Komisja Europejska planuje tzw. pakt sieciowy - chciałaby przejąć kontrolę nad inwestycjami w największe i najważniejsze sieci energetyczne w Unii Europejskiej, a zwłaszcza nad budową połączeń między krajami. – Dla Polski to utrata suwerenności energetycznej – ostrzega była minister klimatu i środowiska Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.
Pomysł, by to specjalnie powołana agencja unijna projektowała budowę sieci, łączących poszczególne kraje to jeden z elementów European Grids Package, jaki w grudniu 2025 roku przedstawiła Komisja Europejska, a który jest właśnie w trakcie uzgodnień w Europarlamencie. Formalnie chodzi o przepisy ułatwiające inwestycje w elektroenergetyce i przyśpieszające wydawanie pozwoleń na budowę linii. Jednak przez propozycje oddania przez kraje członkowskie części kompetencji w kwestii inwestycji transgranicznych wywołuje potężne kontrowersje. Już pięć państw, w tym i Polska, zgłaszają zastrzeżenia. Krytycznie ocenia to także była minister klimatu i środowiska Anna Łukaszewska- Trzeciakowska.
Bruksela obiecuje tańszy prąd. „Nic z tego nie będzie”!
„Jeśli to Bruksela będzie całej Europie planować budowę wielkich transgranicznych linii energetycznych to nie tylko będziemy mieć problemy z bezpieczeństwem dostaw energii ale i stracimy suwerenność energetyczną” – ocenia w wywiadzie dla portalu wGospodarce.pl. Dodaje, że „skoro proces decyzyjny będzie w paneuropejskiej agencji, to realizacja inwestycji w Polsce i poszczególnych krajach będzie dużo trudniejsza”.
Bruksela argumentuje, że centralizacji inwestycji w sieci jest konieczna, a silny i połączony europejski system energetyczny to najbardziej opłacalny sposób zwiększenie udziału odnawialnych źródeł i elektryfikację Europy, co ma przełożyć się na obniżenie cen prądu na kontynencie. Była minister klimatu i środowiska uważa jednak, że tańszego prądu w Polsce nie będzie – przeciwnie, ze względu na sąsiedztwo systemu niemieckiego możemy się znaleźć w bardzo trudnej sytuacji.
Wskazała, że szefowie planowanej unijnej agencji „mogą zakwestionować sens budowy konkretnej linii energetycznej w Polsce i powiedzieć nam na przykład, że jest niepotrzebna, bo przecież Niemcy nam dostarczą swoją – teoretycznie tanią – energię z OZE”.
Oni będą szafować hasłami ekologii i czystej energii, a my będziemy mieć drogi prąd, bo zostaniemy wykorzystani przez Niemcy jako swoisty magazyn energii
— mówi ekspertka. -
To byłby kompletny dramat. Bo w praktyce polskie władze i PSE utraciłyby kontrolę nad swoimi połączeniami elektroenergetycznymi
— uważa Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.
Unia chce przejąć pieniądze za przesył prądu
Pakiet sieciowy, jaki proponują władze unijne, zawiera jeszcze inne niebezpieczne i niekorzystne dla krajów członkowskich rozwiązanie. Nie tylko chodzi o centralnie sterowane inwestycje, ale także o przejęcie ogromnych pieniędzy. Operatorzy systemów przesyłowych, tacy jak Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) mieliby obowiązkowo oddawać część środków pozyskanych z opłat do Brukseli, by sfinansować działanie superagencji, która będzie wydawać je na budowę wybranych linii transgranicznych. Anna Łukaszewska-Trzeciakowska uważa, że ten pomysł jest nie do przyjęcia, bo pozbawi kraje członkowskich i ich operatorów sieci kwot niezbędnych na budowę i modernizację krajowych linii elektroenergetycznych.
Bruksela dysponować będzie naszymi pieniędzmi według własnego uznania
— wyjaśniła.
Czytaj cały wywiad z Anną Łukaszewską-Trzeciakowską na portalu wGospodarce.pl.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/761153-bruksela-chce-recznego-sterowania-energetyka-w-calej-europie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.