Dokładnie 31 lat temu, 23 maja 1984 r. w samo południe, sąd w Warszawie zaocznie skazał płk. Ryszarda Kuklińskiego na karę śmierci. Pułkownik został także zdegradowany do stopnia szeregowego, na zawsze pozbawiony praw publicznych, a jego mienie zostało skonfiskowane.

Kukliński świadomy bezpośredniego zagrożenia dekonspiracją w listopadzie 1981 roku przy pomocy agentów CIA uciekł wraz z rodziną z Polski do USA.

Władze PRL-u uznały go za zdrajcę i dezertera. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego w składzie: przewodniczący - płk Władysław Monarcha, sędzia - płk Henryk Urbanowicz, ławnicy - płk Jan Pałka, płk Jerzy Dzierżak, płk Bogdan Magiera, 23 maja 1984 r. zaocznie skazał płk. Kuklińskiego.

Komunistyczni aparatczycy zaczęli walczyć o przejęcie majątku po Kuklińskich. W maju 1985 r. bój o segment mieszkaniowy skazańca wygrał ówczesny faworyt Jaruzelskiego – wicepremier, a później premier Zbigniew Messner

— przypomina prof. Sławomir Cenckiewicz.

Na podstawie ustawy o amnestii z 7 grudnia 1989 roku wspomniany sąd zamienił karę śmierci na 25 lat więzienia. Ograniczył też pozbawienie praw publicznych do 10 lat. W 1995 roku prezes Sądu Najwyższego Adam Strzembosz wniósł rewizję nadzwyczajną. Sprawą ponownie zajęła się prokuratura wojskowa, a 22 września 1997 roku śledztwo zostało umorzone. Uznano bowiem, że Kukliński współpracował z wywiadem w stanie wyższej konieczności. Dopiero wówczas płk Kukliński został uniewinniony i zrehabilitowany – odzyskał prawa obywatelskie oraz stopień.

Do rehabilitacji imienia pułkownika Ryszarda Kuklińskiego doszło ze ze względu na starania Polski przyjęcia do NATO. Uniewinnienie było jednym z nieformalnych warunków do spełnienia.