Beata Tyszkiewicz, jedna z największych gwiazd polskiego kina i teatru wyznała, że po 55 latach pacy, otrzymuje od państwa zaledwie 1350 zł emerytury. Taka suma nie wystarcza jej nawet na opłacenie czynszu.
To nie pierwszy raz, gdy jedna z polskich gwiazd skarży się na głodową emeryturę (vide: Krystyna Janda). Na szczęście jednak Beata Tyszkiewicz nie zamierza jednak rwać włosów z głowy, ponieważ dzięki swojej aktywności zawodowej, może traktować je jako nieznaczny dodatek do swoich dochodów. Powiedzmy na waciki. Dorabianie do emerytury aktorka poleca wszystkim swoim rówieśnikom:
Przeciętna babinka, która ma tysiąc złotych emerytury, może mieć problem, ale trzeba działać. Jeśli jest zdrowie, jest tysiąc sposobów, by sobie dorobić na boku. Jak ktoś ma chęć, to można piec ciasteczka, pilnować dzieci, cerować coś za pieniądze. Ja sama, jak byłam chora, to piekłam torty i tak sobie dorabiałam. Po 55 latach pracy mam 1350 złotych emerytury. Z tego nie starczałoby mi na czynsz, gdzie mówić o innych rzeczach. Emerytura służy do rozpieszczania wnuków i dzieci. Na co innego wydawać pieniądze? Dzieci są najważniejsze. Jestem zaradna i sobie dorabiam, do czego wszystkich zachęcam. - powiedziała gwiazda w rozmowie z "Faktem"
Zaradności gratulujemy. Co jednak mają począć te "babinki", jak mówi o nich Tyszkiewicz, które nie są aż tak zaradne, nie mają tylu kontaktów czy po prostu nie są "gwiazdami" kina?
zespół wSumie.pl/Fakt
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gwiazdy/64521-glodowa-emerytura-beaty-tyszkiewicz
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.