Wczoraj ukazał się komunikat GUS ramach unijnej tzw. kwietniowej notyfikacji fiskalnej wg ESA2010, dotyczący wielkości deficytu i długu sektora instytucji rządowych i samorządowych za rok 2025, łącznie z danymi w tym zakresie za ostatnie 4 lata. Deficyt wyniósł blisko 284 mld zł czyli aż 7,3 proc. PKB, a dług publiczny aż 2, 335 mld zł, czyli 59,7 proc. PKB, deficyt był 2,1 pp PKB wyższy, a dług aż o 10,1 pp PKB wyższy, niż deficyt i dług w 2023 roku, ostatnim roku rządów Prawa i Sprawiedliwości. Szokujące jest jest tempo przyrostu deficytu i długu, jesteśmy najszybciej zadłużającym się krajem UE, co więcej zaplanowany na 2026 rok deficyt budżetowy w wysokości 272 mld zł i przyrost długu publicznego o kolejne ponad 400 mld zł oznacza, że w tym roku tempo zadłużania naszego kraju jeszcze przyśpieszy.
Rzeczywiście sytuacja budżetu państwa, a w konsekwencji także finansów publicznych, pogarsza się z roku na rok, a w tym roku jego realizacja przebiega zupełnie dramatycznie, bo deficyt budżetowy zaledwie po 3 miesiącach sięgnął już 70 mld zł i jest najwyższy deficyt w tym czasie od roku 1990. Co więcej nie realizacja dochodów budżetowych już na początku roku jest wyraźnie niższa od upływu czasu (19 proc. a upływ czasu 25 proc.) i to mimo tego, że jak to podkreślał w debacie budżetowej minister finansów, dochody podatkowe zostały urealnione (zmniejszone), mimo wysokiego jak na warunki unijne wzrostu gospodarczego, który został zaplanowany na poziomie 3,9 proc. PKB. A przecież wzrost PKB jest ciągle przede wszystkim oparty o konsumpcję, inwestycję mają nieduży wkład do tego wzrostu, a eksport netto wręcz ciągnie PKB w dół, a przecież konsumpcja co do zasady jest w Polsce opodatkowana stawką VAT w wysokości 23 proc..
Trzeba także przypomnieć, że rząd koalicji 13 grudnia realizuje już trzeci budżet państwa z ogromnym deficytem budżetowym, ten w 2024 roku wyniósł około 211 mld zł, w 2025 roku wyniósł blisko 276 mld zł, a w 2026 roku zaplanowano go na poziomie ok 272 mld zł. Natomiast dług publiczny związany z tymi budżetami wzrósł o 320 mld zł w 2024 roku, o 324 mld zł w 2025 roku do kwoty 2,335 mld zł (ok. 60 proc. PKB), a więc aż o ponad 10 pp PKB w stosunku do roku 2023. W roku 2026 dług wzrośnie o kolejne ponad 400 mld zł do łącznej astronomicznej kwoty ok. 2,7 biliona zł (ponad 66 proc. PKB), a więc aż o blisko 17 pp PKB w stosunku do roku 2023, co oznacza, że jesteśmy najszybciej zadłużającym się krajem w UE.
Wyraźnie widać także, że wpływy z VAT, który stanowi blisko 60 proc. wszystkich wpływów podatkowych, są piętą achillesową rządu Tuska, jeszcze w 2023 roku wyniosły w związku z kreatywną księgowością ministra finansów tylko 244 mld zł (a tak naprawdę co najmniej 275 mld zł), w 2024 roku ok 288 mld zł (w rzeczywistości o ok 12 mld zł mniejsze), podczas gdy planowano je na poziomie 316,5 mld zł, w 2025 roku 322 mld zł (planowano je na poziomie 350 mld zł), a w roku 2026 tylko 341,5 mld zł, a więc były o 8,5 mld zł mniejsze niż plan w 2025, mimo wspomnianego wzrostu gospodarczego zaplanowanego na poziomie 3,9 proc. PKB. Sumarycznie więc przez 3 lata wpływy z VAT wzrosną ok. 66 mld zł, a więc o ok. 24 proc. w sytuacji gdy w ciągu tych 3 lat (2024-2026), skumulowany wzrost PKB szacunkowo wyniesie ok 11 proc., a skumulowana inflacja ok. 10,5 proc. Z kolei wpływy z CIT to 68 mld zł 2023 roku rosną do 80,4 mld zł w 2026, a ponieważ ok 7 mld zł to podwyżka stawki CIT dla banków z 19 proc. do 30 proc. w 2026, to w warunkach porównywalnych wpływy wyniosłyby73 mld zł, czyli wzrost w ciągu 3 lat rosną o zaledwie 5 mld zł, a więc tylko o 7 proc., jeszcze raz powtórzmy przy skumulowanym wzroście PKB o ok. 11 proc. i skumulowanej inflacji ok.10,5 proc..
Niestety w ten sposób obecny rząd Tuska nawiązuje do niechlubnych swoich rządów w latach 2008-2015, kiedy to dochody budżetowe wzrosły zaledwie o 36 mld zł z 253 mld do 289 mld zł, a więc zaledwie o 14 proc., skumulowany wzrost PKB wyniósł wtedy o. 28 proc., a skumulowana inflacja ok 20 proc., a więc wtedy realnie dochody budżetowe wręcz spadły. Dla porównania w czasie rządów PiS w latach 2016-2023, doszło do więcej niż podwojenia, a więc wzrostu o ponad 100 proc. wpływów z VAT z 123 mld zł w 2015 roku do 275 mld zł w 2023 (przy zapewnieniu porównywalności), prawie potrojenia wpływów z CIT z 25 do ponad 70 mld zł w 2022), przy skumulowanej inflacji ok 47 proc. i skumulowanym wzroście PKB o ponad 31 proc., a więc w przypadku VAT realnie wzrosły o ok 60 proc., a w przypadku CIT realnie wzrosły aż o ok. 140 proc.
Konkluzją tej sytuacji musi być stwierdzenie, że rząd Tuska nie pilnuje dochodów budżetowych, a wręcz panuje polityczne przyzwolenie na niepłacenie, albo tylko częściowe płacenie podatków przez „bliskich i znajomych królika”, co potwierdzają także liczne wpisy na platformie X szefowej największego związku zawodowego pracowników KAS Pani Agaty Jagodzińskiej. Co więcej to załamanie finansów publicznych powoduje, że rząd jest sparaliżowany w sytuacji kiedy pojawia się jakikolwiek kryzys, tak jak niedawno na rynku paliw, reakcja nastąpiła tylko na skutek presji PiS i to z miesięcznym opóźnieniem, a chodziło o ewentualny ubytek dochodów budżetowych na poziomie 1,6 mld zł miesięcznie (nie ma przestrzeni fiskalnej do obniżek podatków, ale to przecież rząd 13 grudnia do tego doprowadził). Wczorajszy komunikat GUS prezentujący wielkość deficytu i długu publicznego wg metodologii unijnej ESA2010, dobitnie to potwierdza, jeżeli chodzi o wielkość deficytu za 2025 wyprzedziła nas w UE, tylko Rumunia (deficyt 7,9 proc. PKB), a jeżeli chodzi o przyrost długu jesteśmy niekwestionowanym liderem w UE, ale akurat to „osiągnięcie” rządu Tuska, nie jest powodem do chwały.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/758633-porazajacy-komunikat-gus-po-2-latach-rzadow-tuska
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.