Kilka dni temu w mediach pojawiła się informacja, że Grupa Orlen zawiesiła swoje członkostwo w największej organizacji zrzeszającej firmy sektora paliwowego, czyli Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN). To zawieszenie członkostwa było protestem Orlenu przeciwko stanowisku POPiHN, bardzo krytycznemu w sprawie wprowadzenia przez rząd Tuska ustawy o nadzwyczajnych zyskach, które w okresie marzec- grudzień 2026 roku, miały osiągnąć firmy sektora paliwowego. Mimo tego, że w stanowisku POPiHN znalazły się racjonalne argumenty przeciwko temu podatkowi, takie jak zagrożenie dla sytuacji finansowej niektórych przedsiębiorstw sektora, pogorszenie bezpieczeństwa paliwowego państwa, czy ograniczenie zdolności inwestycyjnej przedsiębiorstw sektora, to oburzyły one zarząd Orlenu do tego stopnia, że zdecydował się zawiesić członkostwo w tej organizacji.
Mimo tego, że dodatkowy podatek od zysków nadzwyczajnych uderza także w Grupę Orlen ograniczając jej możliwości inwestycyjne, o czym później, to zarząd tej firmy, tak bardzo boi się utraty stanowisk, że publicznie prezentuje stanowisko, jak bardzo chce tego podatku. A przecież według szacunków resortu finansów na 4 mld zł spodziewanych wpływów z tego podatku, aż 2,4 mld zł ma wpłacić do końca tego roku właśnie Grupa Orlen, a mimo tego jej kierownictwo, okazuje się być fanem tego rozwiązania. Co więcej, tylko zgrubna analiza tego, jakie pieniądze decyduje się oddawać ministrowi finansów od blisko już od ponad 2 lat Grupa Orlen z nowym zarządem i radą nadzorczą, potwierdza, że godzą się oni na wręcz ordynarny drenaż finansów tej firmy.
Przypomnijmy, że Orlen jest drenowany z zysków nie, tylko tym ostatnim podatkiem od nadzwyczajnych zysków, ale także wcześniejszym finansowaniem mrożenia cen energii elektrycznej, a także koniecznością wypłacania wysokiej dywidendy pod potrzeby budżetu państwa. O ile jeszcze w roku 2023, a więc za rządów Prawa i Sprawiedliwości, mrożenie cen energii elektrycznej, było finansowane przez zyski wszystkich firm sektora energetycznego, to już w pierwszym roku rządów Tuska, czyli roku 2024, już tylko przez Grupę Orlen, co kosztowało tę firmę ok 15 mld zł. Ustawę w tej sprawie jako jedną z pierwszych przeforsowała w grudniu 2023 roku koalicja 13 grudnia, nie chcąc nawet słyszeć aby mrożenie cen finansowały wszystkie firmy sektora energetycznego, w tym np. niemieckie firmy właściciele farm wiatrowych i fotowoltaicznych. Oczywiście w związku z tym, że Orlen już pod kierownictwem „fachowców” z ekipy Tuska osiągnął w 2024 roku zysk netto na poziomie zaledwie 1,4 mld zł, więc owe 15 mld zł pochodziło z zysków wypracowanych przez firmę pod rządami prezesa Obajtka.
Głęboki drenaż finansów Orlenu przez ministra finansów, dokonuje się także za rządów Tuska przez politykę dywidendową, a ponieważ zarząd prezesa Obajtka, poprzez kolejne fuzje ze spółkami Skarbu Państwa doprowadził do tego, że w Skarb Państwa ma w niej prawie 50 proc. akcji, to wymuszanie wysokich dywidend jest pomysłem ministra Domańskiego na zasypywanie dziury budżetowej. I tak w 2024 wypłacono 4,8 mld zł dywidendy za rok 2023, w 2025 wypłacono 7 mld zł dywidendy za rok 2024, wreszcie w 2026 roku zostanie wypłacone aż 9,3 mld zł dywidendy za rok 2025, to oznacza, że sumarycznie firma wypłaciła przez 3 lata aż 21 mld zł w postaci dywidendy z tego aż 10,5 trafiło do budżetu państwa, a około 5 mld zł do zagranicznych firm i funduszy, mających łącznie ok 25 proc. akcji Orlenu. Co jest szczególnie bulwersujące te wysokie kwoty dywidendy, zostały wypłacone także głównie z zysków wypracowanych w okresie kierowania Orlenem przez prezesa Obajtka, bo w 2024 roku jego zysk netto wyniósł tylko 1,4 mld zł, w 2025 tylko 2,7 mld zł, a tylko w tych dwóch latach, suma wypłaconej dywidendy, wyniosła aż 16,3 mld zł.
Podatek od nadzwyczajnych zysków jest więc już trzecim z kolei instrumentem wykorzystanym przez rząd Tuska do głębokiego sięgnięcia do zysków Orlenu i to zysków wypracowanych przez firmę jeszcze pod kierownictwem prezesa Obajtka, bo za rządów Tuska firma wypracowała zaledwie 4,1 mld zł zysku netto. Tak drenaż finansów spółki na kwotę ponad 40 mld zł oznacza, że wielkie inwestycje realizowane przez firmę takie jak: Olefiny, farma wiatrowa na Bałtyku, SMR-y, 4 elektrownie gazowe i gazowo- parowe w Gdańsku, Grudziądzu, Ostrołęce i Warszawie (Siekierki), czy inwestycje w wydobycie, między innymi w Norwegii, zostaną znacząco spowolnione, a to położy się głębokim cieniem na rozwoju firmy. Co więcej uchwalenie podatku od nadzwyczajnych zysków przez Parlament, spowodowało spadek wartości spółki Orlen ponad 20 mld zł w zaledwie w kilka dni, co więcej tendencja spadkowa wartości akcji tej spółki na giełdzie w Warszawie, trwa niestety nadal.
Mimo tego zarząd Orlenu, nie tylko godzi się na te rozwiązania forsowane przez ministra Domańskiego, a przecież bardzo niekorzystne dla przyszłości firmy, ale wręcz ostentacyjnie prezentuje takie stanowisko, wobec pozostałych firm sektora paliwowego, czego wyrazem jest zawieszenie członkostwa w POPiHN. Godzi się niestety na swoiste zarzynanie kury znoszącej złote jaja dla polskiego państwa od wielu już lat, zgodnie z zasadą realizowaną, także w wielu innych dziedzinach życia gospodarczego i społecznego przez rząd Tuska, „ po nas choćby potop”.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/763626-orlen-chce-zrobic-dobrze-domanskiemu-zawiesil-udzial-w-popihn
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.