Ja w ogóle nie lubię słowa „Polacy”. Jest hurtowe, niebezpiecznie upraszczające

— do tego zaskakującego wniosku doszedł Grzegorz Turnau w rozmowie z „Gazetą Krakowską”.

Muzyk odpowiedział w ten sposób na pytanie, czym różni się gust Polaków mieszkających na wsi, od gustu tych, którzy żyją mieście. Turnau stwierdził, że nie jesteśmy serkiem homogenizowanym, ale „mieszkańcami kraju przedziwnie zaprojektowanego przez historię”, a co za tym idzie bardzo różnorodnego i wielokulturowego.

Moją ojczyzną jest język polski

— podkreślił.

Turnau, który uważa się za państwowca, powiedział również, że patriotą jest dla niego „obywatel państwa polskiego, który robi coś pożytecznego”, a patriotyzm rozumie jako poszanowanie prawa, władzy oraz życie w ramach pewnej społecznej umowy.

Że nie mówi się „co mnie to obchodzi” i ignoruje wybory, a potem kwestionuje demokratycznie wybraną władzę

— tłumaczył artysta.

Wielokulturowość, różnorodność i bezwzględne posłuszeństwo władzy zamiast umacniania wspólnoty narodowej - czyżby właśnie to Grzegorz Turnau miał Polakom do zaproponowania?

bzm/gazetakrakowska.pl