Anna Korcz jest prawdziwym postrachem właściciela jednej z warszawskich restauracji. Aktorka próbuje doprowadzić do zamknięcia lokalu, ponieważ denerwują ją nieprzyjemne zapachy. I wygląda na to, że gwiazda dopnie swego.
Aktorka „Na Wspólnej” jest w konflikcie z Dariuszem Ryńcem, właścicielem restauracji Po prostu. Korcz nie chce, by lokal gastronomiczny znajdował się pod jej balkonem.
Ta restauracja jest najgorszym elementem tego bloku. Ta knajpa nie wypełnia umów, które podpisała. Przez siedem lat miałam pod sobą banki było fantastycznie. Było cicho, mili ludzie, spokój. Potem ktoś wpadł na pomysł, by zrobić tam restaurację i zaczęła się gehenna
— uskarża się w rozmowie z „Faktem”.
Aktorka skarży się także na zachowanie gości, którzy jej zdaniem zachowują się niekulturalnie.
Bardzo ciężko jest mieszkać w towarzystwie takich lokali i ja szczerze mam już tego dość, bo mam piekło
— żali się Korcz.
Właściciel restauracji uważa jednak, że to on przeżywa piekło.
Pani Korcz jest tak wrogo do nas nastawiona, że uważa, iż każdy szmer czy szum pochodzi od nas. (…) Wyzywa ludzi z balkonu, krzyczy do naszych gości
– mówi tabloidowi Ryniec.
Aktorka nie odpuściła i zdecydowała rozwiązać sprawę w sądzie. I choć przegrała, udało jej się przekonać właściciela lokalu, aby wypowiedział umowę restauratorowi. Ten jeszcze nie jest pewien przyszłości swojego lokalu. Wygląda na to, że nie umowa, a sąsiedztwo niezadowolonej gwiazdy jest jego największym utrapieniem.
lap/Fakt
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gwiazdy/213099-anna-korcz-wywolala-sasiedzki-konflikt-przezywam-pieklo
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.