PIOTR ROSIK: Zapachniało obligacyjną hossąPIOTR ROSIK: Zapachniało obligacyjną hossą. Skąd ta dłużna bessa się wzięła?

Wśród ekspertów pojawiają się wątpliwości, czy w przyszłości obligacje będą wciąż tak atrakcyjnym „bezpiecznym” aktywem jak do tej pory.
Najsprytniejsi inwestorzy zaczęli już antycypować recesję i obniżki stóp procentowych. Stąd gwałtowny spadek rentowności obligacji, czyli wzrost cen, który zaczął się w połowie czerwca.
Gdy w 2019 i 2020 r. Polacy inwestowali miliardy złotych w fundusze obligacji, w najczarniejszych snach nie przypuszczali, że będzie to zła decyzja. Uciekali przed nisko oprocentowanymi lokatami i wysoką zmiennością na giełdzie, wywołaną przez pandemię koronawirusa, w kierunku tzw. funduszy bezpiecznych. Po kilkunastu miesiącach okazało się jednak, że te fundusze bezpieczne nie były. Nadeszła niszcząca oszczędności obligacyjna bessa. Ale w czerwcu i lipcu pojawiły się sygnały, że może ona dobiegać końca.
