MAREK BUDZISZ: Plan „Wolnego Stepu”
MAREK BUDZISZ: Plan „Wolnego Stepu”. Jeśli Ukraina chce stać się normalnym krajem, musi zerwać z oligarchicznym systemem

"Widzę Ukrainę z szybko rozwijającą się i elastyczną, przedsiębiorczą gospodarką, która przygotowuje się do największego skoku w swojej najnowszej historii"
Ekipa prezydenta Zełenskiego chce zbliżający się proces odbudowy Ukrainy ze zniszczeń wojennych wykorzystać na przeprowadzenie czegoś na kształt liberalnej rewolucji gospodarczej.
Międzynarodowe agencje ratingowe Fitch i S&P poinformowały w połowie sierpnia, że obniżają oceny Ukrainy do poziomu „przed bankructwem”. Jak argumentowali rzecznicy tych instytucji, jest to standardowa procedura, ale nie można było jej uniknąć w związku z porozumieniem, jakie kilka dni wcześniej zawarł rząd w Kijowie z zagranicznymi wierzycielami. Przewiduje ono, że spłata ukraińskich obligacji, o łącznej wartości 20 mld dol., zostaje przesunięta o dwa lata, a to w ocenie świata finansów oznacza, że Ukraina nie jest obecnie w stanie wywiązać się ze swych zobowiązań. Udało się nie ogłosić niewypłacalności Ukrainy, ale nie zmienia to faktu, że sytuacja finansowa kraju toczącego wojnę jest fatalna. Oleg Ustenko, doradca ekonomiczny prezydenta Zełenskiego, powiedział, że „być może kolejna pożyczka w wysokości 5 mld dol. od MFW uspokoi inwestorów”, jednak – jak zaraz dodał – to dopiero pierwszy krok, bo Ukraina winna otrzymać w tym roku międzynarodową pomoc w wysokości 30 mld dol., co oznacza, że do końca roku – jak niedawno powiedział w wywiadzie Sergiej Marczenko, minister finansów – winno to być co najmniej 16 mld. Ukraina potrzebuje coraz więcej, bo deficyt budżetowy w czerwcu urósł do niemal 9 mld dol., a możliwości dodrukowywania pieniędzy, z czego korzystał chętnie do tej pory rząd, wydają się już ograniczone. Przede wszystkim dlatego, że inflacja przekroczyła 22 proc., a dalsze osłabienie kursu hrywny może spowodować wybuch paniki. Nic zatem dziwnego, że blokowanie przez Niemcy pomocy finansowej dla Kijowa, a zwłaszcza formułowane w toku przedłużających się debat eurobiurokratów oceny (o czym pisało Politico), że Ukraina może nie być w stanie w przyszłości spłacić zaciąganych dziś kredytów, wywołały w ekipie Zełenskiego zrozumiałe zaniepokojenie.
