Sytuacja jest alarmująca i prosumenci mogą zdestabilizować nam system energetyczny – ostrzega profesor Władysław Mielczarski, komentując plany Ministerstwa Energii wprowadzenia kontroli nad indywidualną fotowoltaiką w Polsce.
Ministerstwo Energii opublikowało projekt Rozporządzenia w sprawie szczegółowych warunków funkcjonowania systemu elektroenergetycznego, który wywołuje mnóstwo kontrowersji Głównym źródłem kontrowersji jest zapis o oddaniu w praktyce operatorom systemów dystrybucyjnych kontroli nad nowymi instalacjami fotowoltaicznymi o małej mocy (od 2028 roku), a więc tymi zakładanymi przez osoby indywidualne i małe firmy. Chodzi o to, że mikroinstalacje o mocy od 0,8 kW do 50 kW miałyby podlegać kontroli, a ich właściciele (prosumenci) formalnie mają zapewnić operatorom sieci możliwość „zdalnej realizacji określonych działań”, z wyłączaniem paneli włącznie.
„Dla prosumentów to będzie na pewno mało komfortowa sytuacja, ale pamiętajmy, że w tle jest kwestia bezpieczeństwa systemu energetycznego kraju – mówi w wywiadzie dla portalu wGospodarce.pl profesor Władysław Mielczarski. Problemem jest bowiem to, że operatorzy sieci „_nie są w stanie zapanować nad energetyką prosumencką”, bo nie mają nad nią kontroli.
Zapanowanie nad żywiołowym rozwojem fotowoltaiki będzie drogo kosztować
Ekspert uważa, że kontrola nad pracą instalacji PV to dobre rozwiązanie, choć spóźnione o kilka lat. - „Kontrole takie należało podjąć nawet 4-5 lat temu, a teraz sytuacja jest już alarmowa. System jest zagrożony i może łatwo być zdestabilizowany właśnie przez prosumentów” – dodał.
Prof. Mielczarski przypomina, że panele słoneczne w Polsce mają ponad 24 tys. MW mocy, z tego połowa czyli 12 tys. MW należy do prosumentów, ale nikt tak naprawdę nie wie, jak ująć w krajowym planie pracy systemu ich produkcję. „Tutaj mamy pełną dowolność, prosument albo będzie produkował albo nie – mówi prof. Mielczarski. - Operator musi mieć możliwość wglądu w instalację. Teraz już nie ma innego wyjścia jak fizyczny system administracyjno-kontrolny”.
Ekspert ostrzega, że zapanowanie nad „niekontrolowanym przez lata i żywiołowym rozwojem fotowoltaiki będzie nas drogo kosztować”. Powód?
„Operatorzy muszą wydać miliardy złotych na budowę systemów informatycznych kierowania pracą systemu elektroenergetycznego”. A koszty tych inwestycji przerzucą na odbiorców, wiec wszyscy zapłacimy za unormowanie sytuacji.
Przypomnijmy, że odnawialne źródła i powszechna elektryfikacja to – według władz unijnych – przyszłość Europy. Bruksela nie rezygnuje z forsowania polityki klimatycznej, czyli Zielonego Ładu. - Ta ideologia nie wytrzymuje zderzania z rzeczywistością - mówi prof. Mielczarski. - Problemy, jakie wywołują odnawialne źródła, to bunt natury przeciwko ideologii klimatycznej.
Czytaj cały wywiad z profesorem Władysławem Mielczarskim „Domowe panele pod kontrolą, czyli bunt natury” na portalu wGospodarce.pl
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/761364-prywatna-fotowoltaika-musi-byc-kontrolowana-to-nieuniknione
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.