Niemcy mają problem. Chiny wysłały im sygnał ws. PolskiNiemcy mają problem. Chiny wysłały im sygnał ws. Polski

FacebookTwitter

Wzrost gospodarczy Polski przyciąga chińskich eksporterów. Niemieckim firmom jest coraz trudniej na tym rynku – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung” cytowany przez dw.com. To szczególnie złe informacje dla sąsiadów zza Odry. Jeszcze w połowie sierpnia „Berliner Zeitung” pisał, że Polska ratuje niemiecki eksport.

Sygnał z Chin

Przez 35 lat Niemcy były największym dostawcą towarów do Polski. Jak pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, sytuacja zmieniła się w lipcu. Po raz pierwszy Polska sprowadziła wówczas więcej towarów z Chin niż z Niemiec.

Według danych NBP odpowiada za to przede wszystkim większy import sprzętu komputerowego, samochodów osobowych i dóbr trwałych.

To wiele mówi o konkurencyjności Chin i ich ogromnym potencjale eksportowym – ale też o dużej zdolności absorpcyjnej szybko rozwijającego się polskiego rynku 

– pisze „FAZ”.

Nie oznacza to jednak załamania niemieckiego eksportu do Polski. W pierwszej połowie roku wzrósł on o 9,2 proc., do 53,8 mld euro. To znacznie więcej niż niemiecki eksport do Chin, który wyniósł 36,3 mld euro i spadł o 12,2 proc.

Zdaniem autora „FAZ” lipcowa zmiana może być jednorazowa, ale jednocześnie jest sygnałem „powolnego, ale stałego wzrostu znaczenia Chin w deficytowym polskim handlu zagranicznym”.

Warszawa stawia na bezpieczeństwo

Rosnące znaczenie Chin jest tym bardziej interesujące, że Warszawa – jak zauważa niemiecki dziennik – stawia bezpieczeństwo ponad czystą logikę gospodarczą.

Władze w Pekinie utrzymujące współpracę z Rosją nie mają w Polsce zbyt dobrych kart politycznych. Polski rząd czuje się zagrożony przez Rosję i stawia bezpieczeństwo na pierwszym miejscu

– czytamy w dw.com, który przytacza „FAZ”.

Ten ostatni przypomina też o ograniczeniach dotyczących chińskich technologii komunikacyjnych oraz zakazie wjazdu samochodów chińskich producentów na teren polskich baz wojskowych.

Konrad Szatters z China Observers in Central and Eastern Europe zwraca uwagę, że Polska rozwija również kontakty z Tajwanem, m.in. w zakresie dronów, półprzewodników i samochodów elektrycznych.

Jednocześnie Polska pozostaje ważnym ogniwem chińskiego handlu z Europą. Według Szattersa 90 proc. kolejowego transportu towarowego z Chin do UE przechodzi przez Polskę, a biznes ten jest wart około 25 mld euro rocznie.

Zdaniem eksperta Warszawa prowadzi wobec Pekinu „politykę dwutorową, ale z wyraźnym priorytetem dla bezpieczeństwa”.

Handel z Chinami stale rośnie, a Warszawa nie ma zamiaru go ograniczać. Jednak czysta logika ekonomiczna nie dyktuje już tonu polityki. 

– ocenia Szatters.

Niemcy obawiają się polską gospodarkę

„FAZ” zwraca uwagę, że Polska może prowadzić taką politykę dzięki dobrej sytuacji gospodarczej. W pierwszej połowie roku PKB wzrósł o 3,9 proc.

Polska może sobie na to pozwolić, bo rząd działa z pozycji gospodarczej siły 

– ocenia niemiecki dziennik.

Niemieckiemu dziennikowi udziela się wprawdzie optymizm oparty na beztrosce polskiego rządu, ale nawet gazeta sprzyjająca polskim władzom zauważa, że  tempo wzrostu w przemyśle, budownictwie i płacach w lipcu i sierpniu było niższe od oczekiwań i wzrosły ceny producentów. Inflacja w sierpniu wyniosła 3,4 proc., głównie z powodu wysokich cen energii. A dziennik nie zanotował jeszcze, że według najnowszego komunikatu GUS inflacja sięga już 4 proc. 

"FAZ" zauważa jednak, że słabnie popyt konsumpcyjny. Adam Antoniak z ING zwraca jednak uwagę na zgromadzone przez Polaków oszczędności.

Konsumenci zgromadzili jednak spore oszczędności. Wyższy wskaźnik oszczędności daje pole manewru na przyszłe zakupy

– mówi ekspert gazecie.

„FAZ” ostrzega Warszawę przed "kacem"

Największe zagrożenie dla polskiej gospodarki niemiecki dziennik dostrzega jednak w polityce fiskalnej.

Większe zagrożenia dla polskiej gospodarki mogą jednak wynikać z luźnej polityki wydatkowej i niezdyscyplinowanego zadłużania się państwa 

– pisze „FAZ”.

Gazeta zwraca uwagę, że budżet na 2027 rok, podobnie jak budżety na lata 2025 i 2026, zakłada deficyt przekraczający 7 proc. PKB. Przypomina również, że Moody's obniżył rating Polski do A3.

Analitycy Erste Group krytykują rosnące zadłużenie mimo ożywienia gospodarczego. Według części ekonomistów najpóźniej od 2028 roku kolejny rząd może zostać zmuszony do konsolidacji finansów publicznych.

Przekroczenie unijnych limitów zadłużenia oraz konstytucyjnego progu 55 proc. miałoby oznaczać konieczność drastycznego ograniczenia zadłużenia najpóźniej od 2029 roku. Cytowani ekonomistów zaznaczają, że mogłoby to ograniczyć aktywność gospodarczą.

Impreza w Warszawie wprawdzie trwa, ale ostrzeżenia przed ciężkim kacem stają się coraz głośniejsze

– podsumowuje „FAZ”.

sc/źr. wPolityce.pl za dw.com

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.