„Jedna Europa, jeden rynek” – to nowe hasło Komisji Europejskiej, które ma pomóc podźwignąć gospodarkę. „To groźny pomysł na federalizację, czyli super państwo” – ocenia Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.
Jedna gospodarka
Już w marcu przewodnicząca Komisji Europejskiej zaprezentuje plan nie tylko uproszczenia przepisów, ale konkretnych działań w ramach Unii, licząc, że uratuje przemysł i wskrzesi inwestycje. Ma to w konsekwencji doprowadzić do poprawy konkurencyjności branż, jakie przez dekady napędzały gospodarkę, a obecnie zmagają się olbrzymimi problemami, wynikającymi m.in. z restrykcyjnej polityki klimatycznej Wspólnoty. Większość pomysłów, o których wstępnie poinformowała Ursula von der Leyen po wczorajszym szczycie przywódców UE, sprowadza się do ujednolicenia europejskiej gospodarki. Jednocześnie jednak to w Brukseli miałyby zapadać kluczowe decyzje i to w odniesieniu do dziedzin, dotychczas będących w kompetencji rządów krajowych.
Za ideą ujednolicenia kryje się m.in. unia energetyczna i unia kapitałowo- oszczędnościowa. Jednocześnie już wcześniej von der Leyen ostrzegła, że jeżeli jakieś kraje nie będą nowymi planami zainteresowane, to inne – chętne - będą mogły „iść naprzód”, nie oglądając się na innych i zacieśniać współpracę. Wcześniej zdarzały się takie sytuacje, że kilka krajów w jakiejś dziedzinie decydowało się na tzw. „wzmocnioną współpracę”, ale nie dotyczyło to tak ważnych kwestii, o jakich teraz mówi szefowa KE.
Ukończenie Unii Oszczędnościowo-Inwestycyjnej może uwolnić inwestycje o wartości do 470 miliardów euro
— mówiła wczoraj po szczycie Ursula von der Leyen.
Jestem zdeterminowana, aby tym razem to się stało, po co najmniej dziesięciu latach debaty nad unią rynków kapitałowych. Chcemy to zrobić do 2027 roku. Jeśli jednak nie będzie to możliwe do końca tego roku, zaproponuję wzmocnioną współpracę tym, którzy chcą przyspieszyć
— dodała.
Pod dyktando Niemiec i Francji
Anna Łukaszewska-Trzeciakowska, była minister Klimatu i Środowiska krytycznie ocenia te zapowiedzi.
To już nie tylko ma być Unia dwóch, ale wielu prędkości, albo wstęp do super państwa
— mówi.
Federalizacja nie rozwiąże problemów gospodarczych, co najwyżej służyć będzie najsilniejszym krajom – Niemcom i Francji. Bo w praktyce doprowadzi do tego, że wszyscy inni będą musieli działać pod ich dyktando i na rzecz ich gospodarek. I tylko ich interesy będą się liczyć, inne państwa zostaną zepchnięte na margines
— dodaje.
Przypomnijmy, że pomysł Europy dwóch prędkości w ostatnim czasie mocno forsują władze Niemiec, a pod koniec stycznia zorganizowały spotkanie ministrów z udziałem sześciu państw w tym i Polski, by zachęcić do pogłębionej współpracy.
Rząd powinien bronić Polskę przed przystąpieniem do tego pseudo elitarnego klubu, bo to dla naszej gospodarki nie przyniesie nic dobrego. Polska postrzegana jest przez Niemcy przede wszystkim jako wielki rynek zbytu i miejsce dla montowni, a nie dla rozwoju nowoczesnych technologii, zatem mówimy o pułapce średniego rozwoju
— wskazuje Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.
Oszczędności na zielone inwestycje
Ostrzega też przed skutkami wdrożenia unii kapitałowej i energetycznej. Pierwsza zakłada wykorzystanie oszczędności obywateli UE do finansowania inwestycji ze strategii gospodarczej Wspólnoty poprzez odpowiednie instrumenty finansowe i zachęty podatkowe. Zaś unia energetyczna spowoduje oddanie części kompetencji w strategicznym sektorze, jakim jest energetyka, do Brukseli.
Sięganie po nasze oszczędności na emeryturę, czyli do kieszeni przyszłych emerytów, by sfinansować inwestycje, na które inni nie chcą pożyczyć pieniędzy, to jest zgroza. Tak samo groźny będzie wspólny rynek w energetyce, bo to Komisja ma decydować, kto i jakie sieci i połączenia międzysystemowe będzie budować
— mówi Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.
I dodaje, że wszystko wskazuje na to, iż „jesteśmy w przededniu walki o suwerenność Polski”.
Przed Europą dwóch prędkości, która będzie wstępem do centralizacji, czyli super państwa ostrzegał także w wywiadzie dla programu „Piątka Gospodarce.pl” w TV W Polsce 24 prezes Instytutu Myśli Schumana. Profesor Zbigniew Krysiak uważa, że centralizacja decyzji ma być narzędziem do dominacji Niemiec w Europie i to pod każdym względem. Przypomniał, że centralizacja gospodarki „wcześniej czy później prowadzi do upadłości”, zaś „skutki i koszty będą potężne”.
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/753098-unia-energetyczna-i-kapitalowa-nabiera-tempa
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.