Co się dzieje z polską gospodarką? Ogromny deficyt budżetu państwa, rosnące bezrobocie, siadające inwestycje, produkcja przemysłowa i wysokie koszty energii oraz paliw. „Za chwilę trzy filary wzrostu PKB będą się chwiać, bo będą bardzo słabe. Nasza sytuacja wygląda bardzo źle. Są dowody na to, że rząd działa na niekorzyść naszej gospodarki” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl. prof. Zbigniew Krysiak. Prezes i założyciel Instytutu Myśli Schumana dodaje, że „podcina się dziś skrzydła naszym przedsiębiorstwom”. „Ten rząd nie jest kompetentny w sprawach zarządzania tak złożonym podmiotem, jakim jest gospodarka całego kraju” - podkreśla nasz rozmóca.
Portal wPolityce.pl: Ogromny wzrost deficytu w pierwszych trzech miesiącach tego roku. To już prawie 80 mld zł, czyli więcej niż zakłada budżet. Dlaczego ta dziura w finansach publicznych tak szybko się rozszerza?
Prof. Zbigniew Krysiak: Odcinane są dziś wszystkie korzenie inwestycyjne w naszej gospodarce. Poziom inwestycji spada, a inwestorzy wyjeżdżają. To przekłada się na dużo mniejsze dochody budżetu państwa, niż one powinny być, szczególnie jeśli chodzi o VAT. Pamiętajmy, że inwestycje, a nie tylko konsumpcja, są źródłem podatku VAT. Jeśli usuwamy takie inwestycje jak Centralny Port Komunikacyjny, czy też infrastruktura portowa oraz całą masę innych, to mamy to, co mamy. W tej chwili zaczyna także dochodzić do głosu wpływ kosztów ETS-u, czyli podatku za emisję CO2, na naszą gospodarkę. Nie tylko zyski przedsiębiorstw są przez to coraz mniejsze, ale drenowane są także kieszenie gospodarstw domowych. Ludzie mają coraz mniej pieniędzy, żeby wydawać na konsumpcję, na różnego rodzaju towary, czy też inwestować w zakup mieszkań. W ten sposób jesteśmy jako Polska penalizowani i rząd powinien usunąć te przeszkody niemal z dnia na dzień, dlatego że w dalszej perspektywie to będzie jeszcze bardziej dla nas dokuczliwe.
Wysokie ceny energii mają być jeszcze wyższe.
Efektem podatku ETS, który elektrownie węglowe muszą płacić, jest to, że odbiera się im w ten sposób fundusze na inwestycje. Te środki, które płacą elektrownie węglowe za emisję CO2, mogłyby wkładać w inwestycje, w modernizację, budowanie nowych bloków energetycznych. Przypominam, że nowe bloki energetyczne zasilane węglem emitują nie więcej CO2, niż bloki gazowe, bo technologie poszły znacznie do przodu. Te modernizacje i inwestycje dałyby z kolei dodatkowe dochody budżetowe, czyli wzrost zysków. Gdyby nie uszczuplano tych funduszy elektrowniom, wówczas byłby one podstawą dla podatku dochodowego. Tymczasem te koszty energii odstraszają inwestorów, którzy rezygnują i uciekają z Polski. To są skutki wysokich kosztów energii. To zjawisko jest również widoczne w Niemczech, ale gdybyśmy tę sprawę ruszyli u nas, to mielibyśmy zupełnie inną sytuację.
Czy klimat dla przedsiębiorczości pogarsza się? Możemy już mówić o dekoniunkturze?
W tamtym roku firmy ratingowe pogorszyły nasze notowania, co wiąże się ze wzrostem kosztów finansowania naszego długu. Trzeba jasno powiedzieć, że rząd tworzy bardzo negatywny klimat w gospodarce. Między innymi chodzi o umowę z krajami Mercosur, która tworzy negatywny klimat dla rolnictwa, a ono wiąże się przecież z przetwórstwem. Tymczasem sektor przetwórstwa rolno-spożywczego był w Polsce do tej pory potężny. Mamy bardzo negatywny klimat dla przemysłu drzewnego i leśnego. Głupotą jest zakazanie wycinania drzew, aby ograniczać dostarczanie surowców z Polski, dlatego że nasz drzewostan i tak ciągle przyrasta. Mamy pseudoekologiczną propagandę, która blokuje wycinanie drzew, a przecież ten drzewostan cały czas przyrasta, trudno myśleć, że oni o tym nie wiedzą. Zamiast tańszego źródła tego surowca, przemysł drzewny musi sprowadzać go z zagranicy. W ten sposób tworzy się dekoniunktura. Tartaki padają, dlatego że nie mają naszego surowca, a przecież nie będą go sprowadzać z zagranicy w dużych ilościach, bo funkcjonują na bardzo niskich marżach. To się staje dla nich nieopłacalne.
Produkcja przemysłowa także staje się nieopłacalna? Wszyscy spodziewali się, że w nowym roku jakoś się odbije, a tymczasem nic z tego.
Proszę zobaczyć, że przemysł drzewny jest mocno powiązany z przemysłem budowlanym. Jak pan zauważył, ta dekoniunktura dotyczy też przemysłu budowlanego i wynika właśnie z tego łańcucha. Idąc dalej, trzeba powiedzieć, że przemysł budowlany ściśle wiąże się z produkcją wyposażenia mieszkań i domów. Skoro siada nam budownictwo, a zatem również ogranicza się sprzedaż mebli , wyposażenia. Mówiąc wprost, mamy dziś rząd, który nie jest kompetentny w sprawach zarządzania tak złożonym podmiotem, jakim jest gospodarka całego kraju. Oni nie widzą tych związków przyczynowo-skutkowych.
Nie widzą także zagrożenia, jakie na nas sprowadzają, lawinowo zadłużając państwo?
To wszystko idzie w kierunku jeszcze większego zadłużania, choćby poprzez zaciągnięcie kolejnego kredytu z Brukseli na zbrojenia. Jego koszty będą horrendalne. Na razie PSL zwrócił się w kierunku projektu ustawy, który przewiduje wykorzystanie środków Narodowego Banku Polskiego.
Nie wykluczają także zaciągnięcia pożyczki z unijnego SAFE.
To są dowody na to, że rząd działa na niekorzyść naszej gospodarki. Publicznie oczywistym faktem jest to, że jeśli mamy środki, które nie są oprocentowane z NBP, a tamta pożyczka jest oprocentowana, to przecież każdy normalny gospodarz domu dokonałby korzystniejszego wyboru. Gdyby ktoś zaproponował nam rozwiązanie, które nie oznacza dla nas żadnych kosztów, to przecież byśmy je wybrali. De facto dostajemy z NBP surową gotówkę, bo nasze aktywa złota wypracowały taką wartość. Narodowy Bank Polski dobrze zarządzał aktywami złota, dlatego one wypracowały nam takie możliwości, taki zysk.
Czy to są sprawy zbyt skomplikowane dla rządzących, by nie można ich było zrozumieć?
Cała nasza gospodarka, jeśli źle zarządzana, bo uruchomiono działania ją hamujące i to z pełną świadomością. Trudno sobie wyobrazić, żeby obecni decydenci nie rozumieli, tego, co robią. Przykładem jest PKP Cargo i oddanie Niemcom tego rynku przewozów. Kupuje się składy w Niemczech, zamiast w bydgoskich zakładach PESA. Zamiast wprowadzić te pieniądze do PESA, by dalej pracowały, wydaje się je na zewnątrz. Takie przykłady można mnożyć. Gdybyśmy zapytali jakiegokolwiek gospodarza domu, lub gospodyni, czy postępowałaby w ten sposób, to każdy odpowiedziałby, że oczywiście nie.
Rośnie bezrobocie. W rok przybyło prawie 100 tys. bezrobotnych, stopa bezrobocia jest powyżej 6 proc., mamy prawie milion ludzi bez pracy. Czy to się zmieni?
Ten trend rosnącego bezrobocia się nie zmieni i ono niestety będzie się zwiększać. Przedsiębiorcy po prostu próbują się ratować przed bankructwem. Niektórym się to nie udaje i zamykają swoje firmy. Inni mocno ograniczają działalność, bo wolą przeżyć, niż jechać na ujemnych bilansach, bo wtedy musieliby się całkowicie zamknąć. Ten trend niestety się już utrwalił i jeśli będziemy mieli ten rząd jeszcze do końca kadencji, to wzrost bezrobocia może sięgnąć poziomu nawet ośmiu i więcej procent.
Mniej ludzi pracuje, mniejsze wpływy z podatków dochodowych?
To jest kolejna konsekwencja obecnego stanu naszej gospodarki. Poza tym, jeżeli rośnie bezrobocie, to trzeba tym bezrobotnym płacić zasiłek. Oni nie tylko nie mają dochodu, który wracałby do gospodarki, ale są także obciążeniem dla ZUS. Nie ma podatku dochodowego, nie ma VAT, nie ma wpływów budżetowych, a luka w ZUS rośnie i jest zawsze łatana przez budżet. To jest dodatkowe obciążenie dla państwa i dla budżetu. Przypomnę, że za czasów poprzedniego rządu Donalda Tuska wpływy do ZUS pokrywały w tylko ok. 60 proc. dokonywanych z niego bieżących wypłat. Natomiast za rządów premiera Mateusza Morawieckiego te wpływy do ZUS były już w stanie pokryć aż 90 proc. wypłat. To pokazuje, jak mocno zmieniła się wówczas sytuacja na rynku pracy, bo gospodarka dobrze funkcjonowała. Niestety teraz jedziemy w dół i mamy rosnące bezrobocie.
A co z koniunkturą, na której dziś opiera się polska gospodarka?
Skoro ludzie nie mają dochodów, to nie kupują w takich ilościach, jak do tej pory, więc koniunktura konsumpcyjna się pogarsza. W efekcie to również prowadzi do większych obciążeń dla ZUS-u.
To może eksport?
Sprawa eksportu także totalnie siada. Mówiąc kolokwialnie, podcina się dziś skrzydła naszym przedsiębiorstwom, którym spada produkcja, zwłaszcza jeśli chodzi o rolnictwo. Tymczasem wzrost PKB zależy generalnie od inwestycji, a te – jak już mówiłem - spadają na łeb, na szyję. Do tej pory jeszcze jechaliśmy na konsumpcji, ale ten wzrost bezrobocia powoduje, że środki, które gospodarstwa domowe jeszcze posiadały, które utrzymywały jakiś poziom konsumpcji, właśnie się kończą. Za chwilę trzy filary wzrostu PKB będą się chwiać, bo będą bardzo słabe. Nasza sytuacja wygląda bardzo źle.
Dziękuję za rozmowę.
Czytaj także
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/756475-prof-krysiak-rzad-dziala-na-niekorzysc-naszej-gospodarki
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.