Studenci wyrolowani

Fot.sxc.hu
Fot.sxc.hu

O tym, że studentom ciężko o pracę wiedzą wszyscy. Jeśli więc uczelnie proponują nowe i nadążające za wymaganiami rynku kierunki studiów, to cieszą się one powodzeniem, nawet jeśli są to studia płatne. Dziennik Gazeta Prawna pisze o tym jak komercjalizuje się PAN i jak łatwo oszukać studentów.

Na początku 2013 r. grupa słuchaczy rozpoczęła studia podyplomowe organizowane przez Instytut Nauk Ekonomicznych PAN. Cena – jak na  renomowany instytut – była przystępna: 6 tys. zł za dwa semestry na  kierunku social media. Część wpłaciła z góry całą kwotę. Innym studia opłacali pracodawcy. Słuchacze to głównie marketingowcy, rzecznicy prasowi firm i urzędów. "Zajęcia były na początku ciekawe. Prowadzili je znani blogerzy"–

mówi DGP Marzena Smolińska, jedna ze słuchaczek, która zapłaciła za całe studia z góry.

Studenci na początku byli bardzo zadowoleni. Uczelnia dostosowywał się do ich potrzeb, szukano właściwych wykładowców. Z czasem jakość wykładów pogarszała się, a zajęcia odwoływano, nawet w ostatniej chwili.

DGP cytuje jedną ze studentek.

Kiedy skończyło się pierwsze półrocze, instytut przestał się z nami w ogóle kontaktować. Nie wyznaczono nowych terminów zjazdów -

mówi Karolina Szymczak.

Do słuchaczy dotarła mailowa informacja o tym, że studia zostały zawieszone, na co organizatorzy nie mają wpływu. Nie można było też odzyskać wpłaconych pieniędzy.

Jak czytamy w gazecie:

Pomysł na studia podyplomowe social media powstał w 2012 r. Do kierownika studiów podyplomowych Krzysztofa Adamca zgłosił się były absolwent MBA prowadzonych przez Instytut Nauk Ekonomicznych, doktor z Uniwersytetu Warszawskiego i praktyk marketingu. Przedstawił kilka ofert studiów. Dostał zgodę kierownictwa instytutu, by otworzyć dwoje z nich, m.in. social media. (...)Wykładowcy zawierali umowy z PAN. Dzięki akcji marketingowej zgłosiło się ok. 20 słuchaczy i studia ruszyły. Umowy ze studentami podpisywał dyrektor studiów podyplomowych, a pieniądze spływały na konto PAN. W maju 2013 r. w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN pojawił się nowy dyrektor prof. Cezary Wójcik. I na podstawie audytu zawiesił studia. Stwierdził, że są prowadzone w nielegalny sposób.

Okazuje się, że na podstawie audytu sprawa została skierowana do prokuratury. Nie podjęto decyzji, co do dalszych losów studiów ani tego jak rozwiązać sprawę studentów, którzy rozpoczęli naukę i stracili pieniądze.

Audyt, który przeprowadzono w INE PAN, wykazał, że w instytucie dochodziło do nieprawidłowości. Wykazano braki w dokumentacji, np. niezatwierdzenie kierunku przez radę naukową. W umowach ze studentami była też obietnica, że otrzymają dyplom. Tymczasem na tego rodzaju studiach można otrzymać jedynie świadectwo ukończenia. W audycie nie było zarzutów co do poziomu studiów. Wykazano jednak, że umowa INE PAN z firmą koordynującą studia była niekorzystna dla Instytutu. Pojawił się zarzut niegospodarności.

W prowadzenie kierunku social media były włączone dwie zewnętrzne firmy. Studia otworzył pracownik INE PAN bez uprawnień. Dlatego nie można ich traktować jako studiów, prowadzonych przez instytut. Jak zawsze w takich sprawach, najbardziej pokrzywdzeni są studenci, którzy ponoszą konsekwencje wewnętrznych sporów w PAN.

Nie będę chciała kontynuować u nich studiów. U mnie w pracy śmieją się, że to jak sprawa Amber Gold – biorą kasę, obiecując kokosy, a potem zostawiają z niczym – mówi jedna ze słuchaczek. Ona sama otrzymała dofinansowanie z pracy. Najpierw zapłaciła całość, a kiedy przedstawiła fakturę, pracodawca przelał jej 2 tys. zł. Gdy okazało się, że nie otrzyma dyplomu, pojawiła się kwestia zwrotu pieniędzy.

Miało być pięknie i nowocześnie. Komercjalizacja nauki, wyższe pensje dla pracowników PAN i studia, które otwierają rynek pracy. Wyszło jak zwykle...

AP/DGP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych