Minister finansów Andrzej Domański nakazał wstrzymanie przygotowania projektu ustawy o inwestycjach na kolei w latach 2027-2030 o wartości 31,5 mld zł, a decyzję umotywował między innymi realizacją programu CPN, czyli ceny paliw niższe.
Program CPN jest realizowany zaledwie przez 1,5 miesiąca (od 31 marca tego roku) i polega na obniżeniu stawki VAT z 23 proc. do 8 proc., a także obniżkę podatku akcyzowego do poziomu akceptowanego przez KE od benzyn i oleju napędowego. Jak informował minister Domański w momencie wprowadzenia programu CPN, te obniżki oznaczały szacunkowe zmniejszenie wpływów podatku VAT o ok. 0,9 mld zł i podatku akcyzowego o ok. 0,7 mld zł miesięcznie.
Jak się okazuje zaledwie po 1,5 miesiąca jego realizacji i tak przecież opóźnionego o około miesiąc, minister Domański wręcz rozpaczliwie poszukuje środków na jego kontynuację i w związku z tym chce ograniczać wydatki budżetowe, w tym przypadku inwestycje kolejowe. Swoją drogą jeżeli dla 20. gospodarki świata, którą premier Tusk ogłosił jakiś czas temu, rezygnacja z 1,6 mld zł dochodów budżetowych miesięcznie, jest takim problemem, że w konsekwencji trzeba ciąć wydatki na inwestycje kolejowe, to wejście do tego ekskluzywnego grona, jest tylko i wyłącznie czystą statystyką.
Rzeczywiście sytuacja budżetu państwa jest coraz bardzie dramatyczna, o czy świadczy, wynoszący aż blisko 90 mld zł deficyt budżetowy, zaledwie po 4 miesiącach tego roku, co wynika z komunikatu ministerstwa finansów opublikowany 15 maja. Z tego komunikatu wynika, że tak dramatycznie wysoki deficyt budżetowy ma miejsce w sytuacji, kiedy wydatki są wykonane tylko w 30 proc. tych planowanych, a więc o ponad 3 pp. niższe od upływu czasu, a to jest potwierdzeniem że premier Tusk i jego minister finansów Andrzej Domański, fatalnie prowadzą finanse publiczne.
Nie jest to wprawdzie zaskoczenie, to już przecież trzeci budżet koalicji 13 grudnia realizowany w podobny sposób, gigantyczne deficyty budżetowe, dochody budżetowe zdecydowanie niższe od tych zaplanowanych i brak pieniędzy w zasadzie na wszystko. Ten brak środków budżetowych na wszystkie dziedziny finansowane z budżetu, widać było już w pierwszym roku rządów Tuska, ale to co dzieje w trzecim roku tych rządów, wygląda zupełnie dramatycznie, co szczególnie widać w ochronie zdrowia.
Przypomnijmy także, że prawie 90 mld zł deficytu budżetowego za 4 miesiące tego roku, to fragment większej całości, czyli pogłębiającej się zapaści polskich finansów publicznych w ciągu już blisko 2,5 roku rządów koalicji 13 grudnia i to mimo przyzwoitych poziomów wzrostu PKB w każdym z tych lat. Już pod koniec października 2024 roku, rząd Tuska zdecydował się na nowelizację budżetu, w wyniku której zwiększono deficyt budżetowy z 184 mld zł do 240 mld zł, choć ostatecznie został on zrealizowany w wysokości 211 mld zł, ale tylko dlatego, że wydatki budżetowe wykonano tylko w 96 proc. zaplanowanych, a więc były aż 32 mld zł mniejsze, niż planowano. Z kolei budżet na 2025 rok został zaplanowany z jeszcze wyższym deficytem w wysokości aż 289 mld zł i z jego szacunkowego wykonania wynika, że został zrealizowany w wysokości 276 mld zł, ale tylko dlatego, że znowu wydatki budżetowe zrealizowano w jeszcze niższej wysokości niż w 2024 roku, a więc w 94 proc., czyli o ponad 50 mld zł mniejszej niż planowano.
Ale zupełnie dramatycznie pod tym względem wygląda rok 2026, bo to już trzeci budżet z deficytem aż 272 mld zł i wspomnianym już wynoszącym prawie 90 mld zł deficytem, zaledwie po 4 miesiącach tego roku, a tak naprawdę już z deficytem wynoszącym blisko 100 mld zł, że względu na „sztuczne” powiększenie dochodów z VAT w styczniu tego roku.
A przecież podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości, szczególnie w drugiej kadencji polska gospodarka doświadczyła negatywnych skutków pojawienia się tzw. czarnych łabędzi w postaci Covid-19, gwałtownego wzrostu cen surowców energetycznych spowodowanego przez Rosję, a także agresji Rosji na Ukrainę. Oznaczało to z jednej strony mniejsze wpływy podatkowe do budżetu, z drugiej strony konieczność poniesienia znacznie większych wydatków w tym szczególnie na wsparcie dla przedsiębiorców na utrzymanie miejsc pracy podczas pandemii Covid-19, czy też uruchomienie tarcz antykryzysowych. A było ich aż kilka w tym tzw. antyinflacyjną a więc między innymi obniżenie stawki VAT na żywność z 5 proc. do 0 proc., co obowiązywało przez ponad 2 lata od 1 lutego 2022 do 31 marca 2024, a szacunkowa utrata wpływów z tego tytułu była szacowana na przynajmniej 12 mld zł rocznie. Ale w ramach tej tarczy były także obniżki VAT i akcyzy także na paliwa, gaz , energię elektryczną i cieplną obowiązujące przez wiele miesięcy, co oznaczało wielomiliardowe uszczuplenia wpływów z tych podatków do budżetu państwa. Była także tarcza solidarnościowa mrożąca ceny prądu od września 2022 na poziomie tamtego roku przez cały rok 2023 i dopiero objęcie władzy przez koalicję 13 grudnia spowodowało, że krok po kroku rezygnowano z tych osłon i ostatecznie wygasły one w grudniu 2024.
I za rządów Prawa i Sprawiedliwości na to wszystko było stać ówczesne państwo polskie i nasz budżet, a mimo tego budżet państwa w 2023 roku zamknął się deficytem ok 85 mld zł , a więc mniejszym, niż ten który rząd Tuska osiągnął po zaledwie 4 miesiącach tego roku. Informacja pochodząca od ministra Domańskiego, że 1,6 mld zł miesięcznie na obniżkę cen paliw jest poważnym problemem i w związku z tym trzeba ciąć wydatki na inwestycje kolejowe, tylko potwierdza, że rządząca koalicja 13 grudnia doprowadziła finanse publiczne na skraj przepaści po zaledwie 2,5 roku rządzenia.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/760686-stan-budzetu-jest-tak-dramatyczny-ze-program-cpn-jest-problemem
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.