Rzeczniczka Komisji Europejskiej Paula Pinho skomentowała groźby prezydenta Donalda Trumpa o tym, że nałoży 25-procentowe cła na samochody z UE, mówiąc, że w przypadku podjęcia przez USA działań niezgodnych ze wspólnym porozumieniem, Unia zastrzega sobie prawo do ochrony własnych interesów. Z kolei szef MSZ Radosław Sikorski przyznał, że zapowiedź USA podwyżki ceł na samochody z UE jest dla Polski złą wiadomością.
Pinho oświadczyła, że UE realizuje zobowiązania wynikające z porozumienia z USA zgodnie ze standardową praktyką legislacyjną, na bieżąco informując o tym administrację amerykańską.
Utrzymujemy ścisły kontakt z naszymi partnerami, także po to, żeby mieć jasność co do realizacji zobowiązań ze strony amerykańskiej
— poinformowała rzeczniczka.
Zapewniła, że UE pozostaje w pełni zaangażowana w utrzymywanie przewidywalnych i korzystnych dla obu stron relacji transatlantyckich. Podkreśliła jednak, że jeśli USA podejmą działania niezgodne z zawartym przez obie strony porozumieniem, to UE pozostawi sobie możliwość podjęcia działań mających na celu ochronę jej własnych interesów.
„To nie jest dla nas dobra wiadomość”
Polska jest ważnym dostawcą podzespołów dla przemysłu motoryzacyjnego, dlatego zapowiedź USA podwyżki ceł na samochody z UE jest dla nas złą wiadomością - powiedział szef MSZ Radosław Sikorski.
Polska jest wielkim dostawcą podzespołów do samochodów, więc to nie jest dla nas dobra wiadomość
— powiedział w TVN24 wicepremier Sikorski.
„To byłoby bardzo szkodliwe”
Głos zabrało także Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA), którego dyrektorka generalna Sigrid de Vries, choć nie chciała bezpośrednio odnieść się do komentarzy Trumpa, to oświadczyła, że „powrót do ceł w wysokości 27,5 proc. i niekończący się spór handlowy to byłoby bardzo szkodliwe dla europejskich producentów samochodów, pracowników branży i całej gospodarki UE” - podał Reuters.
Z kolei Niemiecki Związek Przemysłu Samochodowego (VDA) wezwał Stany Zjednoczone i Unię Europejską do szybkiego podjęcia rozmów oraz przestrzegania obowiązującej umowy handlowej.
Szefowa VDA Hildegarda Mueller oceniła, że koszty dodatkowych ceł będą ogromne i prawdopodobnie odczują je także konsumenci w USA.
To kolejny raz, gdy VDA przestrzega przed negatywnymi konsekwencjami amerykańskich planów podwyższenia ceł. W styczniowym komunikacie, w trakcie sporu dotyczącego Grenlandii, Mueller oświadczyła, że „koszty dodatkowych ceł byłyby ogromne dla niemieckiego i europejskiego przemysłu, zwłaszcza że czasy i tak są trudne”.
Decyzja Trumpa
Prezydent Trump oświadczył w piątek, że „z przyjemnością informuje”, iż w przyszłym tygodniu podwyższy cła na samochody osobowe i ciężarowe z UE do 25 proc. Zarzucił Unii Europejskiej, że nie przestrzega umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi, nie doprecyzował jednak, w jakim aspekcie.
Komisarz UE ds. handlu Marosz Szefczovicz jeszcze w ubiegłym tygodniu, po spotkaniu w Waszyngtonie z amerykańskim ministrem finansów Scottem Bessentem przekonywał, że USA zamierzają się trzymać porozumienia handlowego zawartego z UE w lipcu 2025 r. Umowa, która weszła w życie w sierpniu ubiegłego roku, wprowadzała m.in. jednolitą stawkę celną w wysokości maksymalnie 15 proc. na większość towarów z UE, w tym samochody.
Po wyroku Sądu Najwyższego USA znoszącym większość ceł nałożonych przez Trumpa, cła do lipca br. wynoszą 10 proc. Z wypowiedzi urzędników USA wynika, że po zakończeniu dochodzeń w sprawie nieuczciwych praktyk handlowych zostaną one podwyższone do 15 proc.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/759327-cla-na-samochody-z-ue-sikorski-to-nie-jest-dobra-wiadomosc
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.