We wtorek z inicjatywy Anny Fotygi w Parlamencie Europejskim w Brukseli odbyła się konferencja pt. „A świat milczał… Pamięci ofiar Holokaustu i osób ratujących Żydów”.

Minister Spraw Zagranicznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego zaprosiła do udziału wybitnych znawców tematu - historyków, dyplomatów i działaczy społecznych od lat zajmujących się tematyką Zagłady Żydów podczas II Wojny Światowej. Inicjatywa była wynikiem bardzo krzywdzącej dla Polski wystawy, która prezentowana była w ubiegłym roku w Parlamencie Europejskim. Konferencja uzyskała wsparcie Ambasady Izraela przy Unii Europejskiej i NATO.

CZYTAJWNIEŻ: Prof. Jan Żaryn w Parlamencie Europejskim: „Polaków w różny sposób ratujących Żydów było może nawet i milion”

CZYTAJWNIEŻ: Godne uwagi! W Brukseli zaprezentowano film o Polakach ratujących Żydów!

Anna Fotyga otwierając konferencję przytoczyła słowa św. Jana Pawła II wygłoszone w marcu 2000 roku w instytucie Jad Waszem w Jerozolimie:

W tym miejscu pamięci umysł i serce, i dusza odczuwają wyjątkową potrzebę milczenia. Milczenia, by wspominać. Milczenia, by próbować uchwycić jakiś sens wspomnień, które cofają nas w przeszłość. Milczenia, ponieważ nie ma słów dostatecznie mocnych, aby opłakiwać straszliwą tragedię Shoah.

Anna Fotyga zaznaczyła, iż:

poczucie odpowiedzialności w trudnym czasie wielkich zmian geopolitycznych nakazuje nam podjąć czasem trudną dyskusję, ale z myślą o tym, by pokazywać, jak ważne są pozytywne przykłady.

Ambasador Izraela przy Unii Europejskiej i NATO Dawid Walzer w bardzo osobistym wystąpieniu powiedział, iż:

Holocaust pozostawił dwie nieuleczalne blizny na Żydach i wielu innych: nieustanną obawę, że ktoś na świecie chce nas zgładzić (syndrom Masady) oraz fakt, iż w czasie zagłady Żydzi nie tylko byli mordowani, ale przede wszystkim zabijano ich dusze.

Ambasador zauważył, że Żydów odczłowieczano, by moralnie uzasadnić słuszność Holokaustu. Niemniej jednak znalazły się jednostki, które stanęły w obronie Żydów.

W ciemności zawsze jest promyk światła, którego trzeba bronić

— zakończył Walzer.

Profesor Jan Żaryn mówił o tym, że pomoc niesiona Żydom na terenach Polski miała podwójny charakter:

z jednej strony było to polskie państwo podziemne i Rząd Polski na uchodźstwie a z drugiej - pomoc indywidualnych obywateli.

Znany historyk podkreślił, że skala tego zjawiska i fakt, iż jednym z organów rządu polskiego była Rada Pomocy Żydom, sprawiły, iż pomoc ta stała się de facto jednym z celów państwa polskiego. Prof. Żaryn, opierając się na najnowszych wyliczeniach podkreślił, iż w różne formy pomocy Żydom w czasie okupacji zaangażowanych mogło być nawet milion Polaków. Polaków w różny sposób ratujących Żydów - incydentalnie, czy też bardziej trwale przez tygodnie, miesiące, a nawet lata - było co najmniej kilkaset tysięcy,

a może nawet i milion, a może i więcej niż milion.

Historyk przedstawił przykłady zaangażowania oficjalnych organów polskiego państwa w pomoc Żydom, przypominając m.in. misję rotmistrza Pileckiego. Żaryn zaznaczył także, iż 

sądy specjalne Polskiego Państwa Podziemnego wydawały wyroki na szmalcowników, czyli na ten margines haniebny narodu polskiego, który próbował żywić się faktem istnienia Żydów poza gettem i mogli ich szantażować.

Następnie głos zabrał dr Robert Rozett, wieloletni dyrektor Bibliotek Jad Waszem w Jerozolimie, który podkreślił, iż należy pamiętać, że Holokaust był zamierzonym morderstwem na narodzie żydowskim. Rozett przypomniał, iż rzeczywiście dochodziło do zbrodni na sąsiadach, ale zaznaczył przy tym, iż takie sytuacje miały miejsce w całej okupowanej przez nazistów Europie.

Należy być jednak ostrożnym w osądach, nie odbiegać od faktów i pamiętać o wszystkich, którzy ryzykowali życie by ocalić Żydów, a byli to ludzie o skrajnie różnym pochodzeniu

– mówił naukowiec.

Lekcja, którą musimy wyciągnąć z tych tragicznych wydarzeń, to dołożenie wszelkich starań, by stworzyć społeczeństwo, które wyciąga pomocną dłoń

— zaznaczył Rozett.

Kolejny prelegent, prof. Grzegorz Berendt przedstawił wpływ niemieckiej polityki w Generalnym Gubernatorstwie na warunki niesienia pomocy Żydom po tzw. aryjskiej stronie. Historyk z gdańskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej przedstawiając dokładne wyliczenia nakreślił ekstremalnie trudne położenie osób, które decydowały się ratować Żydów. Profesor wymienił czynniki, które utrudniały pomoc, w tym niemieckie działania, a także sposób, w jaki naziści propagandą próbowali za wszelką cenę pomoc tę uciąć.

Okupanci nakłaniali mieszkańców do czynów niegodnych i przestępczych. W tym celu wykorzystywali jako narzędzia groźby i korupcję. Aby pogorszyć relacje między Żydami i pozostałą częścią ludności, szeroko kolportowano tezę, że to Żydzi sprowokowali wybuch wojny i tym samym są współsprawcami nieszczęść lokalnej ludności. Okupanci zastosowali praktykę nagradzania za zło i karania za czynienie dobra

— zaznaczył historyk Instytutu Pamięci Narodowej.

Profesor Berendt szczegółowo przedstawił warunki ekonomiczne okupacji, które miały wpływ na udzielaną pomoc, jeszcze mocniej podkreślając heroizm osób, które zdecydowały się na ratowanie Żydów. Historyk wskazywał, iż zamykanie przedsiębiorstw, wywóz surowców i urządzeń do Rzeszy sprawiły, iż w 1941 r. produkcja przemysłowa w Generalnym Gubernatorstwie była o 63% niższa niż w 1938 r. i nadal malała. Systematyczna likwidacja firm różnej wielkości i instytucji, konfiskaty majątków i wysiedlenia, doprowadziły do pojawienia się bezrobocia ludzi, którzy przed wojną samodzielnie utrzymywali swoje rodziny. Zniszczenie substancji mieszkaniowej i wzrost popytu na lokale doprowadziły do wzrostu wysokości czynszu za średniej wielkości mieszkanie w Warszawie ze 150 do 500 złotych. Zasady wymiany polskich pieniędzy na waluty okupacyjne, zamrożenie pensji oraz rent i emerytur doprowadziły do zubożenia całych grup społecznych. Wprowadzono reglamentację żywności, opału i towarów przemysłowych. „Na terenie Generalnego Gubernatorstwa norma oficjalnego przydziału żywności wynosiła w 1940 r. około 740 kalorii, a w 1942 r. zaledwie 400 kalorii. Dla Żydów normy te były jeszcze niższe” - mówił profesor Berendt, podkreślając, że do 1942 r. cena chleba, masła, jaj, cukru, tłuszczu zwierzęcego i innych produktów wzrosła od 70 do 100 razy w porównaniu z okresem przed wojną, przy jednoczesnym radykalnym zmniejszeniu ilości tych towarów w sprzedaży.

Polityka gospodarcza władz niemieckich doprowadziła do tego, że w Warszawie przeciętny koszt utrzymania 4-osobowej rodziny robotniczej wzrósł w latach 1938-1944 aż 47-krotnie

— mówił gdański historyk.

Profesor Berendt zwrócił także uwagę, iż rabunkowa eksploatacja, szczególnie małych i średnich gospodarstw rolnych, sprawiała, że w setkach tysięcy domów ─ nawet na wsi ─ brakowało chleba i produktów żywnościowych, a tysiące chłopów, którzy nie byli w stanie wywiązać się z przymusowych kontyngentów, trafiło do obozów karnych. Historyk przywołał wspomnienie jednego z ocalonych o swoich wybawcach:

Naturalnie oni głodowali, a myśmy głodowaliśmy wraz z nimi.

Z kolei Daniel Schwammenthal, dyrektor Instytutu Transatlantyckiego Komitetu Żydów Amerykańskich, zwrócił uwagę, iż 

konferencja nie bez powodu ma bardzo polski charakter, gdyż połowa Żydów wymordowanych w trakcie Holokaustu przez nazistowskie Niemcy i ich sojuszników pochodziła z Polski,

która, jak zaznaczył, była domem dla najliczniejszej w ówczesnej Europie społeczności żydowskiej. Schwammenthal w bardzo emocjonalnym przemówieniu wspominał ceremonię otwarcia Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie, odbywającego się przy współudziale prezydentów Polski i Izraela.

Muzeum to zostało zbudowane naprzeciwko Pomnika dla Bohaterów Getta. Podczas gdy pomnik ten jest hołdem dla Żydów, mającym na celu upamiętnienie tego jak zginęli, muzeum, zgodnie ze słowami jego kuratora, ma na celu upamiętnianie tego jak żyli. Aby móc w pełni zamknąć cykl pamięci, musimy opowiadać obie historie. Z kolei, chcąc należycie upamiętniać Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, którzy ryzykowali własne życie, by ratować innych, musimy wiedzieć i pamiętać, że krajem, który wydał i poświęcił najwięcej tych niezwykłych bohaterów, była Polska

— mówił dyrektor AJC.

Polska miała całą strukturę w ramach ruchu oporu zajmującą się ratowaniem Żydów

— mówił przedstawiciel społeczności żydowskiej, podkreślając, że Polacy

stawali w obliczu najbardziej drakońskich kar za pomoc Żydom. Pamiętając o przeszłości, naszym obowiązkiem jest pilnowanie, aby jej nie fałszowano

— kontynuował Schwammenthal.

Zbyt często ludzie bezmyślnie mówią o „polskich obozach”. A przecież niepodważalnym faktem jest, że Auschwitz i inne obozy śmierci były założone, zbudowane i prowadzone przez nazistowskie Niemcy i ich sojuszników. Obozy były zlokalizowane na polskich ziemiach okupowanych przez Niemcy, ale trzeba to podkreślać, to nie były polskie obozy. To nie jest jedynie kwestia semantyki, ale historycznej uczciwości i dokładności

— mówił. Dyrektor Instytutu Transatlantyckiego dużą część swego przemówienia poświęcił pamięci Ireny Sendlerowej, podkreślając jej chrześcijańskie motywacje w ratowaniu Żydów.

Musimy pamiętać o przeszłości, by ludobójstwo się nie powtórzyło

— dodał. Ponadto Dawid Schwammenthal skrytykował panującą w Europie hipokryzję.

Potępianie Holokaustu i jednoczesne przyjmowanie nawołującego do antysemityzmu prezydenta Iranu stoi w sprzeczności

— mówił. Zauważył również, że w Europie nadal słychać antysemickie hasła podsycane przez skrajnie prawicowe środowiska.

Nie możemy milczeć, gdy je słyszymy, niezależnie z czyich ust padają

—- zaznaczył.

Następnie głos zabrał Artur Rytel-Andrianik, zauważając, iż pomimo wspomnianych zagrożeń i ograniczeń, tysiące osób różnej narodowości, różnych wyznań i zawodów udzielały pomocy, mając pełną świadomość, co im za to grozi. Koordynator projektu „Katolicy dla Żydów” w swoim wystąpieniu przedstawił działalność duchownych katolickich na rzecz pomocy Żydom. Artur Rytel-Andrianik, zwrócił uwagę, iż badania w tym obszarze wciąż trwają.

Udało się potwierdzić, iż 12 na 14 biskupów zaangażowanych było w pomoc Żydom. W kwestii dwóch kolejnych trwają jeszcze badania

— mówił Rytel-Andrianik.

Łukasz Chrobak, historyk z Muzeum Polaków Ratujących Żydów Podczas II Wojny Światowej, opowiedział o tragicznych losach bohaterskiej rodziny Ulmów, która stała się symbolem Sprawiedliwych. Historyk przedstawił rodzinę Ulmów, a także religijne i społeczne uwarunkowania, które mogły wpłynąć na podjęcie decyzji o ochronie życia „starszych braci”, narażając przy tym życie swoje i bliskich.

Mimo tej głośnej zbrodni osiem rodzin w Markowej nadal ukrywało Żydów. Do końca okupacji niemieckiej w chłopskich domach przeżyło 21 Żydów. Po wojnie wyjechali do USA, Kanady i Izraela

— mówił Chrobak. Historyk swoje wystąpienie zakończył prezentacją Muzeum Polaków Ratujących Żydów Podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów, którego oficjalne otwarcie nastąpić ma za dwa miesiące.

Kolejnym gościem, który zabrał głos był profesor Gerald Steinhardt. Zauważył on, że należy walczyć z wszelkimi przejawami nienawiści i położyć nacisk na szerzenie wiedzy o Holokauście. Ponadto zdaniem profesora instytucje unijne powinny uważniej przyglądać się działalności finansowanych przez siebie przedsięwzięć, gdyż niektóre z nich mogą mieć charakter antysemicki.

Na koniec wypowiedział się ks. dr Paweł Rytel-Andrianik, który w kontekście Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu, podkreślił, że należy pamiętać o trzech zasadach: nigdy nie zapomnieć o zbrodni Holokaustu, zawsze pamiętać o jego ofiarach i tych, którzy im pomagali oraz nigdy więcej nie dopuścić do podobnej hekatomby.

W ocenie Anny Fotygi bardzo interesująca wymiana poglądów stanowi dobrą platformę do dalszego dialogu polsko-izraelskiego.

Doskonałym podsumowaniem konferencji było wystąpienie ks. dra Pawła Rytel-Andrianika, rzecznika Konferencji Episkopatu Polski, wykładowcy Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża w Rzymie

— mówiła Minister Spraw Zagranicznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Musimy mówić i pamiętać o przeszłości, by uniknąć błędów w przyszłości

— zakończyła europosłanka PiS.

Mly