Czy Unia szykuje się do nowego starcia handlowego z Chinami? Nawet jeśli Bruksela nie mówi o tym jeszcze otwarcie, to nieoficjalnie przyznaje, że tak dalej być nie może, bo gigantyczny deficyt w wymianie handlowej staje się poważnym problemem.
Europejska gospodarka nie radzi sobie z rosnącym wyzwaniem w postaci napływu chińskich towarów. Choć problem nie jest nowy, bo narasta w ostatnich latach, to najwyraźniej teraz Komisja Europejska uznała, że musi podjąć bardziej zdecydowane działania. Unijny komisarz ds. handlu Maroš Šefčovič wprawdzie zapowiedział (cytowany przez portal Politico), że konieczne są intensywne spotkania negocjacyjne z partnerami chińskimi, tak jak zrobili to Amerykanie przed wizytą swojego prezydenta w Pekinie, jednak nie podał konkretów. Komisarz zabrał głos w kilka dni po tym, jak agencja Bloomberg poinformowała, że władze Unii Europejskiej szykują się, by przygotować obywateli i przedsiębiorstwa do wojny handlowej z Chinami, gdyż rozważają nowe sposoby ograniczenia nie tylko importu z tego kraju.
Natomiast rzeczniczka MSZ Chin Mao Ning wczoraj na konferencji prasowej ostrzegała, że „protekcjonizm handlowy jest sprzeczny z prawami ekonomii i nie służy niczyim interesom”. Wyraziła nadzieję, że Unia podejdzie do relacji handlowych z Chinami „w sposób obiektywny i racjonalny” i „będzie współpracować, aby skrócić listę problemów”.
Paryż i Berlin różnią się w sprawie chińskiego importu
Tymczasem w samej Unii rządy dwóch najbardziej wpływowych krajów – Niemiec i Francji mają odmienne podejście do chińskiego problemu. Paryż optuje za radykalnymi działaniami, takimi jak wysokie cła i ograniczenie importowe. Berlin opowiada się za łagodniejszym podejściem ze względu z jednej strony na znaczącą obecność niemieckich firm w Państwie Środka, a z drugiej obawia się działań odwetowych Pekinu.
Chińska dominacja na Europą rośnie i przechodzi w uzależnienie
U podstaw zasadniczego wyzwania dla Unii leży nadwyżka produkcyjna Chin, które mają olbrzymi potencjał i nastawione są – co oczywiste – na eksport. Dla tego kraju Unia Europejska jest drugim co do wielkości rynkiem eksportowym. Jednak dane pokazujące skalę problemu dla naszego kontynentu nie pozostawiają żadnych złudzeń. Chińska nadwyżka w wymianie handlowej z Unią Europejską stale rośnie - w 2025 roku sięgnęła kwoty 360 miliardów euro i była o 48 miliardów euro wyższa niż rok wcześniej. Zaś wszelkie nadzieje na zniwelowanie deficytu okazują się płonne, a kolejne działania władz w Brukseli nie przynoszą efektów. Dostawy towarów i produktów ciągle rosną, a w niektórych sektorach – jak pierwiastki ziem rzadkich i minerały krytyczne Unia jest już wręcz uzależniona od dostawców chińskich. Nawet sztandarowa w Europie branża motoryzacyjna traci w zderzeniu z napływem aut z Państwa Środka. Choć chińskie elektryki i hybrydy są obłożone dodatkowymi cłami, to klienci w UE bardzo chętnie je kupują ze względu na przystępne ceny. Zaledwie w ciągu roku (2024/2025) import samochodów z Chin wzrósł globalnie o jedną piątą, a w przypadku modeli hybrydowych uległ podwojeniu. Chińscy producenci dominują także w branżach odnawialnych źródeł, choć to one miały napędzać unijną gospodarkę w wielkim procesie transformacji i w ramach strategii klimatycznej.
O tym, jakie Bruksela ma pomysły na rozwiązanie problemów handlowych z Pekinem dowiemy się zapewne dopiero za dwa tygodnie przy okazji szczytu unijnych przywódców, lub nieco wcześniej - po spotkaniu przedstawicieli krajów G7 we Francji.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/761979-europe-zalewa-import-z-chin-czy-bedzie-wojna-handlowa
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.