Dr Kowalski: Jaruzelski i Kiszczak gardzili Wałęsą. Mieli go za chłopka-roztropka, drobnego cwaniaczka, który chce coś ugrać

fot.Fratria
fot.Fratria

Kiszczak gardził Wałęsą. W gronie podwładnych wyrażał się o nim wręcz niecenzuralnie. Miał go za chłopka-roztropka, drobnego cwaniaczka, który chce coś ugrać, choć wie, że po wprowadzeniu stanu wojennego już nic nie znaczy. Dlatego szydził z niego i traktował przedmiotowo. Wszystkie te wspólne ”uśmiechnięte” zdjęcia Kiszczaka z Wałęsą zrobiono na użytek gawiedzi. One nic nie mówią o rzeczywistym stosunku Kiszczaka do przywódcy ”Solidarności”. Jeszcze gorszy stosunek do Wałęsy miał Jaruzelski. Wałęsa budził w nim wręcz odrazę fizyczną. Zresztą podobnie, jak cały ruch solidarnościowy.

—mówił w wywiadzie dla portalu „Wirtualna Polska” dr Lech Kowalski, historyk wojskowości, autor m.in. książki „Jaruzelski. Generał ze skazą” i „Cze.Kiszczak. Biografia gen. broni Czesława Kiszczaka”.

W wywiadzie z dziennikarzem Robertem Jurszo, historyk odniósł się m.in. do kwestii nawiązania współpracy gen. Kiszczaka z Lechem Wałęsą.

Tak naprawdę Kiszczak zainteresował się Wałęsą dopiero wtedy, gdy ten wypłynął na arenę dziejową PRL-u w 1980 roku. Zostając w lipcu 1981 r. Ministrem Spraw Wewnętrznych (MSW), Kiszczak wiedział już o Wałęsie wszystko, co tylko chciał. Informacje, które Kiszczak posiadał o Wałęsie mogły sięgać aż do okresu, gdy ten odbywał zasadniczą służbę wojskową - początkowo w Świeciu, a później w Koszalinie. (…) W drugiej połowie lat 80., szef MSW zwykł mawiać wśród swojej ”resortowej braci” o Wałęsie: ”My go jeszcze wykorzystamy’’.

—mówił dr Kowalski.

Zdaniem historyka, relacjami Wałęsy z gen. Kiszczakiem, rządził w głównej mierze strach.

W stosunkach na linii Kiszczak-Wałęsa partnerstwa nigdy nie było. To była relacja między przełożonym i podwładnym. Wałęsa tak bardzo bał się konsekwencji, które mogą wypłynąć z jego przeszłości jako TW ”Bolka”, że w 1989 roku zdecydował się na wizytę w domu Kiszczaka, o czym niedawno poinformowała Maria Kiszczak. Spotkał się z nim w sprawie swojej teczki. Dopytywał się Kiszczaka o to, czy może być spokojny, że sprawa jego agenturalnej przeszłości nie wypłynie. Sądzę, że Kiszczak musiał dać Wałęsie jakąś gwarancję spokoju.

Ciekawą tezę stawia historyk odnośnie osób, które zasiadły przy Okrągłym Stole. Zdaniem dr Kowalskiego, nie było przy nim osoby, której nie wybrałby Kiszczak.

Kiszczak zaczął wybierać sobie partnerów do ewentualnych rozmów dopiero po 1986 roku. Wtedy też polecił z furią zaatakować „Solidarność Walczącą” i ją wykończyć. A jednocześnie zaczęły się umizgi do TW „Bolka” i jego przyszłej drużyny. Te starania zaowocowały Okrągłym Stołem. Równolegle Kiszczak przygotowywał stan wyjątkowy, który miał został wprowadzony, gdyby próby ułożenia się ze ”swoją” opozycją nie wypaliły. Jak widać, ten stary czekista zabezpieczał się na kilku frontach. Wałęsa w żadnym wypadku nie był w tej sytuacji rozgrywającym. Przy Okrągłym Stole nie było nikogo, kto by nie zasiadał tam z woli Kiszczaka. Może tylko w przypadku Bronisława Geremka, Jacka Kuronia i Adama Michnika poszedł on na kompromis. Kiszczak prześwietlił ich na wylot. Wiedział o nich dużo, aż za dużo.

—wyjaśniał autor książki „Cze.Kiszczak. Biografia gen. broni Czesława Kiszczaka”.

Historyk skomentował także, ujawnienie przez Marię Kiszczak, teczek generała.

Kiszczak trzymał swoje archiwum nie tylko po to, by chronić samego siebie. Traktował je jak tarczę dla swojego wywodzącego się z poprzedniej nomenklatury środowiska. I – trzeba przyznać – zgromadzoną dokumentacją grał bardzo umiejętnie.

—mówił dla „Wirtualnej Polski” dr Lech Kowalski.

Cały wywiad z historykiem, dr Lechem Kowalskim, można przeczytać pod tym linkiem

kk/Wirtualna Polska

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...