Felieton
RYSZARD CZARNECKI. Najpierw interesy, potem sojuszeRYSZARD CZARNECKI. Najpierw interesy, potem sojusze. "W relacjach międzynarodowych nic nie trwa wiecznie"

Artykuł premium
DołączWaszyngton zresztą jest dobrym przykładem mocarstwa, które jest – nazwijmy to delikatnie – niesłychanie elastyczne, gdy chodzi o przechodzenie w szybkim tempie od jednego sojuszu do drugiego.
Słowa zacytowane w tytule tego felietonu przypisuje się niesłusznie premierowi Jego Królewskiej Mości Winstonowi Churchillowi, ale tak naprawdę wypowiedział je inny szef brytyjskiego rządu, jeszcze w XIX wieku, Lord Palmerston.
Chodzi o słynną maksymę, która pokazuje, że dla Londynu liczy się tylko jego interes, a wszelkie sojusze są dobre do czasu, gdy ów interes Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej gwarantują. Oto ów cytat:
