Pomimo ataku na Iran i związanych z wydarzeniami na Bliskim Wschodzie napięć, a co za tym idzie także wzrostem cen ropy i gazu, Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 0,25 pkt proc.
Informację tę przekazał Narodowy Bank Polski w komunikacie. Główna stopa procentowa, stopa referencyjna, spadła z 4 proc. do 3,75 proc.
NBP podał także, że pozostałe stopy procentowe również zostały obniżone o 0,25 pkt proc. Stopa lombardowa została obniżona do 4,25 proc. w skali rocznej, stopa depozytowa do 3,25 proc., stopa redyskontowa weksli – do 3,8 proc., a stopa dyskontowa weksli – do 3,85 proc.
Obniżka stóp wejdzie w życie od jutra.
Zapowiadana obniżka
Obniżkę stóp procentowych zapowiadał w ubiegłym miesiącu prezes NBP prof. Adam Glapiński.
Wskazywał wówczas, że Rada Polityki Pieniężnej będzie podejmować decyzję ws. zmiany lub pozostawienia stóp procentowych na dotychczasowym poziomie stosownie do swojej oceny sytuacji ekonomicznej w najbliższych tygodniach. Wskazał też, że obecnie RPP analizuje skutki sześciokrotnych obniżek stóp w ub.r.
Analizujemy te skutki, patrzymy dalej i będziemy gotowi do następnych decyzji
— zaznaczył szef banku centralnego.
PRZYPOMINAMY: Co dalej ze stopami procentowymi? Prof. Glapiński ujawnia: „Patrzymy dalej i będziemy gotowi do następnych decyzji”
Zaskoczenie
Mimo to decyzja o obniżeniu stóp i tak jest pewnym zaskoczeniem. Eksperci spodziewali się, że nie dojdzie do niej z uwagi na atak na Iran.
Chyba nie ma co kombinować. Nie będzie jutro żadnej obniżki stóp od RPP. Na razie nie warto jednak wieszczyć scenariuszy zatrzymania lub odwrócenia kierunku ruchu stóp. Na to zdecydowanie za wcześnie. Obecna sytuacja to nie 2021/2022 (popyt zupełnie gdzie indziej)
— pisał dzień wcześniej mBank Research.
Dobra wiadomość dla kredytobiorców
Kolejna z cyklu obniżek stóp procentowych jest dobrą informacją dla kredytobiorców. Ich raty spadną o kolejne kilkadziesiąt złotych. To będzie oznaczać, że zostanie im więcej środków na inne wydatki, na zakupy wyposażenia czy wyjścia na tzw. miasto. To napędza sprzedaż detaliczną towarów i usług.
Również osoby, które planują wziąć kredyt – na dom czy samochód – też będą miały powód do radości, bo obniżka stóp procentowych zwiększa dostępność kredytu. Zwykle cykl obniżek prowadzi do zwiększenia akcji kredytowej, co w kolejnym etapie prowadzi do wzrostu cen m.in. mieszkań. Ostatnim przykładem takiej sytuacji były lata pandemii, kiedy po obniżce stóp procentowych oraz programach pobudzających zadłużanie się na mieszkanie doszło do gwałtownego wzrostu cen nieruchomości w Polsce.
Na obniżkach korzystają także firmy, które mają zadłużenie. Firmowe kredyty zwykle są powiązane z rynkowymi stopami procentowymi, więc niższe stopy NBP to niższy koszt obsługi zadłużenia, a więc większe zyski firm. Tutaj również występuje podobny mechanizm jak w przypadku kredytobiorców prywatnych – również tym firmom, które planują wzięcie kredytu na inwestycje, jest łatwiej go pozyskać i obsłużyć, toteż często niskie stopy procentowe oznaczają powoli rozkręcający się boom inwestycyjny, co w średnim terminie oznacza wzrost kosztów materiałów i robocizny.
Korzyść dla państwa
Jednym z beneficjentów obniżek stóp procentowych jest budżet państwa. Na lutowej konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński mówił, że obniżka stop procentowych o 175 punktów bazowych, czyli w skali odnotowanej w 2025 r., redukuje koszty obsługi zadłużenia państwa o około 25 mld zł w ciągu pierwszych dwóch lat. Biorąc pod uwagę, że w 2026 r. na ten cel budżet ma ok. 90 mld zł, jest to spora oszczędność. Jednak obniżki stóp procentowych zwykle nie przekładają się 1 do 1 na rentowności obligacji, m.in. ze względu na wysokie emisje długu, jakich Polska dokonuje w ostatnim czasie. Poza tym inwestorzy, którzy dokonują zakupów polskich obligacji, często porównują ich zyskowność z tym, co można zarobić w innych krajach. Zbyt niska zyskowność w stosunku do innych krajów z danego koszyka rynkowego może prowadzić do problemów ze sprzedażą nowych emisji, dlatego też rentowności obligacji spadają częściej wolniej niż stopy procentowe.
Dodatkowo niższe stopy procentowe zwykle pobudzają gospodarkę, na czym również korzysta budżet. Przede wszystkim chodzi o wydatki konsumpcyjne, dokonywane przez zwykłych Polaków, którzy często przy niskich stopach procentowych rezygnują z oszczędzania i decydują się na kupowanie – w tym często towarów importowanych. To wszystko przekłada się na wyższe wpływy z VAT czy akcyzy (np. od samochodów), a w dalszej kolejności z podatków dochodowych, bo przyspieszenie wzrostu oznacza wzrost dochodów osób indywidualnych oraz firm.
Na obniżkach stóp procentowych korzysta także giełda – inwestorzy, kiedy widzą spadek zysków z bezpiecznych lokat takich jak depozyty bankowe czy obligacje, decydują się przerzucić część środków na giełdę. Zwykle napływ środków na giełdę zaczyna się w okresie poprzedzającym cykl obniżek stóp procentowych. Przykładem mogą być notowania WIG 20 – osiągnął on najniższy poziom na przełomie sierpnia i września 2022 r., a potem zaczął rosnąć – mimo że RPP jeszcze we wrześniu 2022 r. podniosła stopy procentowe. Obniżki zaczęły się dopiero rok później. Tymczasem od początku września 2022 r. do początku lutego br. indeks WIG 20 wzrósł o prawie 150 proc.
Ten efekt – wzrostu notowań akcji na giełdzie – często przekłada się na umocnienie złotego, bo na GPW lokują inwestorzy z zagranicy, którzy wchodząc do Polski wymieniają waluty na złotego na rynku. Na notowania złotego ma także wpływ duża podaż obligacji skarbowych, która zachęca inwestorów z zagranicy do zakupu polskich papierów skarbowych.
Tak jak obniżki stóp procentowych są korzystne dla spłacających kredyty czy dla tych, co chcą się zadłużyć, tak negatywnie wpływają na zarobek oszczędzających. Przy czym oni szybciej i silniej odczuwają efekt obniżek stóp procentowych niż zadłużeni, bo banki zwykle szybciej obniżają oprocentowanie lokat niż kredytów. W efekcie część oszczędzających decyduje się na rezygnację z depozytów i wydają oszczędności na zakupy, zwykle o większej wartości. Zmniejsza się także napływ nowych oszczędności, aczkolwiek w ostatnim czasie widać było, że mimo obniżek stóp procentowych stopa oszczędności w Polsce szybko rosła. W III kwartale 2025 r. – jak podał Polski Instytut Ekonomiczny – stopa oszczędności wyniosła 10,2 proc., co jest wynikiem najwyższym od 2020 r. Ekonomiści wiążą ten efekt ze wzrostem wynagrodzeń realnych – czyli różnicą między tempem wzrostu wynagrodzeń a inflacją – oraz z doświadczeniami z czasów pandemii, kiedy wiele osób musiało korzystać z oszczędności, bo wiele biznesów straciło przychody.
Kto straci?
Często jako instytucje, które tracą na obniżkach stóp procentowych, wskazuje się banki. Faktycznie jednak nie zawsze jest to prawda. Przede wszystkim banki zarabiają na różnicy między tym, ile biorą za pożyczony kapitał a ile muszą za niego zapłacić. Często w trakcie cyklu obniżek stóp procentowych ta różnica się rozszerza a nie zawęża. Przykładem może być rok 2025 – banki zarobiły wtedy prawie 48,7 mld zł, a więc więcej niż w roku 2024, kiedy to było niespełna 40,1 mld zł, czy niż w roku 2023, kiedy było to nieco ponad 27,6 mld zł. A przecież stopy procentowe były wyższe w roku 2023 czy w roku 2024.
Dodatkowo w ostatnich latach banki sprzedają sporo kredytów o tzw. okresowo stałej stopie procentowej – oznacza to, że klient zaciąga kredyt i przez zwykle 5 lat płaci takie same raty. To oznacza, że osoby, które zaciągnęły taki kredyt np. w roku 2023 nie odczują obniżki stóp procentowych aż do 2028 r., o ile nie uda im się wynegocjować z bankiem obniżki oprocentowania. Obecnie takie kredyty stanowią ok. 30 proc. portfela kredytowego, co znaczy, że banki zarabiają na tym więcej mimo obniżek stóp procentowych.
Poza tym niskie stopy procentowe nakręcają akcję kredytową – jest więcej chętnych na zadłużenie się, zarówno wśród konsumentów i wśród firm, co oznacza większe wpływy banków z opłat i prowizji. Często też wzrost sprzedaży kredytów prowadzi do podwyżki marży przez banki, co oznacza niewielkie podwyżki oprocentowania kredytów. Najczęściej widać to w kredytach konsumpcyjnych – w styczniu 2026 r. średnie oprocentowanie nowych kredytów na cele konsumpcyjne, liczone przez NBP, wyniosło 10,8 proc., a więc więcej niż w grudniu – 10 proc. – czy listopadzie – 10,4 proc., mimo że i w listopadzie, i w grudniu RPP obniżała stopy procentowe. Aby zyski banków zaczęły spadać, konieczny jest dłuższy okres utrzymywania się stóp procentowych na stosunkowo niskim poziomie – wówczas banki muszą z jednej strony konkurować o depozyty, co oznacza wyższe koszty, a jednocześnie walcząc o klienta redukują marże kredytowe.
Na obniżkach stóp procentowych korzysta także inflacja – wyższe wydatki konsumpcyjne i większa akcja kredytowa napędza wzrost cen usług, a także – zwykle mniejszy – cen towarów. W efekcie prędzej czy później dochodzi do momentu, kiedy RPP decyduje się na podwyżkę stóp procentowych, aby tę inflację powstrzymać.
Adrian Siwek/PAP/X
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/754654-jest-decyzja-rpp-ws-stop-procentowych-obnizone
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.