Podpisałem apel o napisach, którymi „Ida” powinna być opatrzona. To świetny film, ale kultura masowa na świecie funkcjonuje osobno, to kultura masowo uczy dziś historii. Wnioski po tym filmie będą raczej antypolskie, a nie antyżydowskie

ocenił Bronisław Wildstein podczas poniedziałkowej debaty w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Autor „Doliny Nicości” przekonywał, że takie napisy - wyjaśniające widzom kontekst, w którym odbywa się akcja filmu - pomogłyby uniknąć niepotrzebnych wniosków.

Zdaniem Wildsteina problem relacji polsko-żydowskich jest bowiem niezwykle istotne w wojnie cywilizacyjnej, w której bierze udział Polska i Polacy.

Polska tożsamość nie za bardzo chce wpisać się w lewicowo-liberalną ideologię – przeciwnicy używają młota antysemityzmu, a z drugiej strony następuje reakcja równie głupia, ale niestety równie oczywista. Mówię o tym, co dociera do świadomości ogółu. (…) Dochodzi do takich sytuacji, że przyjeżdża do Polski Alain Finkielkraut i on zamiast dyskutować ze mną o kondycji Europy, mówi na początku że jest problem, bo my jako Polacy nie rozliczyliśmy się z antysemityzmu. Mówi to facet z kraju, w którym działało państwo Vichy…

— przekonywał Wildstein.

Zdaniem dziennikarza przekaz „Idy” wpisuje się w narrację pedagogiki wstydu, w której Polacy powinni „rozliczyć się” z jakiegoś nieprawych kart swojej historii.

Szerszą relację z debaty zamieścimy wkrótce na naszym portalu.

maf