Wczoraj resort finansów opublikował komunikat dotyczący wykonania budżetu w okresie styczeń-luty 2026, z którego wynika, że zaledwie po 2 miesiącach realizacji budżetu, deficyt wynosi aż 48,5 mld zł. To niespotykana sytuacja w polskich finansach publicznych po roku 1990, a więc w ciągu ostatnich ponad 35 lat, żeby w sytuacji prawie 4 proc. wzrostu PKB zaplanowanym na 2026 rok, w budżecie państwa, a szerzej w całych finansach publicznych, mielibyśmy tak dramatycznie wysoki deficyt budżetowy. Co więcej, mamy do czynienia z tak wysokim deficytem mimo tego, że jak wskazują mocno zróżnicowane wpływy w styczniu i w lutym z podatku VAT, który stanowi ponad 50 proc. wszystkich dochodów budżetowych, doszło do przeniesienia części jego wpływów z grudnia 2025 roku na styczeń 2026 roku, przy pomocy mechanizmu przyśpieszonych zwrotów. Otóż w styczniu 2026 wpływy z VAT wyniosły aż 42,5 mld zł, a w lutym tylko 22,5 mld zł, co oznacza, że w styczniowych dochodach z VAT jest przynajmniej kilkanaście miliardów złotych przesuniętych dochodów z VAT z grudnia 2025 roku na styczeń 2026 roku. Gdyby nie ta kreatywna księgowość ministra finansów dotycząca podatku VAT, deficyt budżetowy za 2 miesiące tego roku znacząco przekraczałby 60 mld zł, ale upublicznienia takiej informacji minister Domański chciał po prostu uniknąć.
Prawie 50 mld zł deficytu budżetowego za 2 miesiące, to fragment większej całości, czyli pogłębiającej się zapaści polskich finansów publicznych w ciągu zaledwie 2 lat rządów koalicji 13 grudnia. Przypomnijmy bowiem, że już pod koniec października 2024 roku rząd zdecydował się na nowelizację budżetu, w wyniku której zwiększono deficyt budżetowy z dotychczasowych 184 mld zł do 240 mld zł, choć ostatecznie został on zrealizowany w wysokości 211 mld zł, ale tylko dlatego, że wydatki budżetowe wykonano tylko w 96 proc. zaplanowanych, a więc były aż 32 mld zł mniejsze, niż planowano. Z kolei budżet na 2025 rok został zaplanowany z jeszcze wyższym deficytem w wysokości aż 289 mld zł i z jego szacunkowego wykonania wynika, że został zrealizowany w wysokości 276 mld zł, ale tylko dlatego, że znowu wydatki budżetowe zrealizowano w jeszcze niższej wysokości niż w 2024 roku, a więc w 94 proc., czyli o ponad 50 mld zł mniejszej, niż planowano. Ale zupełnie dramatycznie pod tym względem wygląda rok 2026, bo to już trzeci budżet z deficytem aż 272 mld zł i wspomnianym już wynoszącym prawie 50 mld zł deficytem zaledwie po 2 miesiącach tego roku, a tak naprawdę już z deficytem wynoszącym ponad 60 mld zł ze względu na sztuczne powiększenie dochodów z VAT w styczniu tego roku.
Ale przecież nie tylko o deficyty budżetowe tu chodzi, rząd Tuska chętnie pożycza także poza budżetem, żeby finansować zadania publiczne, co skutkuje tym, że dług publiczny liczony metodą unijną ESA2010, wyniósł w 2024 roku około 320 mld zł, w 2025 roku najprawdopodobniej ponad 360 mld zł, a w 2026 przekroczy 420 mld zł. A więc tylko suma deficytów budżetowych za 3 lata wyniesie ok. 760 mld zł, a długu publicznego zbliży się do astronomicznej sumy 1,1 biliona złotych i to oznacza, że będziemy najszybciej zadłużającym się krajem w Unii Europejskiej. Ostrzega w tej sprawie także KE, która ostatnio raporcie opublikowanym w lutym tego roku, podała dane, że jeżeli tempo zadłużania Polski nie spowolni, to w ciągu 10 lat, a więc do roku 2036 przekroczy aż 107 proc. PKB, co oznacza, że wariant grecki jest już na horyzoncie.
W tej sytuacji wręcz dramatycznie wyglądają starania ministra finansów, żeby pozyskiwać środki zewnętrzne, w tym unijne i przy ich pomocy, choćby przejściowo „reperować” budżet państwa. Stąd między innymi, co ujawnił ostatnio prezes NIK, wykorzystywanie środków z KPO na poprawienie płynności budżetu (w 2024 roku aż 90 proc. środków z KPO zostało przeznaczenie na poprawienie płynności budżetu, a zaledwie 10 proc. na realizacje inwestycji zapisanych w tym programie, a chodziło o kwotę ponad 90 mld zł), a teraz także próba wykorzystania w taki sam sposób zaliczki z programu SAFE. Rząd mimo weta prezydenta zapowiedział podpisanie umowy tej pożyczki, bowiem liczy na szybkie przekazanie zaliczki w wysokości 15 proc. całości jej kwoty, czyli około 6,5 mld euro, a więc ponad 28 mld zł. Te pieniądze nie zostaną przekazane od razu żadnej firmie produkującej uzbrojenie, tylko przynajmniej przez kilka miesięcy będą wykorzystywane do zapewnienia płynności budżetu, a wynoszący blisko 50 mld zł deficyt budżetowy zaledwie za 2 miesiące tego roku jest tego potwierdzeniem.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/755766-po-2-miesiacach-2026-r-prawie-50-mld-zl-deficytu
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.