Ucichły protesty po pogrzebie gen. Jaruzelskiego na Powązkach Wojskowych, a komuna nadal trzyma się świetnie i dalej korzysta z przywileju pochówków na tym wyjątkowym dla Polaków cmentarzu.

17 lipca 2014 r. pochowano tam, w nowej mogile w kolumbarium tuż obok Alei Zasłużonych i kilkanaście metrów od kwatery smoleńskiej jednego z najgorszych stalinowców, tow. Artura Starewicza. Zmarł on 12 lipca w wielu 98 lat.

W latach 1948-1954 był kierownikiem Wydziału Agitacji i Propagandy Masowej KC PZPR. A więc w najgorszym okresie stalinizmu, gdy tysiące Polaków tkwiło w więzieniach UB i Informacji, a setki z nich rozstrzeliwano lub wieszano, człowiek ten kierował całą propagandą stalinowską w Polsce. Odpowiadał za nie mającą precedensu akcję otumaniania i szczucia narodu, kłamstwa na temat żołnierzy Podziemia Niepodległościowego, nieprawdopodobnie nachalne niszczenie zbiorowej świadomości i kult Stalina w Polsce.

W latach 1956-1963 był szefem Biura Prasy KC. Był „panem życia i śmierci” wszystkich dziennikarzy i gazet w Polsce, decydował dosłownie o wszystkim - co można opublikować. Odpowiadał m. in. za nachalną propagandę antykościelną podczas obchodów milenijnych, tuszowanie prawdy o wielu zbrodniach itp.

Nawet Daniel Passent napisał w swoich wspomnieniach „Passa”, jaka była to kreatura - nikomu kto był od niego niżej nie podawał ręki.

I taka kreatura stalinowska w „wolnej’ Polsce spoczęła sobie w nowym grobie na najbardziej prestiżowym cmentarzu w Polsce, kilka metrów od masowo odwiedzanej kwatery smoleńskiej i kwatery na Łączce, gdzie wciąż spoczywają bezimienne ofiary systemu, który Starewicz tak gloryfikował.

Niesłychany brak sprawiedliwości…

Leszek Korczak


OD REDAKCJI:

Dodajmy jeszcze, że Starewicz przed wojną był członkiem Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej „Życie” i Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej. Na jesieni 1939 r. wstąpił do Wszechzwiązkowej Partii Komunistycznej (przemianowanej w 1952 r. na Komunistyczną Partię Związku Radzieckiego).

W latach 1943-44 pracował w Uzbekistanie, skąd we wrześniu powrócił do Polski.

W PZPR od jej początku do końca. Był odznaczany najwyższymi orderami PRL.

W 1956 r. był wiceszefem „Trybuny Ludu”.

Od 1963 do 1971 r. był sekretarzem KC PZPR. W latach 1957-1972 zasiadał w Sejmie.

Fot. sejm.gov.pl
Fot. sejm.gov.pl

Był jednym z najbliższych współpracowników Gomułki. Po jego odsunięciu od władzy, poszedł w dyplomację. W latach 1971-1978 był ambasadorem w Londynie.

W grudniu 1970 r. osobiście instruował PRL-owskich dziennikarzy, co można i należy pisać o obradach komunistycznych dygnitarzy w czasie pierwszych godzin protestów na Wybrzeżu.

W 2011 r., za panowania Juliusza Brauna, Telewizja Polska w cyklu „Notacje historyczne” pozwoliła Starewiczowi podzielić się wspomnieniami z czasu m.in. jego działalności w komunistycznych młodzieżówkach przedwojennych. Przedstawiono go jako „polityka PPR i PZPR” i przyozdobiono łagodną muzyczką. Tutaj można zobaczyć ten program.

Chyba zasłużony komunistyczny staruszek miał zatem przy Woronicza jeszcze jakichś towarzyszy z dawnych lat.

znp