Kraje na całym świecie ostrzegły, że nowe amerykańskie cła będą miały katastrofalne konsekwencje dla światowej gospodarki. Chiny skrytykowały protekcjonistyczny zwrot Waszyngtonu, a państwa europejskie wezwały do wspólnej odpowiedzi UE, w tym nałożenia restrykcji na amerykańskie usługi cyfrowe. Tymczasem największe indeksy giełdowe na Wall Street zanotowały ostre spadki z powodu obaw o światową wojnę handlową po ogłoszeniu ceł przez prezydenta USA Donalda Trumpa.
Prezydent Donald Trump podpisał rozporządzenie o „cłach wzajemnych” na towary sprowadzane do Stanów Zjednoczonych. Zapowiedziane przez USA stawki mają stanowić połowę zsumowanych ceł i pozacelnych barier handlowych stosowanych przez inne kraje. Różnią się one w zależności od kraju i wahają się między 10 proc. a 34 proc. - np. dla towarów z państw UE wynoszą one 20 proc., dla Chin - 34 proc., dla Japonii – 24 proc. Na liście nie umieszczono Rosji, uzasadniając tę decyzję minimalną wymianą handlową z tym krajem ze względu na sankcje nałożone na Kreml w 2022 r., po rozpoczęciu przez władze w Moskwie pełnowymiarowej inwazji na Ukrainę.
Krytyka i odpowiedzi Europy
Decyzja Trumpa wzbudziła kontrowersje i ostrą reakcję krajów na całym świecie: część zadeklarowała chęć negocjacji, a część zagroziła odwetem i zapowiedziała rozwijanie relacji z innymi partnerami handlowymi.
Wielka Brytania - objęta niższą niż kraje UE, 10-procentową stawką - podkreśliła, że mimo powagi sytuacji zachowuje spokój. Brytyjski minister handlu Jonathan Reynolds zaznaczył, że Londyn nie chce wojny handlowej i liczy na zawarcie porozumienia. Ostrzegł zarazem, że rząd „zrobi wszystko, co konieczne, by bronić brytyjskiego interesu narodowego” i „nie zawaha się podjąć (odpowiednich) działań”.
W podobnym tonie nowe cła skomentował Rzym. Włoska premierka Giorgia Meloni - jedna z bliższych Trumpowi przywódczyń europejskich - zapowiedziała, że jej rząd będzie pracować nad porozumieniem z Waszyngtonem, by nie dopuścić do wojny handlowej. Jak ostrzegła, taka wojna osłabiłaby Zachód.
Minister gospodarki Niemiec Robert Habeck ostrzegł, że „amerykańska mania ceł” może spowodować ogromne szkody na całym świecie, natomiast dla konsumentów w USA „ten dzień nie będzie dniem wyzwolenia, ale dniem inflacji”. Zaznaczył, że gdyby USA nie chciały negocjowanego rozwiązania, UE udzieli „wyważonej, jasnej i zdecydowanej odpowiedzi”.
Ubolewanie z powodu decyzji administracji USA wyraził też premier Irlandii Micheal Martin, który ocenił, że 20-procentowe cła na import z UE nie są korzystne dla żadnej ze stron. Szef irlandzkiego rządu wezwał Unię Europejską do udzielenia wspólnej, wyważonej odpowiedzi.
W ostrzejszym tonie wypowiedziała się Francja, deklarując gotowość do wojny handlowej. „Donald Trump myśli, że jest panem świata” – oświadczyła rzeczniczka rządu Sophie Primas w rozmowie z nadawcą RTL. Wyjaśniła, że należy spodziewać się dwóch fal reakcji na amerykańskie cła - pierwsza, stanowiąca odpowiedź na taryfy nałożone na stal i aluminium, pojawi się w połowie kwietnia, a druga nastąpi najprawdopodobniej w końcu miesiąca i będzie dotyczyć szerszego zakresu dóbr i usług. Możliwy jest „atak na amerykańskie usługi cyfrowe” - zapowiedziała Primas.
Szefowa KE Ursula von der Leyen podkreśliła, że cła są „poważnym ciosem dla światowej gospodarki”, ponieważ skutkują wzrostem inflacji i podniosą koszty życia milionów konsumentów. Przypomniała, że UE kończy pracę nad cłami o wartości 25 mld euro, ogłoszonymi w odpowiedzi na wcześniejsze podniesienie stawek na stal i aluminium. Jak podkreśliła, nie jest jednak jeszcze za późno, by rozwiązać problemy poprzez negocjacje. Gotowość do dialogu wyraził komisarz ds. handlu Marosz Szefczovicz.
Z kolei szef Rady Europejskiej Antonio Costa oznajmił, że nadszedł czas na ratyfikację porozumień z Mercosurem i Meksykiem.
Handel jest potężnym motorem globalnego dobrobytu. UE pozostanie zagorzałą orędowniczką wolnego i uczciwego handlu
— podkreślił Costa.
Premier Czech Petr Fiala oznajmił w wypowiedzi dla portalu Denik.cz, że taryfy ogłoszone przez Trumpa są niefortunne i błędne. Nie spodziewa się, że będą one miały bezpośredni wpływ na Republikę Czeską, ale ich pośredni wpływ może być bardzo silny. Jego zdaniem Europa jest gotowa do negocjacji, ale także do udzielenia jasnej odpowiedzi.
To nie my sprowokowaliśmy tę wojnę handlową
— podkreślił. Czeski premier napisał w sieci X, że „najlepsze cła to cła zerowe”.
Do tego potrzeba jednak zgody dwóch stron
— zaznaczył.
Odpowiedź Portugalii na amerykańskie cła powinna uwzględnić interes krajowych spółek - powiedział w czwartek portugalski minister gospodarki Pedro Reis. Sprecyzował, że rząd Portugalii prowadzi intensywne rozmowy z największymi firmami tego kraju oraz różnymi organizacjami branżowymi, aby ocenić ryzyko w przypadku zastosowania środków odwetowych wobec USA.
Musimy zrobić wszystko, aby ostateczne ich użycie nie zachwiało łańcuchami produkcji w Portugalii i UE”
— dodał.
Litwa uruchomiła infolinię dla przedsiębiorstw. Ministerstwo gospodarki i innowacji zaoferowało wstępny pakiet wsparcia w wysokości około 20 mln euro dla przedsiębiorstw, które ucierpią w konsekwencji nowych ceł.
Reakcja innych państw
Chiny, które są już uwikłane w spór handlowy z USA, wyraziły „stanowczy” sprzeciw wobec ceł ogłoszonych przez Trumpa. Pekin wezwał do „natychmiastowego” wycofania tych decyzji, grożąc podjęciem środków odwetowych w celu ochrony swoich interesów. Już po ogłoszeniu w lutym przez USA pierwszych ceł na chiński import, Pekin odpowiedział m.in. 15-procentowymi taryfami na import węgla i skroplonego gazu ziemnego (LNG) oraz cłami w wysokości od 10 do 15 proc. na import produktów rolno-spożywczych z USA. Rzecznik ministerstwa handlu He Yadong zaznaczył, że cła są przejawem „protekcjonizmu i zastraszania” innych państw.
Na decyzję zareagowała także Kanada, mimo że tym razem nie znalazła się na liście krajów objętych nowymi cłami (USA już wcześniej nałożyły na ten kraj 25-procentowe taryfy). Premier Mark Carney zapowiedział, że Ottawa odpowie „środkami zaradczymi”, aby chronić kanadyjskich pracowników i budować najsilniejszą gospodarkę w grupie G7.
Z kolei Australia utrzymuje, że przewidziane na nią cła w wysokości 10 proc. są „całkowicie nieuzasadnione”, ale nie zamierza nakładać na USA taryf odwetowych. Zdaniem premiera Anthony’ego Albanese decyzje Trumpa „nie mają oparcia w logice” i „nie są działaniami przyjaciela”.
Izrael, dzień przed środowym oświadczeniem Trumpa, zniósł wszystkie cła importowe na amerykańskie towary, a mimo to w dekrecie Waszyngtonu przewidziano 17-procentowe cła na import z tego państwa. Minister finansów Becalel Smotricz poinformował w czwartek rano, że prowadzi konsultacje z przedstawicielami biznesu na temat wpływu ceł na izraelską gospodarkę. Stany Zjednoczone są największym partnerem handlowym Izraela. Według statystyk amerykańskiego rządu, w 2024 r. izraelski eksport do USA miał wartość ponad 22 mld dolarów, a import ze Stanów Zjednoczonych - blisko 15 mld dolarów.
Publiczna stacja Kan zaznaczyła, że dużą część izraelskiego eksportu do USA stanowią nie towary, ale usługi i na razie nie wiadomo, czy one również zostaną objęte nowymi cłami
Wpadki na Wall Street
Tymczasem największe indeksy giełdowe na Wall Street zanotowały ostre spadki z powodu obaw o światową wojnę handlową po ogłoszeniu ceł przez prezydenta USA Donalda Trumpa.
O godz. 9.30 (godz. 15.30 czasu polskiego) indeks Dow Jones spadł na otwarciu o 2,66 proc., szeroki indeks S&P 500 – o 3,32 proc., a zdominowany przez firmy technologiczne Nasdaq - o 4,5 proc.
Firma Apple zanotowała spadek o 9 proc., akcje banków – uważane tradycyjnie za wskaźnik stanu gospodarki – obniżyły się przeciętnie o 6 proc., a międzynarodowi kredytodawcy, tacy jak Citi czy Blackstone, jeszcze bardziej.
Duże spadki zanotowały znane marki takie jak Nike (nawet -11 proc.), Gap (-18 proc.) i Amazon (-7 proc.).
Co na to władze USA?
Rozmawiamy o cłach ze wszystkimi głównymi krajami świata; kluczowe jest to, czy przyjmą nasze produkty rolne i będą nas traktować sprawiedliwie
— powiedział minister handlu USA Howard Lutnick, odnosząc się do możliwości obniżenia ogłoszonych ceł. Ocenił, że spodziewa się zmiany podejścia do handlu z Waszyngtonem.
W porannym wywiadzie dla CNBC miliarder wyraził pogląd, że ogłoszone cła na wszystkie państwa świata zmuszą te kraje do „ponownego przeanalizowania swoich polityk handlowych” i zapewnienia większego dostępu do rynku dla produktów amerykańskich.
To jest ponowne uporządkowanie uczciwego handlu
— oznajmił.
Chodzi o te pozacelne bariery handlowe. To jest to, czym się zajmujemy
— dodał.
Ocenił, że w wyniku wprowadzonych ceł partnerzy handlowi Ameryki przestaną ją „źle traktować”.
Przestańcie mówić, że nie możemy sprzedawać naszej kukurydzy do Indii, przestańcie mówić, że nie możemy sprzedawać naszej wołowiny nigdzie. Po prostu przestańcie nas tak źle traktować
— mówił Lutnick.
Podkreślił, że rozmowy ze „wszystkimi głównymi krajami świata” trwają od ponad miesiąca.
Kluczem jest to, czy przyjmą nasze produkty rolne i czy będą nas traktować sprawiedliwie. Czy mogą nas traktować sprawiedliwie. A odpowiedź brzmi: z czasem tak, natomiast amerykańskie produkty będą lepiej sprzedawane gdzie indziej na świecie
— przewiduje minister.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała jednak w wywiadzie dla CNN, że partnerzy Ameryki mieli „70 lat na negocjacje i zrobienie tego, co słuszne”.
Lutnick zdawał się wykluczać zwolnienia z taryf dla pewnych klas produktów, choć podpisane przez Trumpa rozporządzenie czyni pięć wyjątków, w tym m.in. dla minerałów i surowców energetycznych.
CZYTAJ TAKŻE:
as/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/725689-trump-wprowadza-surowe-cla-kraje-na-calym-swiecie-reaguja