17 sierpnia br. Klub Ronina gościł Panią Teresę Kaczorowską, dziennikarkę i pisarkę, autorkę wielu książek, m.in.: „Dzieci Katynia” i „Obława Augustowska”. Spotkanie poświęcone tej ostatniej książce poprowadził Pan Marcin Wolski. Pani Ewa Małachowska odczytała fragment książki autorki.

Marcin Wolski przypomniał, że obława augustowska – zbrodnia popełniona w 1945 roku była celowo usuwana i ukrywana w PRL. Pierwsze informacje o niej zaczęły pojawiać się dopiero w latach 80-tych, ale do dziś jest jeszcze mało znana i pozostaje wciąż białą plamą w naszej historiografii.

To nie była przypadkowa rzeź w trakcie działań wojennych, jakich wiele było w okresie, kiedy Armia Czerwona wchodziła na zajmowane ziemie. Nie, to była zbrodnia dokonana z premedytacją na ziemiach, które zostały oddane Polsce. Przypomnijmy, że tamte regiony: rejon Białegostoku był przez okres tuż po pakcie Ribbentrop-Mołotow pod administracją sowiecką, niemniej te ziemie przynależały Polsce. A jednak przeprowadzona tam została brutalna pacyfikacja. I zaczynamy odkrywać: czy była to jednorazowa, regionalna eksterminacja opozycji?, czy próba przed czymś większym, która miała się powtórzyć na innych obszarach w kraju? Lektura tej książki nasuwa bardzo wiele pytań….

Pani Teresa Kaczorowska powitała przybyłych na spotkanie: Pana Waldemara Michalskiego i Panią Joannę Sasinowską, reprezentujących wydawnictwo Bellona S.A. oraz burmistrza Augustowa, Pana Wojciecha Walulika, który od wielu lat zabiega o wyjaśnienie obławy augustowskiej. Na spotkaniu obecni byli również przedstawiciele Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego, przyjeżdżający również do Puszczy Augustowskiej dla podtrzymywania pamięci o ofiarach tej zbrodni.

Pani Teresa Kaczorowska przypominała, że obława augustowska (zwana również „małym Katyniem”) dokonana została już po zakończeniu wojny.

… na teren niby wolnej Polski wkroczył kontrwywiad wojskowy SMIERSZ. Był to specjalny wywiad wojskowy NKWD. …na obrzeżach Puszczy Augustowskiej (a te obrzeża dotyczyły powiatów: suwalskiego, sejneńskiego, augustowskiego, sokólskiego oraz części Białorusi i Litwy), przeprowadził w lipcu w dniach od 12 do 19 lipca szeroko zakrojoną akcję pacyfikacyjną. NKWD-ziści i Armia Czerwona (a było ich aż 45 tysięcy) przy pomocy „naszych” oddziałów UB, Milicji Obywatelskiej oraz 1. Praskiego Pułku Piechoty aresztowali kogo spotkali, głównie mężczyzn (ale były też kobiety) w różnym wieku, od młodocianego do starczego. Zaaresztowano dokładnie 7 049 osób. Umieszczono tych pojmanych ludzi na tamtym terenie, u gospodarzy (w szopach, w piwnicach, w stodołach, w magazynach), obstawiono sołdatami i przesłuchiwano znanymi metodami aparatu terroru. Były to tzw. obozy filtracyjne, były różne stopnie: 1-szy, 2-gi i 3-ci (ten 3-ci był najgorszy, bo było już wiadome, że znikną ci ludzie).

W każdym razie nie wszyscy wrócili do domu, z tych ponad 7 000 nie wróciło około 2 000 (wciąż nie jest znana liczba zaginionych), a rodzinom nic nie powiedziano. Zabierano ich z zebrań, z pola, przy sianokosach i kazano tylko zabrać dowód tożsamości, aby sprawdzić dokumenty. Już nie wracali, znikali. [Rodziny] nie otrzymały już od tamtej pory żadnej informacji, żadne władze nie poinformowały, co się z nimi stało. Po prostu zaginęli bez wieści.

Około cztery lata temu Nikita Pietrow z moskiewskiego „Memoriału” opublikował dwa tajne szyfrogramy, odnalezione w archiwach moskiewskich, potwierdzające, że była to akcja pacyfikacyjna, odgórnie zaplanowana na rozkaz Stalina. Celem było zniszczenie silnego podziemia niepodległościowego w północno-wschodniej Polsce, gdyż władza ludowa nie potrafiła sobie poradzić z zaprowadzaniem na tym terenie swoich porządków. Zbrodnię tę Pani Teresa Kaczorowska przedstawiła w książce za pomocą siedmiu reportaży-relacji świadków tej historii. Pamięć o tej zbrodni przetrwała dzięki pamięci ludzi, którzy przez wiele lat byli zastraszani, inwigilowani i traktowani jako rodziny bandytów. Do dziś nie wiadomo, w jaki sposób zatrzymani ludzie zginęli, ani co stało się z ich ciałami.

Fot. BO/Blogpress
Fot. BO/Blogpress

Bohaterami książki są:

  1. Marian Tananis z Sejn, ps. „Murka”, członek Armii Krajowej Obywatelskiej (AKO), działającej po rozwiązaniu Armii Krajowej;

2. ks. prałat Stanisław Wysocki z Białej Wody, stracił ojca i dwie siostry;

  1. Krystyna Świerzbińska z Jaziewa, Sybiraczka, straciła ojca;

  2. Tadeusz Jagłowski ze wsi Kopiec, stracił brata;

  3. Józef Kucharzewski z Gib, stracił siostrę;

  4. Marian Bućko z Krasnego Boru, stracił ojca;

  5. Teresa Staśkiewicz z domu Wołąsewicz, straciła ojca.

Fot. BO/Blogpress
Fot. BO/Blogpress

Burmistrz Augustowa, Pan Wojciech Walulik zaapelował o popularyzowanie wiedzy o tej największej, dokonanej po zakończeniu działań wojennych, zbrodni na narodzie polskim. Chciałby by informacja o niej trafiła do podręczników historii.

To miało miejsce w lipcu, trwał w Europie ponad dwa miesiące pokój i tzw. nasi wyzwoliciele dokonali ludobójstwa. Musimy o tym pamiętać. Na pewno to nie jest zbrodnia regionalna. Tak, jak możemy mówić, że kłamstwo katyńskie było kamieniem węgielnym PRL-u, to milczenie nad obławą augustowską jest takim kolejnym kamieniem….

Podkreślił również wielką rolę Nikity Pietrowa w odkrywaniu tej zbrodni. Ponadto, podziękował oficjalnie, jako burmistrz Augustowa, Pani Teresie Kaczorowskiej za tę właśnie publikację. Przypomniał, że parlament polski ustanowił dzień 12 lipca dniem pamięci ofiar obławy augustowskiej. Aby zakończyć optymistycznie przyznał:

Na 90% będziemy mogli powiedzieć, że wiemy, gdzie są groby. To jest tuż po stronie białoruskiej. Proszę sobie wyobrazić, że już po działaniach II wojny światowej, po wyznaczeniu granic, została przesunięta granica państwowa kilkaset metrów w głąb i kilka kilometrów wzdłuż. I to jest idealne miejsce z punktu widzenia oprawcy – NKWD, czyli leśniczówka, na uboczu, nad jeziorem. Zdjęcia satelitarne potwierdzają wzruszoną ziemię, wszystkie drogi, czas powrotu ciężarówek, ich kierunek też wskazuje na to miejsce. Jednak to są teraz prace ze stroną białoruską, żeby tam można było dokonać badań. To jest strefa nadgraniczna, tam nikt bez zezwolenia … nie wejdzie….To okolice wsi Kalety

— dodał.

Burmistrz Augustowa podkreślił, że bardzo liczy na wsparcie najwyższych władz polskich w podejmowaniu rozmów ze stroną białoruską.

Spotkanie zakończyła krótka dyskusja z jego uczestnikami.

Zobacz zdjęcia:

Relacja Blogpress: Ula, Bernard i Margotte.


Książka, która pogłębi nasze rozumienie o strasznych doświadczeniach wojennych. „Obława augustowska”. Pozycja dostępna wSklepiku.pl. Polecamy!