Chińczycy mieli posunąć się o krok dalej niż zwykłe kopiowanie wzorów. Według doniesień jedną z miejscowości nazwano „Bolesławiec”, co miało umożliwić oznaczanie ceramiki jako pochodzącej z Bolesławca. To tylko jeden z elementów szerszego problemu, z którym mierzą się dziś polscy producenci – rynek zalewają tanie podróbki, a oryginalna bolesławiecka ceramika coraz trudniej walczy o swoją rozpoznawalność.
Jeszcze kilkanaście lat temu Bolesławiec uchodził za prawdziwe centrum ceramicznego rzemiosła. Produkty z regionu zdobywały rynki na całym świecie, a lokalne zakłady przeżywały okres dynamicznego rozwoju. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej – branża stopniowo osuwa się w kryzys, a jej najwięksi gracze walczą o utrzymanie rentowności.
Jak podaje „Forbes”, dwie największe bolesławieckie manufaktury działają na granicy opłacalności. Przykładem jest Manufaktura w Bolesławcu – największa prywatna firma w sektorze:
• 2025 r.: 40 mln zł przychodu, 3 mln zł zysku
• 2015 r.: 17 mln zł przychodu, 6 mln zł zysku
Mimo wzrostu sprzedaży, zysk spadł o połowę, co pokazuje, jak bardzo zmieniły się warunki rynkowe.
Zalew tanich podróbek z Chin
Jednym z głównych problemów jest masowy napływ tanich imitacji z Azji. Chińscy producenci nie tylko kopiują wzory, ale posuwają się do działań, które mają uwiarygodnić ich produkty:
• Nadanie jednej z miejscowości nazwy „Bolesławiec”, aby móc legalnie oznaczać ceramikę jako „pochodzącą z Bolesławca”.
• Bezpośrednie kopiowanie logotypów polskich firm.
Weronika Kalich, współwłaścicielka i prezes Ceramiki Kalich, podkreśla, że dla mniej świadomych klientów różnica między oryginałem a podróbką może wkrótce stać się niewidoczna, co stanowi poważne zagrożenie dla całej branży.
Walka o ochronę tradycji
Aby przeciwdziałać degradacji marki i chronić lokalne dziedzictwo, bolesławieckie bractwo ceramiczne podejmuje wspólne działania:
• Starania o zastrzeżenie nazwy „ceramika bolesławiecka” – na wzór ochrony „oscypka”, który jest zarezerwowany dla Zakopanego.
• Ubiegają się także o wpisanie bolesławieckiej ceramiki na listę dziedzictwa UNESCO, co mogłoby znacząco wzmocnić jej pozycję i rozpoznawalność na świecie.
Branża, która przez lata była wizytówką polskiego rzemiosła, dziś zmaga się z: rosnącą konkurencją tanich podróbek, spadkiem rentowności, brakiem skutecznych narzędzi prawnych do ochrony wzorów, coraz większą liczbą plagiatów na rynku krajowym. Jeśli działania ochronne nie przyniosą efektu, istnieje ryzyko, że ceramika bolesławiecka – zamiast globalnego symbolu – stanie się jedynie lokalną ciekawostką.
Czytaj także
„Forbes”/oprac. Natalia Wierzbicka
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/764617-chinczycy-zmienili-nazwe-miejscowosci-na-boleslawiec
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.