zapytać dlaczego jest to tak ważne? Dlatego, że motyw tej zbrodni od upadku państwowości polskiej w XVIII w. do dziś pozostaje ten sam. Nawet, gdy obnażymy go do końca, tu, pomiędzy Niemcami a Rosją, nadal będzie on bardziej żywy niż Lenin, Stalin i coraz bardziej lubiący dzieci Hitler – dopóki, w jakiś sposób nie zrównoważymy dysproporcji sił.

W poszukiwaniu siły

Poszukiwanie siły w narodzie polskim, to był cel życia Tej drobnej Kobiety o niezwykłym sercu i niesamowitej mocy ducha. W czasach studenckich (lata powojenne) pomagała i wychowywała wykolejoną wojną młodzież, później za dewizę postawiła sobie cytat z Archimedesa: „Dajcie mi punkt oparcia, na którym mógłbym stanąć, a poruszę z posad ziemię”. Oczywiście, chodziło o Polskę. Tą busolą kierowała się przez całe swoje dorosłe życie i  wypisała ją jako motto w swojej książce, którą najbardziej ceniła: „Głowy hydry. O przewrotności współczesnego zła”. Wówczas ciemne moce książkę przyjęły źle, dziś już może być podręcznikiem dla dobrego wykształcenia obywatelskiego.

Któregoś dnia, gdy odwiedziłem panią Profesor na Uniwersytecką 16/1, przywitała się i krótko powiedziała: - Niech pan siada. Gdy usiadłem, spojrzała na mnie swoim bystrym wzrokiem i po chwili milczenia, zapytała:

Co pan sądzi o kibicach?

Zbaraniałem – 90-letnia kobieta zadaje takie pytania? Nie mogąc złapać jakiegoś związku, zrobiłem nieokreślony ruch ramionami i czekałem na sensację. I nadeszła!

Jeżeli przyjdzie konieczność bronić Polski, to największą nadzieję pokładam w kibicach. Zanim niuniusie z laleczkami i fryzurkami się obudzą, oni będą już żołnierzami, tak, jak my w 1939 r.

Przytaknąłem, ale chcąc wydobyć głębszy sens wypowiedzi zapytałem:

Sądzi pani, że obrona ojczyzny i kibicowanie mają z sobą związek?

Trzeba oddzielić tę liberalną propagandę od prawdy. Przecież dzisiejsza młodzież nie potrafi i nawet nie chce strzelać

Przypominam, ta myśl wypowiedziana została w 90-tym roku życia przez Kobietę poważną o wyjątkowej inteligencji, którą los doświadczył w sposób bardzo okrutny. Gdyby zobojętniała na wszystko, prawdopodobnie dożyłaby stu lat. Ale wewnętrzne poczucie obowiązku i odpowiedzialności nie pozwalało jej milczeć. Zdania wypowiadała zdecydowanie i po żołniersku… I na tym właśnie polega Niezłomność. Żołnierzy Wyklętych było dużo i zaczynamy o nich mówić, ale Żołnierzy Niezłomnych było więcej – o nich wiemy niewiele i nie mówimy nic. Anna Pawełczyńska była w AK i NSZ i do końca swojego długiego życia nie złożyła broni. Żołnierze Niezłomni żyją dotąd, dopóki żyje nasza pamięć; gdy pamięć umiera, znikamy z horyzontu i przestrzeni. Bez Niezłomnych stajemy się nikim.

Profesor Annę Pawełczyńską nie powaliły Oświęcim, poobozowe koszmary, zwycięstwo komuny. Pewnego razu powiedziała, że chciałaby dożyć tego momentu, kiedy dosięgnie ręki tego młodego pokolenia, które zechce do niej wyciągnąć swą dłoń… Po chwili spuściła głowę i dodała:

Ale chyba tego nie doczekam

Nie miała pretensji, bo wiedziała, że winę ponoszą nie oni, lecz system, w którym młodzież została wychowana. I czekała. Odeszła 21.06.2014 r. i nadal czeka.

Zakończenie i przestroga

Ludzie, przestańcie gonić za sensacją, która niczego w wasze życie nie wniesie, szukajcie mądrości, która przeprowadzi was przez najcięższe chwile

Najważniejsze książki prof. Anny Pawełczyńskiej (ostatnie wydania):

  1. Wartości a przemoc. Zarys socjologicznej problematyki Oświęcimia, Lublin 2004 (uwolniła od koszmarów obozowych),

  2. Głowy hydry. O przewrotności współczesnego zła, Warszawa 2014 (w swojej wizji wyprzedzała epokę),

  3. O istocie narodowej tożsamości. Polacy wobec zagrożeń, Lublin 2010 (trzecia część tryptyku, próba przezwyciężenie mentalnego kryzysu Polaków),

  4. Ścieżkami nadziei, Lublin 2011 (uzupełnienie do „O istocie…”, wyznacza kierunek nadziei),

  5. Koniec kresowego świata, Lublin 2012 (czym były Kresy i jak odchodziły),

  6. Koni żal, Lublin 2012 (uzupełnienie do „Końca kresowego świata”),

  7. Czas człowieka, Warszawa 2011 (książka życia),

  8. Dary losu, Łomianki 2013 (swoje życie Profesor nazwała „darem losu”, zakończyła słowami: „Jakże chętnie weszłabym jeszcze raz na drzewo! A może właśnie mi się uda wejść […] i zagwizdać odę do starości”).

  9. Ryszard Surmacz, Przeszłość dla przyszłości. Rozmowy o Polsce z prof. Anną Pawełczyńską, Lublin 2015 (wywiad-rzeka).


Polecamy „wSklepiku.pl”: „Dziewczyny wyklęte” - Szymon Nowak.

Pierwsza taka książka o dziewczynach z antykomunistycznego podziemia – o tych bardzo znanych i niemal zupełnie zapomnianych. O tych, które nie zawahały się, by oddać krajowi swą młodość, a niejednokrotnie i życie.