O naszym bezpieczeństwie i dostawach prądu decyduje importO naszym bezpieczeństwie i stabilnych dostawach prądu decyduje … import z Niemiec. Ograniczenie elektrowni węglowych to zagrożenie

„Niestety, bezpieczeństwo systemu energetycznego budujemy na resztkach mocy dyspozycyjnej, dlatego import jest absolutnie niezbędny” – mówi Herbert Gabryś
„Niestety, bezpieczeństwo systemu energetycznego budujemy na resztkach mocy dyspozycyjnej, dlatego import jest absolutnie niezbędny” – mówi Herbert Gabryś, były wiceminister przemysłu odpowiedzialny za energetykę. „Jeśli w szczycie zapotrzebowania sięgającym 28,5 tys. megawatów operator systemu, który odpowiada za bezpieczeństwo, ma do dyspozycji elektrownie o mocy dyspozycyjnej tylko 27,7 tys. megawatów, to jest to oczywisty problem i zagrożenie dla gospodarki. Gdyby nie import, musiałby wyłączyć zasilanie części największych odbiorców przemysłowych. Ale przecież „wisząc” na imporcie, na dłuższą metę system nie może funkcjonować, bo może się okazać, że Niemcy nie będą w stanie spełnić naszych potrzeb”.
Balansujemy na tej cienkiej linie
Ekspert dodaje, że operator czyli spółka PSE, wspomaga się importem od kilku miesięcy, ale w ostatnich tygodniach sytuacja jest krytyczna. PSE kontraktuje od 1 tys. MW do nawet 2 tys. MW mocy z Niemiec. To wielkość odpowiadająca dwóm wielkim blokom w elektrowniach węglowych – na przykład w Bełchatowie i w Jaworznie. – Jest to prawdziwy obraz zagrożenia, z jakim mamy do czynienia – mówi Herbert Gabryś. – i niestety balansujemy na tej cienkiej linie, gdy system energetyczny Polski zależy od znaczącego i długotrwałego importu z Niemiec.
