Paweł Kukiz: "Chciałbym, żeby ludzie kochający Ojczyznę zjednoczyli się" NASZ WYWIAD

Fot. YouTube
Fot. YouTube

Nie jestem istotą nieomylną, ale zawsze moją intencją była sprawiedliwa, silna Polska. Jedno jest pewne - tych, którym kiedyś tak zaufałem, trzeba wyalienować - mówi Paweł Kukiz.

wPolityce.pl / wSumie.pl: Wkrótce ukaże się Pana najnowsza płyta „Zakazane piosenki”. Będzie ostro?

Paweł Kukiz: Płyta jest antysystemowa, uderza w partiokrację, tzn. w system, który odebrał państwo obywatelom. Rozpoczyna ją piosenka „Dnia 4 czerwca” wyjaśniająca przyczynę złego stanu rzeczy w Polsce. Mówi o obradach okrągłego „stolca” - inaczej nie potrafię tego określić. Cała płyta jest bardzo ostra - ostro grana i do bólu szczera, prawdziwa. Powodem jej nagrania jest troska o Ojczyznę. Absolutnie nie jestem w nastroju, by śpiewać piosenki liryczne. Z tej bezsilności chcę krzyczeć, wyć z przerażenia, co może czekać moje dzieci i wnuki, w którym miejscu jesteśmy. To straszne, ale przecież Sienkiewicz nie kłamał mówiąc, że Polska istnieje tylko teoretycznie.

Krążek jeszcze się nie ukazał, a Pan już wie, że w Programie III Polskiego Radia nie będzie można usłyszeć nagranych na nim utworów.

Jeżeli przedstawiciel radia publicznego już przed przesłuchaniem płyty twierdzi, że on nie będzie danego wykonawcy puszczał przed wyborami, to jest to jakaś farsa. To jest demokracja? Gdybym ja jeszcze propagował jakieś idee faszyzujące, rasistowskie czy idee jakichś ekstremalnych mniejszości seksualnych, np. jak pan Hartman ukierunkowanych na kazirodztwo, no to wtedy rozumiem. Ale w momencie, kiedy ja troszczę się o państwo, jakie mogą być powody odmowy puszczania moich piosenek?! Ale ja wiem, gdzie żyję i co robię. Proszę nie traktować tego w kategoriach jakiegoś żalu, bo to jest tak, jakbym wsadził rękę w ogień i żalił się, że mnie parzy. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że w momencie, kiedy pójdę na wojnę z systemem, ten system będzie mnie niszczył. Co do tego nie miałem żadnych wątpliwości, to był mój wybór. Trzy lata temu ogłosiłem swojej rodzinie przy świątecznym stole, że tatuś idzie na wojnę z systemem, w związku z tym wszystkie moje cztery panie - żona i trzy córki, muszą być przygotowane na to, że gwałtownie spadnie nasz status materialny. To kwestia tego, że albo wybierasz pieniądze, albo sumienie. Studiowałem politologię i prawo - wiem, na co się decyduję. I tak Bogu dzięki, że żyję - mówię to zupełnie poważnie.

I pomyśleć, że kiedyś popierał Pan Platformę Obywatelską…

Nie wiem, czy pan wie, że ja byłem jednym ze współautorów postulatu Platformy Obywatelskiej dotyczącym zmiany ordynacji wyborczej na okręgi jednomandatowe. I to był zasadniczy powód, dla którego popierałem PO. Trudno, żebym nie afirmował partii, która jako pierwsza obiecała spełnić moje marzenie, jakie miałem już od połowy lat 90. Byłem wówczas zafascynowany brytyjskim common law. Zacząłem zastanawiać się, skąd tam takie wspaniałe prawo, wspaniałe sądownictwo. Zobaczyłem, że jest to możliwe dzięki systemowi jednomandatowemu i w ten sposób zaczęła się moja fascynacja tym systemem. Dlatego tak mocno wspierałem Platformę. Bolą mnie niektóre komentarze pod moim adresem, szczególnie jeśli są tak jakby od swoich - bo tak traktuję ludzi o poglądach prawicowych. Bardzo boli, jeżeli czytam, że popierałem PO, a teraz idę do PiS. Ja od zawsze idę z Polską. Zostałem oszukany przez Platformę Obywatelską tak jak miliony Polaków. Dałem się uwieść tej ich „nowoczesności”, „europejskości”. Zbagatelizowałem „dziadka z Wehrmachtu” i parę innych rzeczy. Choćby taką jak „nocna zmiana” czy udział Tuska w prywatyzacji mediów. Nie jestem istotą nieomylną, ale zawsze moją intencją była sprawiedliwa, silna Polska. Jedno jest pewne - tych, którym kiedyś tak zaufałem, trzeba wyalienować. Chciałbym, żeby ludzie dobrej woli, kochający Ojczyznę ponad siebie zjednoczyli się tak, aby bandziorka, która pilnuje tego systemu, została sama, żeby po prostu stanowiła ubezwłasnowolnioną mniejszość.

Rozmawiał Bogusław Rąpała

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...