1050 lat chrztu Polski. Kluczowe wydarzenie z dziejów naszego kraju wciąż owiane jest tajemnicą

fot. wkipedia
fot. wkipedia

Chrzest polski, to jedna z tych dat, którą poza bitwą pod Grunwaldem większość Polaków jest w stanie wymienić z pamięci bez dłuższego zastanowienia. Ale co właściwie poza datą wiemy o tym wydarzeniu?

W 2016 roku będziemy mieli czas przypomnieć sobie wszystkie jego okoliczności. Mamy bowiem - może nie bardzo okrągłą, bo  1050. , ale jednak rocznicę. W Kościele polskim obchody rozpoczęły się wraz z początkiem roku liturgicznego. W świeckim wymiarze – rok jubileuszowy zacznie się od 1 stycznia. Z tej okazji warto sobie przypomnieć parę faktów historycznych. A także okoliczności, których z braku wiedzy o faktach – możemy się tylko domyślać.

Co do tego, że chrzest miał dla polskiej państwowości znaczenie przełomowe – historycy są zgodni. Od podstawówki wiemy, że akt wiary Mieszka I – włączył nas w dziedzictwo kultury zachodniej i pchnął na drogę ku europejskiej cywilizacji. Znaczenia chrztu, jego konsekwencji – nikt przy zdrowych zmysłach dziś nie podważa.

Zdumiewające jest wszakże jak niewiele w gruncie rzeczy wiemy o tym fakcie. Datę 966 – podał w swojej kronice niemiecki biskup Thietmar. Daty dziennej – ani nawet miesiąca tego wydarzenia – nie znamy. Można się domyślać, że było to gdzieś w Poznaniu, bo to on, jeszcze przed Gnieznem był siedzibą pierwszych Piastów. Generalnie – ów słynny chrzest był raczej osobistym gestem księcia i być może jego najbliższego otoczenia. O żadnych rzeszach kropionych masowo wodą święconą nie mogło być mowy. I jeszcze przez wiele lat chrześcijaństwo na ziemiach polskich pozostawało religią elit.

Pewnym jest wszakże, że kluczem do przyjęcia chrztu było małżeństwo Mieszka z czeską księżniczką Dobrawą, córką władcy Czech Bolesława. Ale tu zaczynają się znaki zapytania.

Tak naprawdę nieznane jest nawet imię pierwszej polskiej władczyni. Bo  różnie się je podaje. Raz Dobrawa, raz Dąbrówka. Wbrew pozorom różnica jest znaczna. Bo choć obie wersje imienia brzmią podobnie mają inną wartość znaczeniową. Pierwsza wersja odnosi się do cech osobowościowych (tych rzeczywistych, bądź pożądanych), druga zaś – biorąc rdzeń od dąbrowy - prawdopodobnie odnosi się do wyglądu i ciemnych włosów kobiety. Dobrawą nazwał księżnę niemiecki bp Thietmar w swoich kronikach. Późniejsi autorzy mówili raczej o Dąbrówce.

Ale więcej chyba przemawia za Dobrawą, a więc kobietą dobrą. Predylekcje do imion semantycznych miał bowiem jej ojciec Bolesław. Rzecz w tym, że władca Czech, choć chrześcijanin doszedł do władzy raczej kainową drogą – zabijając swojego starszego brata. W późniejszym życiu winę tę chciał jednak odkupić – poświęcając Bogu swoje … dzieci. I tak brat Dobrawy zyskał szczególne imię: Strachkwas (co tłumaczy się „straszna uczta” – na specyficzną, pokutną pamiątkę, uczty na której Bolesław - zaszlachtował brata) i został od małego przeznaczony na zakonnika. Ostatecznie stał się jednym z najbardziej wykształconych mnichów swoje epoki, choć po założeniu habitu przyjął nieco bardziej chrześcijańskie imię Krystian.

Do stanu zakonnego przeznaczono również młodszą siostrę Dobrawy – znaną jako Mlada. Jako opatka klasztoru– miała wysokie notowania w Rzymie i była ponoć najlepiej wykształconą kobietą swoich czasów. Jak na księżniczkę przystało -obowiązki religijne i naukowe łączyła z polityką i dyplomacją. O jej misjach zachowały się wzmianki w zachodnich kronikach.

Z całego rodzeństwa najmniej wiemy właśnie o Dobrawie. Ale jej misja „ochrzczenia” słowiańskiego sąsiada ładnie wpisywałaby się w logikę odkupywania win krewkiego tatusia… Tym niemniej tak naprawdę wcale nie jest pewne, czy biorąc za żonę czeską księżniczkę Mieszko zobowiązywał się od razu do przyjęcia chrześcijaństwa. Na pewno był to związek polityczny, mający zagwarantować sojusz polsko- czeski. Czy jednak od początku w kontrakt ślubny wpisany był chrzest? Który odbył się dopiero rok później? Z punktu widzenia polityki Czech nie był to krok niezbędny. Pogańsko- chrześcijańskie małżeństwa w tym czasie nie były ewenementem.

Niechętny Polsce z założenia biskup Thietmar odnotowuje, że to osobisty wpływ Dobrawy, przesądził o ostatecznej decyzji polskiego księcia o przyjęciu nowej wiary. I choć w powszechnej manierze historiozoficznej – więcej mówi się o dalekosiężnych planach Mieszka, o jego pragnieniu skonsolidowania państwa i wprowadzenia go do pierwszej europejskiej ligi – to jednak nie można nie doceniać osobistego wpływu kobiety, która zapewne jako jedna z pierwszych, pospołu z biskupem Jordanem wprowadzała pogańskiego księcia w tajniki nowej wiary. I uzmysławiała jej polityczne konsekwencje. Jedną z nich – niebagatelną , było powszechne w tej epoce przekonanie, że władza pochodzi od Boga. Co dawało mocny argument rządzącemu księciu – w egzekwowaniu posłuszeństwa poddanych. I zapewne było atrakcyjniejsze niż perspektywa czytania greckich czy łacińskich tekstów filozoficznych. Mieszko bowiem do końca życia pozostał analfabetą.

Tak czy owak, nawet skłonny do gloryfikowania Piastów Paweł Jasienica stwierdził:

„Nie można lekceważyć przeżyć chrześcijanki Dobrawy w kraju pogańskim, uczuć pierwszej niewiast, której imię zapisała historia Polski. Osobisty wpływ tej niewiasty musiał być wielki. Od niej dowiadywał się książę polański o wierze przychodzącej ze świata prastarej i wielkiej kultury”.

W szkolnej wersji historii – podkreśla się przemyślność polskiego władcy, który przyjmując chrzest z Pragi wytrącił Niemcom argument chrystianizowania naszych ziem mieczem. Rzeczywistość wyglądała bardziej zawile. Niemcy – a konkretnie przygraniczni baronowie nie potrzebowali specjalnego pretekstu, by wkraczać na nasze ziemie. Pogańskie czy chrześcijańskie. Tak jak nie mieli wstrętu, by zawierać sojusze z pogańskimi Wieletami. Z kolei kościół czeski i tak nie miał w tym czasie swojego arcybiskupstwa i podlegał niemieckiej Ratyzbonie, więc choć pośrednio – to jednak Polska wiązała się w jakiś sposób z niemiecką strefą oddziaływania kościelnego.

Tak więc aspekt antyniemiecki nie był tu chyba kluczowy. Co więcej stosunki Piastów z cesarstwem niemieckim stały się wkrótce więcej niż dobre. (II żona Mieszka – Oda, była kuzynką cesarza, dwór Mieszka utrzymywał bliskie relacje z niemiecką regentką Teofano, a młody cesarz Otton III był wprost zafascynowany - najpierw Mieszkiem, potem Bolesławem Chrobrym. Czemu dał wyraz na słynnym zjeździe gnieźnieńskim). Ale to nieco późniejsze dzieje.

W każdym razie, gdy Dobrawa przybyła do Polski – jej misja chrystianizacyjna nie była do końca jasna. Ponoć w ramach nawracania małżonka – sama musiała ulegać pogańskim zwyczajom, np. jeść mięso w poście, by zyskać przychylność księcia w innych sprawach. Jeśli jednak jej celem było doprowadzenie Mieszka do Babtysterium – cel osiągnęła. Problem w tym, że nie wiemy ani gdzie, ani dokładnie kiedy.

Wedle życzliwych jej kronikarzy Dobrawa dopiero po chrzcie księcia zgodziła się zostać jego żoną również w małżeńskiej łożnicy. (Choć już wcześniej Mieszko odprawił swój pogański harem).Jednak data przyjścia na świat Bolesława Chrobrego, jak również – napis na jego nagrobku iż „z księcia pogana był zrodzon”, świadczy że stało się to nieco wcześniej. Jej rola polityczna musiała być jednak dla współczesnych niepodważalna, jeśli nieskorym do uwieczniania niewieścich zasług kronikarzom chciało się odnotować jej imię. (Ten zaszczyt ominął np. pierwszą żonę Bolesława Chrobrego). O randze politycznego sojuszu świadczyło też nadanie imienia pierworodnemu synowi Dobrawy i Mieszka –właśnie po czeskim dziadku.

Nie wiemy również kiedy i na co zmarła Dobrawa. Jej postać znika z dziejów naszej historii zaledwie 12 lat po przybyciu do Polski. Nie wiadomo też, gdzie została pochowana.

Misję scalania Polski ( jakkolwiek tak się jeszcze wtedy nie nazywała) ze światem chrześcijańskim Mieszko kontynuował już po śmierci pierwszej żony. Tym razem jednak w oparciu o sojusz z Niemcami. Jak bardzo racje polityczne przeważały jednak nad czysto religijnymi – może świadczyć fakt, że aby aby związać małżeństwem potężnego księcia z dworem cesarskim – oblubienicę - Odę wyciągnięto z klasztoru. Bez zgody Kościoła.

Wiele wskazuje na to, że rola Ody w umacnianiu zarówno chrześcijaństwa w Polsce jak i pozycji Polski w Europie była niewiele mniejsza niż jej poprzedniczki. Tym niemniej, jeśli ktoś dziś pamięta o Odzie, to raczej w kontekście jej rywalizacji z Bolesławem Chrobrym o sukcesję po Mieszku. Mimo ogromnych starań ( np. tajemniczego dokumentu Dagome Iudex, gdzie w akcie ofiarowania Polski Rzymowi z imienia wymieniona jest tylko druga żona Mieszka i jej dzieci, nie pierworodny Bolesław) Niemce nie udało się przejąć sukcesji. I to ona wraz z synami musiała opuścić Polskę pozostawiając kraj – potężnemu pasierbowi, który okazał się tyleż zdolnym wodzem, co politykiem. To właśnie on zdołał doprowadzić do rozkwitu dzieło rozpoczęte przez Mieszka. Czego materialnym dowodem było dołączenie do grona chrześcijańskich „pomazańców” w 1025 r. I choć jego następcy przyszło się jeszcze zmagać z pogańską kontrrewolucją – to chrześcijaństwo nad Wisłą zagościło na dobre. Decyzja Mieszka, nieważne na ile osobista, na ile polityczna, na ile wykalkulowana, na ile spontaniczna – okazała się może najważniejszą w dziejach naszego kraju. 1050 rocznica tego wydarzenia to dobry czas, by sobie o niej przypomnieć.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...