ARKADY SAULSKI. Japońska fala kapitałuARKADY SAULSKI. Japońska fala kapitału. Jest o co walczyć, gdyż firmy mogą przywieść do Polski miliony jenów inwestycji

Polska jest na tyle głodna inwestycji energetycznych, że pozostanie atrakcyjny zarówno dla inwestorów z Korei, jak i z Japonii.
Polskę i Japonię dzielą tysiące kilometrów oraz cały kontynent, ale łączą sympatia kulturowa, podobieństwa historyczne i… problemy z tym samym sąsiadem. Po 24 lutego 2022 r. nasze kraje zbliżyły się do siebie bardziej niż kiedykolwiek, za sprawą wspólnego zagrożenia agresywną polityką Kremla. Teraz do Polski kieruje się fala japońskich inwestycji.
22 marca minęła kolejna rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską a Japonią. Nasze kraje oficjalnie nawiązały kontakty międzypaństwowe w 1919 r., jednak dzieje relacji obu narodów sięgają znacznie głębiej w historię. Już w XVII w. nasz kraj został, podobno, odwiedzony przez japońskiego mistrza fechtunku, który towarzyszył swemu panu w podróży po egzotycznej dla Japończyków Europie. Z kolei na początku XX w. zarówno Józef Piłsudski, jak i Roman Dmowski udawali się do Japonii, szukając zbieżnych celów z rosnącym wtedy w siłę mocarstwem, które skutecznie pogromiło w latach 1904–1905 na azjatyckim froncie wojsko i marynarkę Cesarstwa Rosji. Polacy w owym okresie zauważyli bowiem, że wraz z restauracją Meiji z drugiej połowy XIX w. zmieniły się uwarunkowania geopolityczne. Paradoksalnie odległość geograficzna nie oznacza odmienności doświadczeń i Japonia doświadczyła rosyjskiej agresji, której przez wieki doświadczała Rzeczpospolita. To sprawiło, że elity polskie i japońskie zauważyły wspólnotę interesów. I choć ostatecznie plany finansowanego przez Tokio antyrosyjskiego powstania na terenach Polski nie wypaliły, to jednak tradycja współpracy dyplomatycznej i kulturalnej pozostała tak silna, że pomogła nam przetrwać okres II wojny światowej (Japonia należała do aliantów Hitlera) bez nadmiernych animozji i nienawiści.
