Andrzej Żuławski atakuje Weronikę Rosati poniżej pasa. Reżyser nie zamierza płacić byłej kochance 100 tysięcy złotych, które orzekł sąd po przegranym przez niego procesie o zniesławienie.

Żuławski nie przyznaje się także dalej do tego, że postać Esterki w jego "Nocniku" była inspirowana osobą Weroniki Rosati.

Był taki moment, że panna Weronika Rosati krzyczała do mnie przez telefon, że ona mnie zniszczy, że będę musiał sprzedać dom, że pójdę z torbami. A ja starałem się jej wytłumaczyć, żeby powtarzała za mną, że ona nie jest Esterką -

mówi reżyser w wywiadzie dla "Newsweeka".

Andrzej Żuławski wyraźnie chce dopiec młodej aktorce. Wspomina, że Weronika miała romans ze znanym hollywoodzkim producentem, laureatem Oscara za "Zakochanego Szekspira".

To bilet, który jej wysłałem, żeby przyleciała z Los Angeles do Warszawy, gdzie się natychmiast za przeproszeniem... - odchrząkuje - z Harveyem Weinsteinem, który jest największym knurem dzisiejszego Hollywood. Został sfotografowany z nią nazajutrz. Nawet ma tę samą sukienkę -

zaznacza reżyser.

Warto dodać, że Harvey Weinstein często posądzony jest o romanse. Mąż aktorki Georginy Chapman ma piątkę dzieci, jednak nie przeszkadza mu to w kontaktach z młodymi kobietami.

W 2013 roku o tego rodzaju protekcję oskarżyła go Paz de la Huerta.

Niektórzy ludzie p...ą się z Harveyem Weinsteinem i dostają Złote Globy – powiedziała bez ogródek aktorka.

Ale...nocnik.

Maciej Gąsiorowski/Newsweek