W czwartek, 2 października minęła setna rocznica urodzin wielkiego Polaka, patrioty, Człowieka o niezwykle bogatym, ale i obfitującym w dramatyczne wydarzenia, życiorysie.
Początek października był dla niego symboliczny. Urodził się w 1914 roku, nocą z 2 na 3 października. 30 lat później tej samej nocy rozpoczęły się pertraktacje na temat kapitulacji Powstania Warszawskiego, po których generał Tadeusz Bór Komorowski wysłał go do Londynu jako emisariusza.
Ostatnie lata swego życia Jan Nowak Jeziorański spędził w Warszawie, do której tęsknił ponad pół wieku. Zamieszkał przy ul. Czerniakowskiej 178a. Powiedział wówczas znamienne słowa „Przychodzi moment, kiedy nie wolno patrzeć na kraj z oddali. Dlatego postanowiłem patrzeć na Polskę z bliska”.
Miałem niezwykłe szczęście znać Jana Nowaka Jeziorańskiego i – na Jego zaproszenie – bywać w Jego mieszkaniu, wypełnionym dokumentami, pamiątkami, świadectwami niezwykłego życia. Zdumiewał fakt, że mimo tak dramatycznych losów do końca życia był Człowiekiem niezwykle pogodnym, przyjaznym, potrafiącym od pierwszego momentu zjednywać sobie ludzi.
Podczas kilku wizyt, które złożyłem w jego mieszkaniu na Powiślu, rozmawialiśmy nie tylko o historii, ale także o bieżącym życiu Polski, a przede wszystkim Warszawy. Opowiadał o kampanii wrześniowej, o konspiracji i o swoich pięciu wyprawach z Warszawy do Londynu, jako kurier Komendanta Głównego AK i łącznik z londyńskim rządem RP. Ale chętnie wracał też do prywatnych wspomnień, gdy na gruzach Warszawy brał ślub z miłością swego życia Jadwigą, powstańczą łączniczką „Gretą”. Ich ślub trwał ponoć zaledwie kilka minut, a pod nogami, u stóp rozbitego ołtarza, gruz mieszał się z rozbitym szkłem.
Jan Nowak mówił, że z Warszawą łączą się jego najpiękniejsze, ale i najtragiczniejsze wspomnienia. Stolica była mu szczególnie bliska. Opuścił ją i pozostał w Londynie tylko dlatego by stamtąd walczyć o Polskę, wolną od komunistycznego terroru. Jego orężem było pióro i głos, tak doskonale znany Polakom z nielegalnych w Polsce audycji radia BBC i „Wolnej Europy”. Cieszył się, że przylgnął do niego przydomek „Kurier z Warszawy”. Był szczęśliwy gdy otrzymał tytuł honorowego Obywatela Warszawy i że znalazł się w gronie wielkich Warszawiaków, takich jak Prezydent Stefan Starzyński.
Mój podziw dla tego wielkiego Polaka, ale także prywatny sentyment, sprawił, że postanowiłem zrobić wszystko, by nazwisko Jana Nowaka Jeziorańskiego było obecne w szkołach i by młodzi ludzie na jego przykładzie uczyli się patriotyzmu. Można pisać książki, można stawiać pomniki, ja chciałbym aby młodzież, czyli nadzieja naszej przyszłości otrzymała od Jana Nowaka Jeziorańskiego realną pomoc. Dlatego, jeśli wyborcy mi okażą zaufanie, jako prezydent Stolicy, ustanowię nagrodę - stypendium Jego imienia dla warszawskiej młodzieży. Sam Nowak Jeziorański często odwoływał się do młodych ludzi, podkreślając, że to oni są nadzieją na nową, wolną Polskę. Słowo „nadzieja” często powtarzało się w Jego radiowych i publicystycznych wypowiedziach, a zbiór jego słynnych felietonów został zatytułowany „W poszukiwaniu nadziei”. W jednym ze swych tekstów pisał: „Cztery pokolenia żyły oczekiwaniem i nadzieją nadejścia tej upragnionej chwili, okupionej krwią poległych, męczeństwem straconych, tęsknotą wygnańców, cierpieniem zmarłych w katordze, w więzieniach, na zsyłce i na zesłaniu.”
W naszej historii są ludzie o których nie wolno zapomnieć. Jest nim bez wątpienia Kurier z Warszawy – Jan Nowak Jeziorański.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/historia/217038-nie-wolno-o-nim-zapomniec-setna-rocznica-urodzin-jana-nowaka-jezioranskiego
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.