Droższe bilety lotnicze i odwoływanie lotów – to nowa rzeczywistość branży lotniczej w Unii Europejskiej. Brak porozumienia pokojowego USA z Iranem i dalsza blokada Cieśniny Ormuz oznaczać będą strategiczny problem – niedobór paliwa.
Unia Europejska ma coraz większe problemy z dostepnością paliwa lotniczego, bo jest uzależniona od jego importu. Władze w Brukseli szukają sposobów, jak zapobiec rychłym niedoborom. Powodem kryzysu jest wstrzymanie dostaw z Bliskiego Wschodu.
Unijny komisarz ds. energii Dan Jorgensen ostrzegł, że najbliższe „kilka tygodni może okazać się kluczowe”. Jego zdaniem „latanie stanie się droższe, a w niektórych przypadkach możemy się nawet spodziewać odwołania lotów”. Wypowiedź unijnego komisarza już stała się prorocza. Szefowie Lufthansy, największego europejskiego przewoźnika, ogłosili, że odwołują aż 20 tysięcy lotów w okresie letnim. Tym samym koncern dołącza do firm europejskich ograniczających połączenia, na której już są takie tuzy rynku jak Scandinavian, KLM, czy Ryanair.
Oszczędzają na zapas przed sezonem letnim
Wszystkie te linie zdecydowały się na rezygnację z niektórych połączeń, głównie na krótkich dystansach, by móc realizować loty w zbliżającym się letnim sezonie podróży. Liczą, że zdołają zaoszczędzić paliwo, bo – jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie potrwa dłużej – będzie ono nie tylko dużo droższe, ale też o wiele trudniej dostępne.
Unia bazuje bowiem na imporcie w dużej mierze z krajów arabskich, które nie są w stanie przez blokadę Cieśniny Ormuz, realizować dostaw dla odbiorców. Przed problemami w ubiegłym tygodniu ostrzegał Europę szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej Faith Birol, sugerując, że zapasy paliwa lotniczego wystarczą na zaledwie sześć tygodni. Wprawdzie wczoraj komisarz ds. transportu Apostolos Tzitzikostas zapewniał media, że mimo rosnącej presji na dostawy paliwa lotniczego w UE, nie ma obecnie dowodów na „rzeczywiste niedobory”, to jednak i tak sytuacja jest trudna. Komisarz Tzitzikostas zapewnia także, że nie ma obaw, że latem dojdzie do „masowego odwołana lotów”. Ale wśród szefów linii lotniczych optymizmu nie widać. Zaledwie kilka dni temu szef Ryanair Michael O’Leary powiedział w wywiadzie dla Sky News, o możliwym zakłóceniu dostaw paliwa lotniczego już w maju, jeśli Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta. A stabilność tych dostaw – według niego – to „bardziej palący problem” niż ceny samego paliwa.
Bruksela będzie ręcznie sterować zapasami paliwa?
Bruksela szuka alternatywnych dostaw i zabiega o import paliwa lotniczego ze Stanów Zjednoczonych, ale szybko to nie nastąpi. Stąd – jak informował komisarz Dan Jorgensen – pomysł na podzielenie się paliwem przez kraje członkowskie.
Jeśli zajdzie taka potrzeba, możemy dokonać redystrybucji i podzielić się zasobami paliwa lotniczego, które posiadamy – mówił wczoraj dziennikarzom w Madrycie.
Natomiast komisarz Apostolos Tzitzikostas, cytowany przez Reutersa zapowiedział, że Komisja Europejska przedstawi liniom lotniczym wytyczne dotyczące sposobu postępowania w przypadku niedoborów paliwa lotniczego spowodowanych wojną z Iranem, a także w kwestiach związanych z przydziałem slotów na lotniskach i zakazem tankowania. (Ten zakaz może uniemożliwić samolotom załadunek dodatkowego paliwa w tanich lokalizacjach.) Oficjalnie zrobił jednak dobrą minę do złej gry zapewniając, że „Europa jest gotowa na przyjęcie wszystkich turystów i gości w okresie letnim”.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/758604-bruksela-bedzie-recznie-sterowac-rynkiem-paliwa-lotniczego
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.