Kazik czeka na objawienie w polskim boksie: Szpilka? "Bądźmy poważni..."

Czytaj więcej Subskrybuj 50% taniej
Sprawdź
Fot. YouTube
Fot. YouTube

Już nie zarywam nocy, tak jak kiedyś za czasów Gołoty czy Adamka

— przyznaje Kazik Staszewski w rozmowie z „Super Expressem”.

Choć nadal interesuje się boksem, to nie ma złudzeń, że chodzi w nim przede wszystkim o kasę.

Pieniądze zawsze były w nim istotne, ale nie aż do tego stopnia

— dodaje lider zespołu Kult.

Według niego ciekawe czasy w wadze ciężkiej skończyły się wraz z odejściem Lennoxa Lewisa. Dominację braci Kliczko uważa za nudną. Czy Artur Szpilka może to zmienić?

Bądźmy poważni, Szpilka to w tej chwili trzecia liga, co najwyżej druga. On się jeszcze nawet nie zbliżył do poziomu, na którym Gołota rozpoczynał swoje walki o mistrzostwo świata. To nawet nie jest boks Gołoty, który wygrał niespodziewanie z Dannelem Nicholsonem i potem walczył z Riddickiem Bowe’em. Szpilka to wciąż melodia przyszłości

— odpowiada Staszewski.

Walki Gołoty były dla niego natchnieniem do napisania piosenki. Powstała ona - jak twierdzi Kazik - z potrzeby chwili. Najbardziej podoba mu się jednak boks w wykonaniu Mike’a Tysona. Filmy z jego pojedynkami ogląda do dzisiaj.

Teraz nikogo takiego nie dostrzegam, ale przecież nagle może nam się objawić. Czekam na takiego bohatera

— dodaje Kazik Staszewski.

bzm/se.pl

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych