Zdaniem branży drobiarskiej, duże fermy są bardziej efektywne i przyjazne dla środowiska naturalnego niż mniejsze gospodarstwa. Inaczej uważają organizacje ekologiczne, które chcą ograniczyć ich powstawanie, popierając protesty mieszkańców wsi.
Koalicja Społeczna Stop Fermom, w skład której wchodzi kilkanaście stowarzyszeń proekologicznych, organizuje w najbliższy poniedziałek w Sejmie konferencję, której tematem będzie wpływ ferm wielkoprzemysłowych na zdrowie ludzi i środowisko.
Koalicja Społeczna Stop Fermom powstała po to, aby zjednoczyć lokalne protesty oraz pokazać skalę problemu, z jaką borykają się mieszkańcy polskich wsi. Przede wszystkim chcemy ograniczyć rozrost wielkim ferm na rzecz małych gospodarstw rolnych. Domagamy się wprowadzenia przepisów, chroniących obszary cenne krajobrazowo i przyrodniczo. Żądamy, by fermy nie były budowane w bliskim sąsiedztwie zabudowy mieszkalnej. Chcemy, by przeprowadzono ogólnopolskie badania dotyczące oddziaływania ferm na zdrowie ludzi
— czytamy na stronie internetowej Koalicji.
Przedstawiciele polskiego drobiarstwa odnieśli się do inicjatyw organizacji ekologicznych dążących do prawnego ograniczania rozwoju ferm m.in. drobiu w Polsce.
Duże fermy są znacznie bardziej przyjazne dla środowiska naturalnego niż mniejsze gospodarstwa. Wielkotowarowy chów drobiu jest najbardziej efektywnym sposobem zapewniania ludziom białka zwierzęcego
— uważa prezes „Poldrobu” Włodzimierz Bartkowski.
Zdaniem branży drobiarskiej, reprezentowanej przez Krajową Izbę Producentów Drobiu i Pasz oraz Ogólnopolski Związek Producentów Drobiu „Poldrób”, zaspokojenie obecnych potrzeb Polaków oraz utrzymanie wpływów eksportowych dla gospodarki na dzisiejszym poziomie bez dużych ferm musiałoby oznaczać znacząco większe korzystanie ze środowiska.
Wielkotowarowy chów drobiu jest najbardziej efektywnym dla środowiska sposobem zapewniania ludziom białka zwierzęcego. Dzięki najnowocześniejszym technologiom stosowanym przez producentów, duże fermy - w przeliczeniu na ptaka - produkują mniej obornika, mniej ścieków oraz zużywają mniej wody niż w przypadku chowu tradycyjnego
— stwierdził prezes „Poldrobu”.
Bartkowski przytoczył również wyniki badań przeprowadzonych przez amerykańską firmę farmaceutyczną Elanco Eli Lilly, dotyczących ewentualnej realizacji innego postulatu organizacji ekologicznych czyli odejścia od chowu kurcząt szybko rosnących na rzecz wolno rosnących.
Badania jednoznacznie dowodzą, że przyjęcie zmian postulowanych przez ekologów nie tylko spowoduje bardzo dużą zwyżkę cen mięsa, ale także doprowadzi między innymi do większego zużycia wody, większej produkcji pomiotu, a tym samym do pogorszenia stanu naszego środowiska
— argumentował Bartkowski.
Środowisko drobiarskie jest otwarte na dialog z organizacjami ekologicznymi, gdyż zdaniem branży drobiarskiej, większość postulatów ekologów ma swoje źródła w nieporozumieniach, nieznajomości branży oraz w prostym przenoszeniu amerykańskich kampanii reklamowych na rynek polski.
Przykładem takiego działania są bezpodstawne oskarżenia polskich producentów o powszechne używanie antybiotyków w chowie drobiu. W Stanach Zjednoczonych można stosować te substancje praktycznie bez ograniczeń, ale w Polsce stosowanie antybiotyków jako stymulatorów wzrostu jest zabronione w chowie zwierząt prawem krajowym i unijnym od 2006 roku, a polskie fermy poddawane są systematycznym, rygorystycznym kontrolom prowadzonym przez urzędy państwowe.
Nie można w Polsce sprzedawać paszy dla kurcząt zawierającej antybiotyki. Takie działanie byłoby przestępstwem, podobnie jak karmienie drobiu taką paszą
— zapewnił prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz Piotr Lisiecki.
Branża drobiarska zarzuca także organizacjom ekologicznym brak wrażliwości na problemy globalne oraz kierowanie się wyłącznie europejską perspektywą.
Polskie drobiarstwo, podobnie jak każda inna działalność gospodarcza, funkcjonuje po to, aby przynosić zyski. Nasza efektywność kosztowa pozwala nam jednak sprzedawać drób nawet do biednych krajów afrykańskich, takich jak Ghana, gdzie tanie źródła białka są szczególnie ważne, gdyż jedna czwarta ludności żyje tam poniżej poziomu ubóstwa
— zwrócił uwagę Bartkowski.
Jego zdaniem, realizacja postulatów ekologów spowodowałaby podwyżki polskiego mięsa drobiowego, które uniemożliwiłyby eksport naszego drobiu do Afryki. Według danych eksportowych, polski wywóz mięsa drobiowego do Ghany wzrósł w zeszłym roku o ponad 60 procent i przekroczył poziom 15 tys. ton.
Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz jest najliczniejszą organizacją branżową. Członkowie tej organizacji mają 70 proc. udział w polskim rynku jaj. Ogólnopolski Związek Producentów Drobiu „Poldrób” zrzesza przede wszystkim hodowców kurcząt rzeźnych i producentów mięsa drobiowego. Do „Poldrobu” należy między innymi największe polskie przedsiębiorstwo drobiarskie Cedrob. Obie instytucje tworzą największe porozumienie środowiskowe w kraju i są największą reprezentacją drobiarstwa.
ems/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/388835-po-biznesie-futrzarskim-lobbysci-biora-na-cel-branze-drobiarska-ekolodzy-chca-ograniczyc-powstawanie-duzych-ferm
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.