„Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze o otwarciu Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej, sztandarowego projektu lokalnych władz. Zdaniem gazety to projekt o „dużym znaczeniu wychowawczym”, bowiem „Jarosław Kaczyński przywiązuje duże znaczenie do historycznej misji swojej partii” – informuje portal „Deutsche Welle”.

„Solą w oku” są ci, którzy starają się o zróżnicowane postrzeganie stosunków polsko-żydowskich w czasie Holokaustu, pokazujące Polaków w niezbyt pozytywnym świetle

—czytamy w „FAZ”. Do owych krytyków – jak pisze autor artykułu, Joseph Croitoru – należy historyk Jan Grabowski, autor książki „Hunt for the Jews“ („Polowanie na Żydów”), który rozpętał w Polsce gorącą debatę.

Za jego publikację grożono mu nawet śmiercią

—twierdzi Croitrou, cytowany przez „DW”. Publicysta, opierając się na tezach Grabowskiego, przekonuje, że PiS chce ustanowić w Markowej mit, że Polacy ze względów humanitarnych ryzykowali własne życie i pomagali ukryć się tysiącom Żydów. Jego zdaniem czynili to jednak z powodów czysto egoistycznych, w zamian za „suta zapłatę”.

Jak donosi „FAZ”, Grabowski wytyka Instytutowi Pamięci Narodowej, że ten próbuje znaleźć coraz więcej bohaterskich Polaków, by utwierdzić rolę Polski jako ofiary.

Ten punkt widzenia może zdominować także muzeum w Markowej

—ostrzega „FAZ”, cytowany przez „Deutsche Welle”. Croitrou sugeruje, idąc znów za tezami Grabowskiego, że na rodzinę Ulmów „doniósł polski policjant, któremu żydowska rodzina ukrywająca się u Ulmów powierzyła swój majątek. Niemiecki dziennik wspomina także o „ambiwalentnej” reakcji Izraela na otwarcie muzeum.

Mówienie – jak to uczynił prezydent Duda w dzień otwarcia placówki – o setkach tysięcy Polaków, którzy pomogli Żydom, „może wzbudzić w Jerozolimie podejrzenie o wykorzystanie owego tragicznego, ale i nietypowego przypadku rodziny Ulmów do przedstawienia w lepszym świetle zachowania Polaków w czasie Holokaustu

—pisze „FAZ”. Zdaniem gazety „mówienie przez Dudę o tym, iż Polacy stanowią najliczniejszą grupę wśród uhonorowanych tytułem „Sprawiedliwego wśród Narodów” zdaje się potwierdzać tezę o „upiększaniu” historii.

Dyrektorka przyznającego ten tytuł instytutu Jad Waszem Irena Steinfeldt zaznacza bowiem, że choć liczba Polaków w porównaniu z innymi krajami jest najwyższa, to jednak w obliczu trzech milionów polsko-żydowskich ofiar jest raczej niska

—przytacza frankfurcki dziennik, cytowany przez „DW”. Według niego Żydom pomagała zdecydowana mniejszość Polaków, co wydaje się potwierdzać Steinfeldt.

Liczba polskich „sprawiedliwych” nie mówi nic o charakterze narodu, tylko o charakterze jednostek. Wyciąganie wniosków dotyczących ogółu (…) jest nie tylko oburzające, ale umniejsza też bohaterstwu „Sprawiedliwych wśród Narodów”

—zaznacza Jad Waszem.

Czytaj więcej na portalu Deutsche Welle

Ryb, faz.net, Deutsche Welle