W 113. rocznicę urodzin Witolda Pileckiego ulicami Warszawy przeszedł marsz w hołdzie temu wielkiemu patriocie. W pochodzie wzięło udział kilka tysięcy warszawiaków, głównie młodych ludzi.

Przed kamienicą, gdzie Pilecki oddał się w ręce Niemców, aby trafić do obozu w Auschwitz, zorganizowano rodzinny piknik poświęcony rotmistrzowi, a pod pamiątkową tablicą złożono kwiaty, znicze i wieńce. Odczytano fragment jednego z raportów Pileckiego, dzięki którym świat po raz pierwszy dowiedział się o prowadzonej przez Niemców na masową skalę eksterminacji więźniów.

Podczas krótkich wystąpień, przedstawiciele organizatorów mówili jak ważna dla współczesnych jest pamięć o tym jednym z najodważniejszych i najwierniejszych żołnierzy Rzeczpospolitej.

Na uroczystościach obecna była córka rotmistrza Zofia Pilecka. Podziękowała zgromadzonym, że tak licznie przyszli oddać hołd jej ojcu w tym szczególnym dla niej miejscu.

– Z tego miejsca Witold Pilecki poszedł dobrowolnie do piekła. Przetrwał w tym piekle dwa lata i siedem miesięcy. Nie tylko przetrwał, ale zorganizował znakomitą organizację, która dała efekt ratowania współwięźniów. (…) Jestem szczęśliwa, że tyle jest młodych ludzi, którzy znają historię człowieka, który jako jedyny na świecie poszedł dobrowolnie do Oświęcimia. To jest jego wielka chwała, natomiast takich bohaterów jak Witold Pilecki było wielu i o nich musimy pamiętać. Ojciec po tej gehennie oświęcimskiej zaznaczał, jak ważna jest pamięć o ludziach, którzy służyli Polsce i umierali, mówiąc „Jeszcze Polska nie zginęła” i że tylko sztafeta pokoleń może ponieść ideały tych, którzy ginęli.

Obok prowadzącego całe uroczystości wiceprezesa stowarzyszenia Koliber Piotra Mazurka, w imieniu głównego organizatora wystąpił prezes Kolibra Adam Kondrakiewicz.

– Ten marsz to upamiętnienie wielkiej postaci, bohatera, ale również lekcja na przyszłość dla nas wszystkich. Lekcja o tym, że idee którymi kierował się Witold Pilecki są nieśmiertelne i pamięć o nich nie zaginie, nawet jeśli władza będzie się o to usilnie starała. To również lekcja dla nas, że są w Polsce postacie, które łączą i wokół których potrafimy się jednoczyć.

Paweł Lisiecki, radny PiS z dzielnicy Praga-Północ, przypomniał, że w Warszawie straszy jeszcze wiele pomników, pozostałości komunizmu, które postawiono zdrajcom, renegatom i okupantom, natomiast tych, którzy walczyli z komunistycznym terrorem i sowiecką dominacją skazuje się na zapomnienie.

– Wydawać by się mogło, że 20 lat po tym, gdy z naszego kraju wyszły wojska rosyjskie, komunistyczne pozostałości znikną z naszych placów, że nazwiska zdrajców zostaną wykreślone z tablic nazw ulic, że sowieccy bojcy spadną z cokołów. Niestety, tak się nie dzieje. Więcej, mimo wniosków kombatantów i mieszkańców stolicy, władze m.st. Warszawy próbują odbudować pomnik „4 śpiących” – polsko-radzieckiego braterstwa broni. (…) Tym, którzy ciemiężyli, katowali i mordowali nie należą się pomniki. Dziś należy walczyć o to, żeby zamiast monumentów Armii Czerwonej istniały pomniki polskich bohaterów.

Monika Sobczak, przewodnicząca Niezależnego Zrzeszenia Studentów UW, podkreśliła, że Marsz rtm. Pileckiego to upomnienie się o cześć i chwałę dla bohaterów walczących o wolną Polskę, której to walki uosobieniem jest patron pochodu.

– To pamięć o rtm. Pileckim i przekazywanie jej następnym pokoleniom Polaków wychowanych w poszanowaniu wartości, za które oddał życie, będzie najwspanialszym, największym i najtrwalszym pomnikiem, jaki możemy mu wybudować. Ani kamień, ani spiż nie zrobią za nas tego, do czego swoim życiem zobowiązał nas Witold Pilecki. Musimy być nie tylko patriotami, ale też zaszczepiać tę postawę u innych, zwłaszcza u najmłodszych.

Paweł Leszczyński, prezes stowarzyszenia Studenci dla Rzeczpospolitej, zauważył, że jak na 2-milionowe miasto jakim jest Warszawa, w marszu idzie tylko garstka mieszkańców. Dlatego jego zdaniem niezbędna jest praca u podstaw i krzewienie „patriotycznej nowiny”.

– Nie ma wolności bez świadomości narodowej, bez świadomości historycznej, bez autentycznej i odczuwanej na co dzień przynależności kulturowej. Nie ma lepszego fundamentu do budowania tych wartości niż przybliżanie takich osób, jak Witold Pilecki. Był wybitnym Polakiem, żołnierzem, wspaniałym mężem i ojcem. Stało to jednak w zupełnej kontrze do cynizmu i antypolskiej bezwzględności komunistycznych uzurpatorów, którzy nie mając moralnego prawa osądzenia rotmistrza, zrobili to w wyjątkowy brutalny sposób.

Anita Czerwińska, szefowa warszawskiego klubu „Gazety Polskiej”, odniosła się do stereotypowego obrazu młodych Polaków jako tych, którzy czerpią swoje wzory wyłącznie z popkultury. Jej zdaniem to młodzi są nadzieją, że pamięć o polskich bohaterach, o tych, którzy mieli być wyklęci, zapomniani, nigdy nie zaginie.

– Marsz rotmistrza Pileckiego jest dowodem na to, że młodzi ludzie w Polsce na początku XXI wieku wybrali swojego bohatera, swój wzór. To bardzo wysoko postawiona poprzeczka, bo wybrali najodważniejszego z odważnych. Czerwińska podkreśliła, że postać rotmistrza symbolizuje zmagania polskiego społeczeństwa z dwoma totalitaryzmami, z dwoma okupantami, a ten wróg, który wydał wyrok na rotmistrza jest nadal zagrożeniem dla Polski.

Uczestnikom marszu towarzyszyli ks. Józef Maj, duszpasterz środowisk niepodległościowych oraz prof. Wiesław Wysocki i Leszek Żebrowski.

Marsz i wszystkie wystąpienia znajdują się w naszej relacji wideo:

Uroczystości poświęcone rotmistrzowi zorganizowało stowarzyszenie KoLiber przy udziale NZS UW, stowarzyszenia Studenci dla Rzeczpospolitej, organizacji działających w ramach akcji „Upominamy się o Was” oraz Społecznego Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Oprawę historyczną zapewniły grupy rekonstrukcyjne Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowego Zjednoczenia Wojskowego oraz grupa Dywersji i Sabotażu Kobiet AK. Blogpress.pl jest patronem medialnym wydarzenia.

Witold Pilecki swoje oddanie Rzeczpospolitej przejawiał już od młodzieńczych lat. Jako nastolatek uczestniczył w zbiórkach zakazanego przez władze rosyjskie harcerstwa i założył własną drużynę. Jako 19-latek walczył z bolszewikami w 1920 roku: brał m.in. udział w obronie Grodna, Bitwie Warszawskiej i wyzwalania Wilna za co został dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. Walczył w kampanii wrześniowej 1939, podczas której ułani pod jego dowództwem zniszczyli 7 niemieckich czołgów oraz 2 samoloty. W 1940 roku Pilecki zaplanował przedostanie się do obozu koncentracyjnego Auschwitz, co też uczynił, oddając się sam w ręce Niemców podczas jednej z łapanek. Jako więzień Auschwitz był organizatorem obozowej konspiracji. Opracował pierwsze sprawozdania o ludobójstwie w Auschwitz, tzw. „raporty Pileckiego” przesyłane na Zachód. Za działalność konspiracyjną w obozie Pilecki został awansowany do stopnia porucznika a później – rotmistrza. Pilecki brał udział w Powstaniu Warszawskim, dowodząc jednym z oddziałów zgrupowania Chrobry II.

Po wyzwoleniu stalagu, do którego trafił po klęsce Powstania, wrócił w październiku 1945 do Polski. Zorganizował siatkę wywiadowczą zbierającą informacje m.in. o żołnierzach AK więzionych przez radzieckie NKWD i deportowanych na Syberię. Pozyskiwał dokumenty nawet z komunistycznych ministerstw, w tym z osławionego MBP, którego funkcjonariusze odpowiedzialni są za krwawe represje na Polakach w pierwszym okresie komunistycznej dyktatury. Mimo zagrożenia i wyraźnego rozkazu gen. Andersa o opuszczeniu kraju, Pilecki nie przerywa swojej misji. Zostaje aresztowany w maju 1947. W więzieniu jest torturowany przez najokrutniejszych śledczych. Został oskarżony przez władze komunistyczne o prowadzenie działalności wywiadowczej na rzecz rządu RP na emigracji. Po pokazowym procesie zostaje skazany na karę śmierci i zabity 25 maja 1948 strzałem w tył głowy w więzieniu mokotowskim na Rakowieckiej. Do tej pory nie ustalono miejsca Jego pochówku

Relacja: Czarek Czerwiński, Margotte, Bernard

GALERIA ZDJĘĆ z marszu (98 fotografii): https://www.flickr.com/photos/55306383@N03/sets/72157644214500510/