Komunistyczni zbrodniarze są w Polsce traktowani luksusowo, podczas gdy prawdziwi bohaterowie są niezauważani — podkreśla w rozmowie z gazeta.pl raper Tadeusz „Tadek” Polkowski.

Pojęcia związane z polityką i historią są w Polsce mocno spaczone. Ludzie nie rozumieją tak naprawdę, co oznacza prawica czy lewica, lub specjalnie stosują językowe manipulacje. O zgrozo, często możemy usłyszeć wypowiedzi rodem ze stalinowskiej czy hitlerowskiej propagandy. Niestety, II wojna światowa i okres komunizmu zebrały straszne żniwo. Według planu Stalina realizowanego do spółki z Hitlerem mieliśmy być bezhołowiem - ciałem pozbawionym głowy, ciemną masą łatwą do zmanipulowania. Wyniszczenie polskich elit i zainstalowanie nowych - sowieckich daje się we znaki również dziś

— mówi muzyk.

Nie zgadza się z przyporządkowywaniem go do jakiejkolwiek partii politycznej ze względu na jego utwory, które mówią m.in. o Żołnierzach Wyklętych.

Przypominanie historii nie powinno być związane z żadną opcją polityczną, choć w praktyce wychodzi odwrotnie. Żyjemy w kraju, w którym niektórzy próbują niestety historię zohydzić i na nią napluć. Tu znów polityka z historią przecinają się w pewien złowrogi sposób

— dodaje.

Według niego częstą przyczyną sporów jest brak wiedzy.

Dla przykładu, teść mojego starszego kolegi kłócił się z nim zawzięcie, gdy schodziło na tematy historyczne. Przełomem był zakup kablówki. Zwykłe telewizyjne kanały o profilu historycznym sprawiły, że kłótnie ustały. Okazało się, że Armia Krajowa to nie byli sojusznicy Hitlera, jak uczono go w młodości

— opowiada Tadek.

Twierdzenia, że powinniśmy się odciąć od naszej historii, uważa za bełkot.

Nie bardzo rozumiem ten bełkot o odcinaniu się od historii, bo w którym momencie mamy się odciąć? Po ‘45 czy ‘89 roku? Może wczoraj?! Nie słyszałem, żeby po wysłuchaniu mojej płyty czy płyt kolegów ktoś założył organizację terrorystyczną. Słyszałem natomiast od pewnego dziennikarza, że nieraz spotkał się z relacją założycieli studenckich stowarzyszeń, klubów czy fundacji, dla których bodźcem do rozpoczęcia takiej działalności było wysłuchanie mojej płyty. To zresztą jedynie mała cząstka. W ostatnich latach dzięki - ogólnie ujmując - polskiej historii powstała w Polsce naprawdę duża liczba różnego typu organizacji społecznych. Śmiem twierdzić, że to wielka korzyść dla nas wszystkich. Ludzie poznają historię, budują w sobie i innych przywiązanie do rodzinnego kraju, uczą się współpracować, organizować, radzić sobie z biurokracją, a przede wszystkim z własnej nieprzymuszonej woli robić coś dla innych, dla Polski

— wyjaśnia.

Jak rozumie patriotyzm?

Dla mnie patriotyzm to motor do pozytywnych działań na rzecz własnego kraju, a nie niechęć do innych, agresja. Co wspólnego z patriotyzmem ma zapowiadanie, że trzeba kogoś wyrżnąć i najlepiej niech kona w męczarniach? Bo tak traktowali naszych żołnierzy? Bo za to nie odpowiedzieli?

— pyta raper.

Oczywiście dołujące jest, że w III RP kaci i sędziowie, którzy bezpodstawnie skazywali na śmierć polskich bohaterów, mają się świetnie i wszyscy ich utrzymujemy. Różnej skali frustracje może rodzić okradanie narodu przez rządzących i ich bezczelne kłamstwa, postawa mediów, które potrafią w sposób sięgający dna prymitywizmu napluć na Inkę czy Pileckiego, stan posiadania postkomunistycznych janczarów zbudowany na bazie dojenia państwowych instytucji czy skrajna bieda dotykająca żyjących bohaterów walk o niepodległość

— wylicza Polkowski.

Ja zawsze, na każdym koncercie powtarzam, że kamieniami tych problemów nie rozwiążemy, nie w ramach samosądów i demolowania ulic. (…) Patriotyzm to dbanie o rozwój intelektualny, zakładanie rodziny i wychowywanie dzieci, prowadzenie w Polsce firmy i płacenie podatków, kupowanie w polskich sklepach polskich produktów, tankowanie na polskich stacjach, kierowanie swoim życiem tak, by dbając o siebie, dbać też o wspólny narodowy interes

— kończy Tadeusz Polkowski.

bzm/gazeta.pl