Tak ETS rujnuje polską ceramikę! Zalewają nas płytki z IndiiTak ETS rujnuje polską ceramikę! Zalewają nas płytki z Indii
Masowe zwolnienia i nadchodząca fala bankructw – oto obecny stan branży ceramicznej w Polsce. Polskie markety budowlane zalewają płytki z Indii, które są tańsze, ponieważ Hindusi nie mają ETS.
Firmy zrzeszone w Polskiej Unii Ceramicznej, takie jak Cersanit, Ceramika Paradyż, czy Grupa Tubądzin ostrzegają przed nadciągającym kryzysem w tej branży. Pierwsze dramatyczne rozwiązania już się zaczęły. Cersanit na początku tego miesiąca ogłosił zwolnienie prawie 500 osób. Ceramika Paradyż jeszcze w grudniu ubiegłego roku ogłosiła zwolnienie ok. 13 proc. załogi, czyli 140 pracowników.
Do kogo firmy adresują swoje pretensje? Przede wszystkim do rządu i instytucji Unii Europejskiej - koszty emisji CO2 istotnie obniżają konkurencyjność europejskiego przemysłu, a według nich klimat na tym nie korzysta, bo jeśli nie w Europie, to gaz i węgiel są spalane za granicą
- czytamy na Wyborcza.biz.
Jeden z przedsiębiorców – Mirosław Jędrzejczyk, prezes Grupy Tubądzin, zwraca uwagę, że piec używany w firmie do wypalania płytek pracuje „24 godziny na dobę, 365 dni w roku”, stąd nie ma możliwości ograniczenie zużycia energii elektrycznej czy gazu o 5 czy 10 proc.
Naszej branży grozi fala bankructw i wzrost bezrobocia, jeśli nie nastąpi obniżenie cen energii elektrycznej i gazu
- ostrzega z kolei Polska Unia Ceramiczna, członek Konfederacji Lewiatan. Przedsiębiorcy alarmują: Unia musi zareagować.
Czy ktoś w rządzie lub UE pójdzie po rozum do głowy?
Nie tylko polskie, ale i europejskie płytki, ze względu na ETS, są droższe, natomiast klienci w marketach budowlanych patrzą raczej na cenę niż kraj pochodzenia.
Obecnie największym zagranicznym dostawcą płytek ceramicznych do Polski są Indie, których udział w rynku dynamicznie rośnie od 2014 r. Indie są ogromnym producentem płytek ceramicznych, a w mieście Morbi w stanie Gudźarat, jest jedno z największych na świecie tego typu zagłębi. W 2025 r. produkty indyjskie stanowiły już ponad 21 proc. sprzedaży na rynku krajowym. Średnia cena importowanych płytek wynosi 23,65 zł za m kw. podczas gdy polskie kosztują prawie 35 zł, czyli są o połowę droższe
- czytamy.
Główną przyczyną jest właśnie wyższy koszt prowadzenia działalności w UE – w tym m.in. System ETS. Na takie przyczyny wskazuje prezes Polskiej Unii Ceramicznej, dr Ferdynand Gacki.
Tymczasem sprzedaż krajowych płytek glazury i terakoty spada drastycznie. W 2025 r. spadek wyniósł 10 proc., podczas gdy w przypadku tych z importu nastąpił wzrost o 20 proc. Tańsze płytki spoza UE pochodzą również z Ukrainy. Do niedawna były to także materiały z Chin, jednak Unia Europejska wprowadziła cła zaporowe.
Dlatego Polska Unia Ceramiczna apeluje do władz krajowych i instytucji unijnych o "pilne działania na rzecz ochrony europejskiego rynku przed nieuczciwym importem, uruchomienia systemu rekompensat dla branż energochłonnych oraz stworzenia warunków umożliwiających dalsze funkcjonowanie i rozwój przemysłu ceramicznego w Polsce i Europie". Podobnych rozwiązań chciałyby inne branże energochłonne. Ich specyfika polega bowiem na tym, że nie zawsze da się zastosować tanie, odnawialne źródła energii. Technologia wymaga bowiem zużywania dużych ilości gazu, jak również ciągłej produkcji.
jj/źr. wPolityce.pl, wyborcza.biz
