AGNIESZKA ŁAKOMA: W poszukiwaniu skroplonego gazuAGNIESZKA ŁAKOMA: W poszukiwaniu skroplonego gazu. W Europie trwa swoiste „gazowe pospolite ruszenie”

Dla producentów LNG sytuacja jest komfortowa, dla odbiorców – zwłaszcza w Europie – fatalna. I wszystko wskazuje na to, że nieprędko to się zmieni.
To dla Unii Europejskiej wyjątkowy czas – poszukiwania gazu na zimę. Wszystkie kraje Wspólnoty starają się zapełnić magazyny, a wobec odcięcia przez Rosjan dostaw muszą znaleźć innych producentów. Szansą jest LNG, lecz wobec rosnącego popytu i niepewności na rynku ceny są już kilkukrotnie wyższe niż rok temu.
W Europie trwa swoiste „gazowe pospolite ruszenie”, Komisja Europejska, chcąc uniknąć problemów z zaopatrzeniem zimą, nakazała w maju krajom członkowskim UE zgromadzenie przed zimą odpowiednich zapasów gazu, do października magazyny mają być napełnione w 80 proc., a do listopada w 90 proc. To duże wyzwanie w sytuacji, gdy Rosjanie w odwecie za sankcje (nałożone po agresji na Ukrainę) odcięli najpierw w kwietniu i maju dostawy gazu do kilku krajów (m.in. Polski, Bułgarii, Finlandii, Holandii), a potem w czerwcu drastycznie – o 60 proc. – zmniejszyli transport gazociągiem Nord Stream 1 przez Bałtyk do Niemiec i wycofali się z dostaw dla Francji oraz Włoch. Sytuacja stała się krytyczna tym bardziej, że Nord Stream 1 został poddany w lipcu konserwacji – formalnie na 10 dni (do 21 lipca), ale nie ma pewności, że transport zostanie po tym terminie wznowiony. W ubiegłym roku Rosja dostarczyła Europie 155 mld m3 gazu. Już w kilka tygodni po napaści na Ukrainę surowiec rosyjski zaczął tracić na znaczeniu. Okazało się, że dostawy od Gazpromu stanowiły „tylko” 31 proc. unijnego importu w kwietniu 2022 r. (podczas gdy rok wcześniej było to 45 proc.), a udział samego gazu rurociągowego spadł do 26 proc. (z 40 proc.).
