Politycy powoli otwierają oczy. Ceny energii dobijają firmy
Politycy powoli otwierają oczy, ale nic się nie dzieje. Ceny energii dobijają firmy. KE musi zreformować ETS

Po dwóch latach ostrzeżeń ekspertów i szefów firm w końcu do unijnych przywódców dotarło, że europejski przemysł znalazł się pod ścianą i potrzebuje taniej energii, jeśli ma przetrwać. A Bruksela nie ma innego wyjścia, jak tylko złagodzić kary za CO2 czyli system handlu emisjami (ETS).
Po dwóch latach ostrzeżeń ekspertów i szefów firm w końcu do unijnych przywódców dotarło, że europejski przemysł znalazł się pod ścianą i potrzebuje taniej energii, jeśli ma przetrwać. A Bruksela nie ma innego wyjścia, jak tylko złagodzić kary za CO2 czyli system handlu emisjami (ETS).
System miał pomóc, a szkodzi
Rosną szanse na zmiany w systemie, który obciąża wiele sektorów, np. cementowy, hutniczy, chemiczny. Po wczorajszym apelu o obniżenie cen energii dla przemysłu, jaki do polityków i Komisji skierowali zgromadzeni na Szczycie Przemysłowym w Antwerpii szefowie największych firm i stowarzyszeń branżowych, temat ten będzie zapewne jednym z najważniejszych na dzisiejszym spotkaniu przywódców UE. Co szczególnie istotne, już nie tylko kraje naszej części Europy popierają zmiany w ETS ale także przywódcy Francji, Niemiec i Włoch. Wczoraj w Antwerpii kanclerz Fierdrich Merz przyznał, że jeśli ETS nie jest właściwym instrumentem, to „musimy o tym porozmawiać i go zmienić”. Dodał, że system handlu emisjami miał ograniczyć emisję dwutlenku węgla, ale też pomóc objętym nim firmom w przejściu na czystą produkcję. - Jeśli więc nie jest to możliwe do osiągnięcia i jeśli nie jest to odpowiedni instrument, powinniśmy być bardzo otwarci na jego rewizję, a przynajmniej odroczenie – dodał, cytowany przez światowe agencje.
