W poniedziałek w Milówce odbyła się uroczystość odsłonięcia obelisku upamiętniającego kpt. Antoniego Bieguna „Sztubaka” i jego żołnierzy. Jak pisze „Nasz Dziennik”, w oddziale „Sztubaka” była ciotka braci Golców - Stanisława Golec, ps. „Gusta”, która w wieku zaledwie 18-lat została brutalnie zamordowana przez ubeków. Do dziś nie znaleziono miejsca jej pochówku.

Po wybuchu drugiej wojny światowej rodzina Golców została wysiedlona przez Niemców do Lubartowa, gdzie Stanisława i jej bracia nawiązali pierwsze kontakty z Narodowymi Siłami Zbrojnymi. W 1945 r. Golcowie wrócili do Milówki. „Gusta” i dwaj jej bracia zaangażowali się w partyzantkę. W 1946 r. ubecy urządzili obławę na ich dom. Stanisławie udało się uciec do lasu, ale jej brat Zygmunt trafił na osiem miesięcy do więzienia w Krakowie na Montelupich. Został wypuszczony, gdy zachorował na tyfus i komuniści myśleli, że nie przeżyje. Uratowało go też to, że jego oprawcy nie wiedzieli, że był zaprzysiężonym partyzantem. Zgrupowanie kpt. Henryka Flammego „Bartka”, w którym służyła Stanisława Golec, było największą i najbardziej aktywną antykomunistyczną formacją działającą na Podbeskidziu. Stoczyło ono wiele zaciętych bitew z UB. We wrześniu 1946 r. „Gusta” wsiadła do jednej z kliku ciężarówek, które rzekomo miały przetransportować zgrupowanie w rejon Jeleniej Góry. „Kapitan Lawina”, podający się za przedstawiciela „Okręgu NSZ”, który przekazał taki rozkaz, okazał się prowokatorem. W rzeczywistości był to funkcjonariusz UB Henryk Wendrowski. W tym momencie ślad po Stanisławie się urywa. Rodzina Golców wierzy, że ekipa prof. Krzysztofa Szwagrzyka, która poszukuje żołnierzy „Bartka”, odnajdzie również grób ich cioci.

Mieliśmy jakieś cztery lata temu spotkanie w IPN, dowiedzieliśmy się, że cały czas trwają badania mające ustalić dokładne miejsce jej pochówku. Dziś są tylko przypuszczenia, gdzie oni mogą spoczywać

— mówi Łukasz Golec w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Podczas uroczystości odsłonięcia obelisku na cześć kpt. Antoniego Bieguna i jego ludzi odegrał wojskową „Ciszę”. Rodzinę Golców boli to, że nie wszyscy w ich miejscowości chcieli tego pomnika. Część mieszkańców Milówki wciąż bowiem pozostaje pod wpływem komunistycznej propagandy, która polskich bohaterów określała mianem bandytów.

W Milówce odbiera się takie sygnały, że nie wszyscy mieszkańcy są zadowoleni z odsłonięcia tego pomnika, ale trzeba robić swoje, odkłamując historię, którą od lat się manipulowało w naszym kraju i dalej się to robi. To bardzo przykre, w szczególności dla rodzin, które do dnia dzisiejszego niekiedy nie wiedzą, gdzie leżą szczątki ich bliskich

— podkreśla Łukasz Golec.

bzm/”Nasz Dziennik”

Czytaj także: Golcowie śpiewali o miłości do Polski. Usłyszeli: To się nie mieści w konwencji

Szlaban za „kocham ten kraj”, czyli kogo kłuje w oczy (i w uszy) patriotyzm