Eskalacja konfliktu wokół Iranu i groźba zakłóceń w Cieśninie Ormuz wywołały skok cen ropy i nerwowość na rynkach. „Rosja może chwilowo zyskać, ale sankcje ograniczą skalę tych korzyści” – ocenił w rozmowie z PAP Tymon Pastucha z PISM.
Po atakach USA i Izraela irańska Gwardia Rewolucyjna (IRGC) ogłosiła zakaz wpływania do Cieśniny Ormuz i praktycznie wstrzymała ruch. To przesmyk łączący Zatokę Perską z Morzem Arabskim i Oceanem Indyjskim, przez który przepływa przynajmniej jedna piąta światowego transportu morskiego ropy naftowej.
W odwecie za amerykańsko-izraelskie ataki bombowe Iran wysyła także drony przeciwko innym państwom Zatoki. Dlatego m.in. Katar wstrzymał produkcję gazu LNG, a saudyjski koncern naftowy Saudi Aramco zawiesił prace w trafionej przez irańskiego bezzałogowca rafinerii w Ras Tanura. W efekcie rosną ceny ropy.
Wahania cen ropy
W poniedziałek, 3 marca, cena ropy Brent wzrosła do 82,81 dol. za baryłkę, co oznacza wzrost o 6,52 proc. w porównaniu z dniem poprzednim. Dziś cena wahała się w okolicach 84 dol. za baryłkę.
W krótkim okresie Rosja może skorzystać na wydarzeniach w Iranie, zwiększając swoje dochody ze sprzedaży ropy
— ocenił w rozmowie z PAP Tymon Pastucha, analityk ds. polityki energetycznej Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM).
Ekspert zauważył, że Rosja zmaga się obecnie z nadpodażą własnej ropy i trudnościami w jej zbyciu, a zakłócenia eksportu ropy z państw Zatoki Perskiej i rosnące ceny ułatwią jej sprzedaż części ładunków, które już znajdują się na tankowcach i dotąd nie mogły znaleźć portu odbioru.
W opinii Pastuchy Rosja nie może jednak liczyć na „nadzwyczajne zyski” wynikające z obecnej sytuacji w Zatoce Perskiej, bo z powodu sankcji musi oferować klientom wysokie zniżki na eksportowany surowiec.
Dyskonto wynikające z reżimu sankcyjnego pozostanie znaczące — może sięgać 15–30 dol. na baryłce, zależnie od tego, jak rynek będzie wyceniał ryzyko związane z importem rosyjskiej ropy
— zauważył ekspert.
Rosjanie odrobią straty?
W opinii rozmówcy PAP także długookresowo Rosjanie na amerykańskiej wojnie z Iranem raczej nie odrobią budżetowych strat, bo nadal będą się musieli mierzyć z dotychczasowymi ograniczeniami: barierami logistycznymi, niechęcią części odbiorców oraz koniecznością oferowania głębokich przecen.
Federacja Rosyjska, drugi największy eksporter ropy po Arabii Saudyjskiej i trzeci największy producent tego surowca po USA i Arabii Saudyjskiej, jest krajem objętym największą liczbą sankcji na świecie. Według statbase.org na Rosję nałożono 24 387 sankcji.
Aby izolować gospodarczo Rosję i ograniczyć jej eksport ropy, z którego finansuje wojnę przeciwko Ukrainie, Unia Europejska przyjęła do grudnia ub. roku 19 pakietów sankcji i nałożyła na rosyjską ropę pułap cenowy. Wynosi on obecnie 51,9 dol. za baryłkę. Z kolei amerykańska administracja za czasów prezydenta Joe Bidena ogłaszała co najmniej 32 pakiety sankcji rocznie. Obecna administracja, w sierpniu 2025 r., wprowadziła 25-procentowe cła na indyjskie zakupy ropy z Rosji.
Indie są trzecim — po Stanach Zjednoczonych i Chinach — największym konsumentem ropy na świecie i muszą sprowadzać około 89 proc. surowca niezbędnego do pokrycia własnego zapotrzebowania.
Groźba amerykańskich sankcji
Groźba amerykańskich sankcji przekonała Indie do pozyskiwania ropy z innych źródeł. Według scenariusza Rystad Energy z 26 lutego br. import Indii z Rosji może spaść o 40 proc. w stosunku do stycznia, do ok. 600 tys. baryłek dziennie.
Jak wynika z analizy amerykańskiego think tanku Carnegie Endowment for International Peace, na efekt obniżki indyjskiego importu z Rosji nałożyły się także sankcje wprowadzone 22 października 2025 r. przez Stany Zjednoczone wobec rosyjskich firm energetycznych Rosnieft i Łukoil. Ich eksport do Indii odpowiadał za około 60 proc. indyjskich zakupów ropy z Rosji.
Nad rosyjską ropą wisi także widmo przygotowanej przez Republikanów, ale popieranej także przez Demokratów, senackiej ustawy o sankcjach na kraje kupujące rosyjską ropę, gaz i uran. Zgodnie z zapisami ustawy nowe sankcje dotknęłyby m.in. takie kraje jak Chiny i Indie. Na razie jednak projekt nie wyszedł z Senatu, z powodu, jak podał Reuters, oporu prezydenta Donalda Trumpa.
Polityka sankcyjna Zachodu
Polityka sankcyjna Zachodu sprawiła, że według szacunków Polskiego Instytutu Ekonomicznego udział dochodów z eksportu ropy w budżecie Federacji Rosyjskiej spadł w 2025 rok do 4 proc. PKB w porównaniu z 7,5 proc. w 2022 roku.
W dłuższym, a nawet średnim okresie, na rosyjski eksport ropy wciąż kluczowo oddziałuje polityka sankcyjna prowadzona przez UE i USA. Nawet jeśli w sytuacji pogorszenia warunków na globalnym rynku energii część państw unijnych mogłaby dążyć do złagodzenia restrykcji, to przy utrzymaniu obecnego reżimu sankcyjnego Rosja nie będzie w stanie odbudować swoich tradycyjnych kanałów dystrybucji
— podkreślił Pastucha.
Jego zdaniem warto też pamiętać, że Indie i Chiny opierają większość importu ropy na dostawach z państw Zatoki Perskiej. Jeśli więc sytuacja w regionie ustabilizuje się i dostawy z Zatoki pozostaną pewne, rosyjska ropa stanie się dla tych odbiorców jeszcze mniej atrakcyjna.
Zarówno ze względu na jakość, jak i ryzyko sankcyjne
— dodał.
Sankcje na Iran
Długoterminowo sytuację Rosji mogłoby dodatkowo pogorszyć zniesienie sankcji na Iran i zwiększenie irańskiej produkcji. Efekt nie byłby natychmiastowy, bo odbudowa łańcuchów dostaw, zwiększenie wydobycia i dostosowanie infrastruktury eksportowej wymaga czasu, jednak w perspektywie kilku lat irańska ropa mogłaby odebrać Rosji część rynków zbytu (np. Indie).
Do podobnych wniosków doszedł na łamach „Daily Telegraph” Owen Matthews, który zauważył, że gdyby wolnemu Iranowi udało się odbudować produkcję ropy do poziomu 6,6 mln baryłek dziennie, osiągniętego w 1976 roku, przed epoką sankcji, to stałby się poważną konkurencją dla Rosji.
Rosyjski eksport utrudnia także coraz śmielsze blokowanie jej tzw. floty cieni, która powstała na wzór irańskiej po to, żeby uniknąć zachodnich sankcji. Jej starzejące się tankowce pływają pod banderą takich krajów jak Panama, Gambia, Barbados czy Komory i transportują rosyjską ropę naftową m.in. do Chin i Indii.
Jak podał brytyjski dziennik „Guardian”, rosyjską ropę przewozi nielegalnie od 1000 do 1200 statków. Ponad połowa z nich jest obecnie objęta sankcjami, a reszta unika wykrycia, zmieniając m.in. banderę.
Przejmowanie tankowców floty cieni
Od końca 2025 r. Stany Zjednoczone rozpoczęły abordaże i przejmowanie tankowców floty cieni. Jak dotąd USA zajęły 10 takich statków. Do Amerykanów dołączyła Belgia, której siły specjalne, wspierane przez francuskie helikoptery, przejęły na Morzu Północnym tankowiec Ethera należący prawdopodobnie do floty cieni, pływający pod banderą Gwinei.
Coraz częstsze działania wymierzone w rosyjską flotę cieni, także ze strony państw europejskich, podnoszą koszty eksportu i zwiększają ryzyko dla przewoźników
— ocenił Pastucha.
Podkreślił, że nie doprowadzi to do całkowitego zniknięcia tych statków, ale znacząco utrudni ich funkcjonowanie.
Ochrona nielegalnych transportów
Jak zauważył, Rosja prawdopodobnie będzie próbowała chronić te nielegalne transporty — np. poprzez obecność funkcjonariuszy na pokładach lub eskortę marynarki wojennej — ale to tylko dodatkowo zwiększy koszty żeglugi i obniży rentowność eksportu.
Rosyjskie dostawy mogą też według eksperta ucierpieć wskutek rosnącej ostrożności firm działających w szarej strefie. Wyższe ryzyko może skłonić je do wycofania się z obsługi rosyjskich ładunków lub do żądania znacznie wyższych stawek, co jeszcze bardziej obciąży rosyjski sektor naftowy.
Jak jednak podkreślił Pastucha, nie można wykluczyć eskalacji konfliktu w Zatoce Perskiej, np. całkowitego zamknięcia Cieśniny Ormuz i zniszczenia instalacji rafineryjnych Arabii Saudyjskiej. To mogłyby według niego wywołać istotne zaburzenia w globalnych łańcuchach dostaw ropy i ograniczyć podaż z państw Zatoki.
W takim scenariuszu Rosja zyskałaby silniejszą pozycję przetargową i mogłaby znacząco zwiększyć swoje przychody eksportowe
— podsumował Pastucha.
Według oceny Energy Aspects, londyńskiego dostawcy danych i informacji dla uczestników rynku energii, „szanse na szybkie rozwiązanie, które pozwoli uniknąć zakłóceń w dostawach, zmalały”. Firma powołała się na słowa prezydenta Trumpa, który 1 marca zasugerował, że amerykańska kampania militarna może potrwać nawet cztery tygodnie.
CZYTAJ WIĘCEJ:
PAP/oprac. Natalia Wierzbicka
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/754637-atak-na-iran-a-ceny-paliw-i-swiatowa-gospodarka
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.