Ameryka rzuciła Europie koło ratunkowe, ale Unia się dąsa
Gaz LNG z USA płynie szerokim strumieniem. Europa narzeka na „nową zależność energetyczną”, choć nie ma alternatywy

Stany Zjednoczone są już i pozostaną w kolejnych latach najważniejszym dostawcą gazu skroplonego do Europy. Stąd niektórzy politycy i eksperci sugerują, że kontynent popadnie w nową zależność, choć zrównywanie polityki Białego Domu z energetycznym szantażem Kremla jest pozbawione sensu.
Stany Zjednoczone są już i pozostaną w kolejnych latach najważniejszym dostawcą gazu skroplonego do Europy. Stąd niektórzy politycy i eksperci sugerują, że kontynent popadnie w nową zależność, choć zrównywanie polityki Białego Domu z energetycznym szantażem Kremla jest pozbawione sensu.
Najnowsze ostrzeżenie o rosnącej zależności związanej ze wzrostem dostaw amerykańskiego gazu popłynęło z Instytutu Ekonomiki Energetycznej i Analiz Finansowych (IEEFA). W raporcie „European LNG Tracker” sformułowano wyraźną sugestię, że Europie grozi stworzenie „nowej zależności energetycznej” od jednego dostawcy. Ponieważ Europa bazuje na imporcie gazu, Instytut zaleca inwestycje w energię odnawialną i pompy ciepła. Opinia IEEFA jest bliska polityce Komisji Europejskiej i wielu politykom unijnym, także w konkluzji, że OZE i powszechna elektryfikacja są najlepszymi sposobami radzenia sobie z kolejnymi kryzysami naftowymi i energetycznymi, mimo że plany w tym zakresie są kosztowne i trudne do zrealizowania. Jednocześnie eksperci IEEFA krytycznie oceniają działania prezydenta USA Donalda Trumpa, stąd też wyrażają obawy związane z tym, że amerykańskie koncerny stają się najważniejszymi dostawcami gazu skroplonego.
