Telus: Cieszę się, że Ukraina zaczęła rozmawiać z Polską
Przełom w relacjach z Kijowem? Telus: Cieszę się, że Ukraina zaczęła rozmawiać z Polską w sprawie produktów rolnych

Zakaz importu z Ukrainy pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika do Bułgarii, Węgier, Polski, Rumunii i Słowacji został wprowadzony przez Komisję Europejską na początku maja.
Minister rolnictwa Robert Telus poinformował, że odbył rozmowę telefoniczną ze swoim ukraińskim odpowiednikiem na temat kryzysu zbożowego. „Cieszę się, że Ukraina zaczęła z nami nareszcie rozmawiać ws. produktów rolnych, a nie z Niemcami czy Unią Europejską ponad naszymi głowami” - skomentował Robert Telus rozmowę telefoniczną z 21 września z ministrem rolnictwa Ukrainy Mykołą Solskim.
Szef polskiego resortu rolnictwa oznajmił, że wyraził Solskiemu swoje niezadowolenie z powodu skierowania przez Ukrainę skargi na Polskę do WTO, przez co szkodzi to relacjom wzajemnym obu państw. Telus oświadczył, że sprawa kryzysu zbożowego powinna być rozwiązywana bezpośrednio między Warszawą a Kijowem.
Rozmawiałem dzisiaj z nim (ministrem rolnictwa Ukrainy Mykołą Solskim- PAP) telefonicznie i po pierwsze powiedziałem że skarga, która jest złożona do WTO szkodzi naszym relacjom. Powinni tę skargę wycofać
— ocenił dla PAP minister Robert Telus.
✅Rozmawiałem dziś telefonicznie z ministrem rolnictwa Ukrainy Mykołą Solskim. ✅Po pierwsze powiedziałem, że skarga, która jest złożona do WTO szkodzi naszym relacjom. I że ta skarga powinna być wycofana. ✅Jednak zawsze jesteśmy gotowi do rozmów, ale niezmiennie interes polskiego 🇵🇱rolnika 🧑🌾 jest dla nas najważniejszy. ✅Dlatego cieszę się, że Ukraina 🇺🇦 zaczęła z nami nareszcie rozmawiać. ✅Z nami, a nie z Niemcami czy Unią Europejską poza nami
— napisał na Facebooku Robert Telus.
Szkody dyplomatyczne
Jego zdaniem wypowiedzi ukraińskich przedstawicieli, cytowane przez media, szkodzą naszej relacji.
Ale zawsze jesteśmy gotowi do rozmów, z tym że interes polskiego rolnika jest dla nas najważniejszy
— podkreślił szef MRiRW.
Jak dodał, cieszy się, że „Ukraina zaczęła z nami nareszcie rozmawiać, a nie z Niemcami czy Unią Europejską ponad naszymi głowami”.
Zakaz importu z Ukrainy pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika do Bułgarii, Węgier, Polski, Rumunii i Słowacji został wprowadzony przez Komisję Europejską na początku maja w wyniku porozumienia z tymi krajami w sprawie ukraińskich produktów rolno-spożywczych. Początkowo ograniczenia obowiązywały do 5 czerwca, a następnie zostały przedłużone do połowy września. Embargo zniesiono 15 września na podstawie postanowienia KE.
18 września władze w Kijowie poinformowały o złożeniu skargi do Światowej Organizacji Handlu (WTO) na Polskę, Węgry i Słowację w związku z przedłużeniem przez te kraje embarga na ukraińskie produkty rolne. Dzień później rzecznik WTO potwierdził w odpowiedzi na pytanie agencji Reuters, że do Organizacji wpłynęła skarga Ukrainy dotycząca zakazu importu żywności z tego kraju. Jak przekazał, z formalnego punktu widzenia jest to wniosek o konsultacje, a zatem pierwszy krok w postępowaniu prawnym.
19 września wiceminister gospodarki i handlu Taras Kaczka w rozmowie z „Rzeczpospolitą” zasygnalizował, że w ciągu kilku następnych dni Ukraina wprowadzi embargo na polską cebulę, pomidory, kapustę i jabłka, a następnego dnia w RMF 24 przekazał, że wprowadzenie ukraińskiego embarga to ostatni punkt planu działań, i spodziewa się, że nie zostanie ono wprowadzone. Zapewnił, że pierwszym punktem planu Ukrainy jest znalezienie porozumienia z Polską.
Jak podała 21 września agencja Reutera, ministrowie rolnictwa Słowacji i Ukrainy uzgodnili utworzenie systemu licencji dotyczącego handlu produktami zbożowymi, co powinno umożliwić zniesienie przez Bratysławę embarga na import ukraińskiego zboża; władze w Kijowie zgodziły się wstrzymać skargę do Światowej Organizacji Handlu (WTO) przeciwko Słowacji.
CZYTAJ TEŻ:
pn/PAP/Facebook
